Jakbyś się czuła w sytuacji, w której wiesz, że popełniłaś błąd, ale nie masz odwagi dowiedzieć się prawdy? Czy potrafiłabyś do końca życia trzymać w sobie tak wielką tajemnicę? Czy Twoja decyzja mogłaby wpłynąć na życie innych? Czy masz prawo decydować za kogoś, kto nawet nie jest tego świadomy? Oto dylemat kobiety, która zagubiła się we własnych kłamstwach.

Seria niefortunnych zdarzeń, czy kłamstwo dla własnej wygody?

Nigdy bym nie pomyślała, że moje życie będzie wyglądać jak popieprzona komedia romantyczna. Sama nie wiem jak to się stało, że zrobiłam przez ten rok tak wiele głupich rzeczy. Straciłam kontrolę, albo rozum, bo trudno to inaczej wyjaśnić. Jestem jeszcze młoda, ale to nie znaczy, że mogłam sobie tak po prostu zrujnować życie. Może moja historia będzie dla Ciebie wskazówką, czego w życiu robić nie warto. Dla mnie jest już za późno i muszę pogodzić się z konsekwencjami tego co się stało.

Byliśmy ze sobą już prawie dwa lata. Wszystko układało się dobrze. Na ostatnie kilka miesięcy roku akademickiego wprowadziłam się do Niego. Nie mogliśmy się sobą nacieszyć. Jednak chyba zbyt szybko zachłysnęłam się tym wspólnym życiem.

Wakacje mieliśmy zaplanowane już od jakiegoś czasu. Razem z grupką znajomych mieliśmy jechać zagranice do pracy, którą załatwił nam znajomy. Miała to być nasza podróż życia. Jechaliśmy do ciekawego miejsca, a praca nie miała być ciężka. Mieliśmy mieć okazję trochę pozwiedzać i poimprezować w wolnym czasie. Idealna wizja wakacji dla studentów. Nie dość, że zarobimy, to jeszcze będziemy mieli trochę czasu dla siebie.

W teorii wyglądało to świetnie. Jednak już po kilku dniach czar prysł. Praca była rzeczywiście w porządku. Jednak problemem było to, co się zaczęło dziać między nami. ON przez ostatnie kilka miesięcy w Polsce wydawał się jakiś inny. Tak jakby znudziło mu się to wspólne mieszkanie. Wyglądał, jakby oczekiwał czegoś innego. Dawał mi jasno do zrozumienia, że coś między nami nie gra. Czasami myślałam, że znudziło mu się nie tylko wspólnie mieszkanie, ale tez wspólne życie.

Kiedy wyjechaliśmy zagranicę ze znajomymi, zaczął dziwnie się zachowywać w ich towarzystwie. Czepiał się mnie o drobnostki. Ciągle oczekiwał czegoś ode mnie. Pracowaliśmy tyle samo czasu, jednak to ja musiałam się wszystkim zająć w naszym wynajmowanym mieszkaniu. Mieszkaliśmy w 6 osób, więc sporo było dodatkowych zajęć.

Gotowałam dla niego i jego kumpli. Zmywałam i sprzątałam to mieszkanie, a ON ciągle był z czegoś niezadowolony. Zupełnie nie potrafiłam się odnaleźć w tej sytuacji. Był to mój pierwszy wyjazd zagraniczny, dlatego nie chciałam chodzić nigdzie sama. Tylko, że ON nie miał ochoty na wspólne spacery. Chodziliśmy więc albo wszyscy, albo siedzieliśmy po pracy w mieszkaniu.

To by było na tyle z naszego zwiedzania i naszych wspólnych wakacji. Jemu to zupełnie nie przeszkadzało. Większość z naszej grupy to byli jego znajomi. Dobrze bawił się w ich towarzystwie. Grali wspólnie w jakieś gry, albo oglądali filmy. Każdy dzień zaczął wyglądać tak samo. Praca, mieszkanie, praca, mieszkanie… Zaczęliśmy też coraz więcej pić. Na początku dla zabawy, a później pili już po kilka piw codziennie, tak dla zabicia czasu.

To wszystko bym jakoś zniosła. Jednak ON zaczął mnie poniżać przy wszystkich. Traktował mnie w taki sposób jakby chciał pokazać, że dobrze mnie „wychował” przez te kilka miesięcy wspólnego mieszkania. Wtedy zdarzyło się coś, co zupełnie odmieniło ten wyjazd. Zaczęłam rozmawiać więcej z Robertem, który był świetnym kumplem mojego chłopaka. Okazało się, że mamy sporo wspólnych tematów.

