To już jest jakaś plaga. Przypinanie do kogoś łatki borderline stało się tak łatwe, jak kupowanie ciepłych pączków. Ludzie opamiętajcie się! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak poważnym zaburzeniem osobowości jest borderline. Przeczytajcie ten wpis i skończcie pieprzyć te głupoty.

Kiedy borderline stało się modne?

Na forach internetowych, w komentarzach i na Facebooku. Wszędzie znajdziecie pytania na temat borderline. Najgorsze jest jednak to, że „diagnoza” borderline stała się dobra na wszystko. Ręce załamuję jak to czytam i nie mogę do końca uwierzyć w taką ignorancję.

Jak dziewczyna się uśmiecha, a później jest niezadowolona, to na pewno ma borderline. Jak chce uprawiać seks to na pewno borderline. Oczywiście jak nie chce go uprawiać, to też można przypiąć jej łatkę borderline. Jak nie chce ze mną być, to pewnie borderline. Jak mnie zostawiła, to tak jak się domyślasz, borderline.

Na każdy męski problem w relacji z kobietą, znajdzie się w internecie ktoś, kto od razu rzuci hasło: „ona na pewno ma borderline”. Czasami powody są tak absurdalne, że szkoda je nawet przytaczać. Czy mężczyźni w taki sposób zaczęli radzić sobie z porażką i odrzuceniem? Czy teraz każde swoje niepowodzenie będą tłumaczyć tym, że ich wybranka cierpiała na borderline?

Może Cię to śmieszy, ale dla mnie jest to dramatyczna sytuacja. W taki sposób powstają właśnie mity i fałszywe przeświadczenia na temat zaburzeń psychicznych. Tak powstają stereotypy i uprzedzenia, z którymi później trzeba walczyć przez lata. Ktoś przeczytał jeden spocony artykuł na portalu plotkarskim i stał się ekspertem od zaburzeń osobowości. To chyba trochę niepoważne?

Iluzja borderline.

Kiedy samo słowo „borderline” weszło do codziennego języka, nastąpił wysyp artykułów na ten temat. Każdy portal pisał o tym jak rozpoznać, unikać i pomagać osobom dotkniętym borderline. Tak zaczęły się mnożyć mity na temat tego zaburzenia.

Dodatkowo zadziałał tu efekt zwany heurystyką dostępności. Jest to typowy błąd w myśleniu, któremu bardzo łatwo ulegamy. Mówiąc najprościej, polega on na tym, że jak informację na jakiś temat możemy sobie łatwo przypomnieć, to znaczy, że zjawisko to jest bardzo powszechne.

Dlatego ludzie uważają, że podróżowanie samochodem jest bezpieczniejsze od podróży samolotem, choć zaprzeczają temu wszelkie statystyki. Po prostu nagłaśnianie wypadków lotniczych jest tak silne, że łatwo sobie nam przypomnieć takie zdarzenie. Wpływa to na naszą błędną ocenę, że co chwilę rozbija się jakiś samolot, a takie podróże wiążą się wręcz ze śmiertelnym ryzykiem.

Podobanie może być w przypadku borderline. Jeżeli na każdym portalu pojawiają się artykuły na ten temat, to zaczynamy błędnie myśleć, że jest to zjawisko bardzo powszechne. Niektórym może się nawet wydawać, że borderline to epidemia naszych czasów. Jednak jest to bzdura.

Jak pokazują badania z borderline w Europie i Ameryce zmaga się około 0,7–1,8% społeczeństwa. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ogólną populację świata, na borderline cierpi około 0,2–2,8% osób. Nie jest to zaburzenie powszechne, jak mogłoby się wydawać po ilości informacji, która pojawia się ostatnio na ten temat.

Dlatego już w tym momencie powinna Ci się zapalić lampka ostrzegawcza, kiedy ktoś tłumaczy swoje niepowodzenia w relacji z kobietą tym, że cierpi ona na borderline. To zwykłe pieprzenie i nie ma nawet sensu na tego słuchać.

Jak widzisz prawdopodobieństwo, że zakochasz się w kobiecie, która cierpi na borderline jest naprawdę niskie. Dlaczego więc tak wielu mężczyzn właśnie w ten sposób tłumaczy swoje sercowe niepowodzenia?

Borderline to świetna wymówka na wszystko.

Piszę ten artykuł, bo męczy mnie już głupota niektórych mężczyzn. Jeżeli choć kilku z nich uda mi się przekonać, że borderline nie jest ich jedynym wrogiem, będzie to dla mnie sukces. Nie chcę, aby ten mit naprawdę zakorzenił się w naszych głowach, bo trudno będzie go później stamtąd wypędzić.

Zaburzenia borderline stały się wygodnym „workiem”, do którego można było wrzucać pacjentów, których trudno było zaklasyfikować do czegoś innego. Robili tak psychiatrzy i psycholodzy. Wielu pacjentów, którzy na początku dostali łatkę borderline, trzeba było leczyć później na coś zupełnie innego.

Jeżeli nawet specjaliści mają problem z określeniem kto cierpi, a kto nie, na borderline, to dlaczego sami próbujemy to robić? Dlaczego po kilku słowach na temat danej osoby, przypinamy jej tak okrutną łatkę? Kiedy czytam o problemach niektórych mężczyzn, a pod spodem widzę masę komentarzy w stylu „daj sobie z nią spokój, to na pewno borderline”, to robi mi się słabo.

Nie chodzi mi nawet o to, że teraz trzeba wszystkich nawracać i edukować. Chodzi mi jedynie o to, żeby ludzie przestali robić z siebie idiotów. Jeżeli chcemy komuś poradzić, skupmy się na tym co naprawdę wiemy. Myślisz, że użycie jednego mądrego słowa „borderline” załatwi całą sprawę? Moim zdaniem lepiej byś zrobił, jakbyś darował sobie swój komentarz.