Robert również nie mógł się za bardzo odnaleźć w tym towarzystwie. Też liczył na to, że będzie mógł trochę pozwiedzać i że ogólnie będziemy robić coś ciekawego w wolnym czasie. Zależało mu na tej pracy, bo chciał zarobić na kolejny rok studiów. Zaczęliśmy spędzać coraz więcej czasu. Chodziliśmy na spacery. Byliśmy z muzeum i na słynnym punkcie widokowym.

Ze swoim chłopakiem miałam jechać na weekend nad morze. Było to całkiem niedaleki miejsca, w którym mieszkaliśmy. Weekendy mieliśmy praktycznie wszystkie wolne, więc to była najlepsza okazja do takich wypadków. Jednak mój chłopak zbyt mocno imprezował w piątek i w sobotę nie miał ochoty jechać nad morze. Pojechałam więc z Robertem (mieliśmy kupione bilety, więc nie chcieliśmy, żeby się zmarnowały).

To był bardzo miły wyjazd. Poznałam Roberta z zupełnie innej strony. W Polsce traktowałam go z dystansem, ponieważ wiedziałam jak traktuje swoją dziewczynę. Wydawał mi się zarozumiałym i aroganckim dupkiem, jednak przy bliższym poznaniu był inny. Bardzo dobrze wspominam ten wypad.

Myślałam, że po tym jak mój chłopak mnie zawiódł i nie pojechał ze mną nad morze, coś się między nami zmieni. Miałam nadzieję, że będzie mu choć trochę głupio i będzie chciał mi to jakoś wynagrodzić. Jednak było jeszcze gorzej. Domagał się ode mnie wielu rzeczy, na które nie miałam ochoty, bo nie czułam się komfortowo z myślą o osobach, z którymi wspólnie mieszkaliśmy.

Wróciliśmy do Polski i nadal się wiele między nami nie zmieniło. Wspólnie mieszkaliśmy, ale czułam się jak współlokatorka, a nie partnerka. Wtedy napisał do mnie po raz pierwszy Robert. Wymienialiśmy wiele SMS-ów i pisaliśmy na Facebooku. Kiedy byłam sama w mieszkaniu, to zdarzało nam się rozmawiać przez telefon.

Zaczęliśmy się spotykać. Robertowi również nie układało się w związku. Chciał to zakończyć. Mówił mi, że coś poczuł do mnie, kiedy spędzaliśmy tyle czasu razem. Mówi mi, że nie mógł patrzeć jak traktuje mnie mój partner. Mimo tego, że był jego kumplem, nie mógł znieść takiego traktowania.

W tym momencie zapomniałam, że jeszcze niedawno sama z obrzydzeniem patrzyłam, jak Robert traktuje swoją dziewczynę. Zupełnie zmieniłam o nim zdanie i nie potrafiłam spojrzeć na niego obiektywnie. Zaczęliśmy się za to spotykać coraz częściej.

Nie byłam pewna swoich uczuć. Lubiłam Roberta i jego towarzystwo, ale nadal kochałam swojego chłopaka. Robert też nie miał wyklarowanej sytuacji, bo nadal miał dziewczynę. Jednak oboje szukaliśmy sposobów na to, by się spotkać. Brnęłam w kłamstwa. Myślałam o Robercie, ale jednocześnie nie chciałam zepsuć swojego związku.

Pod koniec wakacji dostaliśmy propozycję wyjazdu do pracy na ostatnie trzy tygodnie. Mieliśmy jechać w takim samym składnie jak ostatni, ale miała z nami też jechać dziewczyna Roberta. Nie za bardzo mi się to podobało, ale nie mogłam odmówić. Jednak w ostatnim momencie ona się rozmyśliła i pojechaliśmy bez niej.

Tym razem pracowaliśmy na różne zmiany. Na początku mijaliśmy się z Robertem, ale później tak się stało, że mieliśmy tę samą zmianę. Byliśmy sami w mieszkaniu. Oboje przechodziliśmy trudny moment w życiu. To nas do siebie zbliżyło. Wtedy stało się to po raz pierwszy, a później nie mogliśmy przestać.

Zdradziłam swojego chłopaka z jego najlepszym kumplem. A później zrobiłam to kilkanaście kolejnych razów. Do końca tego wyjazdu ukrywaliśmy nasz romans, ale tak naprawdę myśleliśmy tylko o tym, żeby zostać sami. Robert powiedział, że przed wyjazdem z Polski zerwał ze swoją dziewczyną i to właśnie dlatego ona z nami nie pojechała. Był wolny i chciał być ze mną. A przynajmniej tak mi to wtedy przedstawiał.

Zaufałam mu i całkowicie pochłonęła nas namiętność. Chyba nigdy się tak nie czułam. Ale z drugiej strony nie potrafiłam zakończyć swojego związku. Mój chłopak zaczął mnie lepiej traktować na tym wyjeździe. Spędzał ze mną też więcej czasu, choć przez pracę na różne zmiany, wspólnego czasu nie było wiele.

Po powrocie do Polski spotykaliśmy się z Robertem. Nadal łączyło nas coś, co nie pozwalało mi tego zakończyć. Nie potrafiłam jednak odejść od swojego chłopaka. Mieszkałam u niego, a to miał być ostatni rok moich studiów. Nie wiedziałam co zrobić. W głębi serca nadal czułam, że go kocham i zależało mi na naszym związku.

Podobno nieszczęścia chodzą parami, ale nigdy wcześniej w to nie wierzyłam. Wszystko się zmieniło, kiedy mój chłopak powiedział, że dostaliśmy zaproszenie na ślub. Okazało się, że jest to ślub Roberta. On wcale nie pojechał do pracy zagranicę po to, aby zarobić na studia. Robert chciał zarobić na wesele. Kłamał, że rozstał się ze swoją dziewczyną. Byli razem i planowali wspólnie swoją przyszłość, a ja miałam być tylko jego ostatnim wybrykiem.

Nigdy w swoim życiu nie czułam się tak podle. Zdradziłam mężczyznę, którego kochałam z jego kumplem. Dodatkowo momentami chciałam zakończyć swój związek, żeby być z Robertem, który okazał się kłamcą. Ja również kłamałam, nawet nie wiem jak często. Czy jestem tak samo zła jak on? A może on mnie wykorzystał? Może wykorzystał moją naiwność, aby sobie bezkarnie zaszaleć?

Kilka dni później życie postanowiło mi zrobić jeszcze jedną niespodziankę. Spóźniał mi się okres i czułam się jakoś dziwnie. Zrobiłam test i okazało się, że jestem w ciąży. Tylko nie wiedziałam kto jest ojcem mojego dziecka. Z Robertem robiłam to w ostatnim czasie częściej niż z moim partnerem, ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie?

Niedługo będę matką. Mój partner nie wie o moim romansie. Robertowi nie powiedziałam o dziecku. Ale po tym jak patrzył na mnie w dniu własnego ślubu wiedziałam, że nikt się nie dowie o naszym romansie. Byłam dla niego zabawką, odskocznią od rzeczywistości. Byłam dla niego łatwa zdobyczą, która sama wpadała w jego sidła.

Po tym co zrobiłam, trudno mi spojrzeć w oczy mojemu chłopakowi. ON myśli, że to jego dziecko. Jednak, czy sama mogę mieć pewność? Wiele razy próbowałam się oszukać, że tak. Jednak to byłoby kolejne kłamstwo. Nie mam pewności i wiem, że mogę nigdy nie mieć odwagi, aby się dowiedzieć prawdy…

Jeżeli jesteś bez winy, pierwsza rzuć kamień.

Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego mężczyźni zradzają? Czy motywacja do zdrady zawsze jest taka sama? Czy istnieje tylko jeden rodzaj zdrady? Na te pytania możesz znaleźć odpowiedź w moim wcześniejszym artykule: Dlaczego mężczyźni zdradzają?

Historia bohaterki tego artykułu jest tragiczna. Trudno jej cokolwiek doradzić, ponieważ kontekst tej historii jest tak rozległy, że trudno go uchwycić. Nikt nie będzie wiedział lepiej co zrobić w danej sytuacji, niż ONA sama.

Tylko, czy ONA potrafi dopuścić do siebie wszystkie konsekwencje swojej decyzji? Tego nie jestem pewien. Wydaje mi się, że próbuje uratować siebie, ale nie patrzy na koszty, które muszą ponieść inni. Dodatkowo nie wyobraża sobie, że będzie musiała do końca życia nosić na barkach ciężar prawdy.

Może być w tym bardzo osamotniona. Trudno się taką tajemnicą podzielić z kimkolwiek. Przecież nawet Ty po przeczytaniu tej historii już ją oceniłaś. Już wydałaś opinię na jej temat i trudno będzie Ci tę opinię zmienić.

ONA również wydała na siebie wyrok. Zabrnęła o kilka kroków za daleko i nie zauważyła niebezpieczeństwa, które na nią czekało. Dała się wykorzystać w chwili słabości. Stworzyła przestrzeń do tego, aby dalej w to brnąć. Jedno kłamstwo tego nie załatwi. Jej życie już zawsze będzie usłane wieloma kłamstwami.

Czy wiesz co byś zrobiła na jej miejscu? Czy potrafisz sobie wyobrazić te dwa ciosy, które otrzymała od życia? Czy sama potrafiłabyś unieść brzemię takiej tajemnicy? Czy potrafiłabyś to zachować wyłącznie dla siebie? Mam nadzieję, że ten artykuł skłoni Cię do refleksji na ten temat.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Podobał Ci się artykuł? Więcej możesz naleźć na Facebooku: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here