Borderline stał się świetną wymówką dla wielu mężczyzn, bo przeniósł odpowiedzialność za ich życie i decyzję na kogoś innego. Nie muszą już myśleć, że to oni są beznadziejni i dali dupy w tej relacji. Nie muszą myśleć, że nie dbali o kobietę w wystarczający sposób. Nie muszą myśleć, że zapomnieli pracować nad rozwojem relacji w związku. Mogą stwierdzić, że to ona była dziwna. Przypiąć jej łatkę z napisem „borderline”, a cała wina spada wyłącznie na nią.

Właśnie tu pojawia się Twój problem. Brakuje Ci jaj, żeby przyznać się do swojej porażki. Jakiś czas temu napisałem artykuł Zapomniane słowo: odpowiedzialność. Przeczytaj go uważnie i zastanów się, czym dla Ciebie jest odpowiedzialność.

Wnioski?

Większość osób, które krzyczą i oskarżają, że ta i tamta dziewczyna cierpią na borderline, to idioci. Nie warto ich słuchać. Większość osób, które rzucają na ślepo takimi łatkami to mężczyźni. Natomiast najczęściej o borderline oskarżane są kobiety. Koło się zamyka.

Jak nie trudno się domyśleć, mężczyźni w świetny sposób wykorzystują „modę” na borderline. Zrzucają z siebie odpowiedzialność, a w chwili niepowodzenia mają świetne usprawiedliwienie. Czy warto się tym przejmować?

Moim zdaniem trzeba w końcu otwarcie o tym powiedzieć. Zatrzymajmy tę falę niesprawiedliwych oskarżeń. Nie twórzmy nowych mitów na temat zaburzeń psychicznych. Nie przypinajmy łatek do osób, których nie znamy. Nie posługujmy się terminami, o których nie mamy pojęcia.

Bierność nie jest tu rozwiązaniem. Proponuję aktywne działanie w tym temacie. Od dziś, kiedy na jakimś forum, na Facebooku, czy pod jakimś wpisem w komentarzu zobaczysz odpowiedź w stylu: „ona na pewno ma borderline” musisz zareagować. Najłatwiejszym sposobem będzie odpowiedź na ten komentarz, która może brzmieć mniej więcej w taki sposób: „może i ona ma borderline, tego nie wiemy, jednak jestem pewien, że Ty jesteś głupkiem, który używa słów, których nie rozumie”.

Może trochę niegrzeczna ta odpowiedź. Jednak na głupotę trzeba tępić. Może po kilku takich odpowiedziach ktoś zmądrzeje i zastanowi się, dlaczego ciągle obrywa za swoją „pomoc”? Nie na darmo mówi się, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. W takich przypadkach lepiej zostawić swój komentarz dla siebie i nie przypinać do kogoś niesprawiedliwej łatki.

Borderline jest zbyt poważnym i strasznym zaburzeniem psychicznym, żeby w taki błahy sposób sobie nim żonglować. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie piekło przechodzi osoba z borderline. Nie wyobrażasz sobie piekła, jakie ogarnia jej najbliższe otoczenie. Dlatego od dziś, jeżeli wpadnie Ci do głowy pomysł, żeby kogoś nazwać osobą z „borderline”, to zrób mi przysługę i zachowaj swój komentarz dla siebie.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

6 KOMENTARZE

  1. A co jeśli to kobieta się usprawiedliwia tym zaburzeniem? Wytłumaczyć potrafiła wszystko właśnie tym… Twierdziła, że doskonale sobie radzi z problemem a jednak dawała mi popalić. Do dziś nie wiem czy poprostu taka jest czy faktycznie ma „zdiagnoziwany” bo tak twierdzi borderline… Czytałem książki, fora i robiłem testy i faktycznie pasuje i jej zachowanie do tego rodzaju zaburzeń ale w łagodny sposób.

    • Dobre pytanie Tomek. Ale myślę, że działa to trochę podobnie. Trudno mi powiedzieć, czy rzeczywiście miała borderline czy nie. Jednak jedno jest pewne, przenosiła odpowiedzialność za wszystko na jeden konkretny obiekt. To już jest alarmujące, bo jak się ktoś uprze, to zawsze znajdzie jakąś „przyczynę wszelkiego zła”. Tu nie chodzi o to, aby tłumaczyć wszystkie swoje problemy borderline. Z takim tłumaczeniem spotkać się można często również w przypadku DDA. Zastanowiłbym się raczej nad tym, co próbowała zrobić ze swoim „borderline”. Czy chciała z tego wyjść? Bo w takim wypadku, trudno jest nam się pozbyć wymówki, która zawsze działa. Nikogo nie zmusisz do zmiany, jeżeli ten ktoś sam tego nie chce.

      Podpowiem Ci tylko tyle, że jeżeli „jej zachowanie pasuje do tego rodzaju zaburzeń ale w łagodny sposób” to może to być również spowodowane setką innych rzeczy niż borderline.

    • Poczytaj o efekcie horoskopowym (efekt Forera lub efekt Barnuma), a będziesz wiedział. Diagnoza nie polega na przeczytaniu jakiegoś opisu i zgodzenia się z nim. To naprawdę nie jest takie proste i wielu psychologów ma z tym problemy. Dlatego nie warto brać się za coś, na czym się nie znamy.

  2. Owszem, życie z osobą z Borderline nie jest łatwe. Trzeba pamiętać o podstawowych rzeczach, jeśli się jest z taką osobą w związku. Przede wszystkim są to granice.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here