Co byś zrobiła, jeżeli Twój partner powiedziałby Ci, że potrzebuję przerwy? Chciałby dostać trochę większą przestrzeń i swobodę. Chciałby na chwilę zawiesić Wasz związek. Czy byłabyś na to gotowa? A może takie myślenie jest domeną jedynie niedojrzałych chłopców, którzy sami nie wiedzą, czego tak naprawdę chcą od życia? Poznaj historię kobiety, którą to spotkało.

Historia jednej z wielu.

Czy można sobie zrobić przerwę od miłości? Czy jednego dnia można kogoś kochać, a drugiego powiedzieć mu, że jednak nic z tego nie będzie? Czy mężczyźni w dzisiejszym świecie naprawdę wierzą w to co mówią, czy mówią to, co jest dla nich wygodne w danej sytuacji?

Pokochałam kłamcę. Oddałam mu swoje serce i 3 lata mojego życia. Zaprosiłam go z otwartymi ramionami do rodziny. Pokazałam mu wszystkie miejsca, które są dla mnie ważne. ON jednak wybrał inne życie. Pozbył się mnie jak niechcianego prezentu na gwiazdkę, po cichu, aby nikt się nie zorientował.

Nigdy nie przeszkadzała mi jego praca. Zawsze go wspierałam w tych najtrudniejszych momentach. Był handlowcem, a przecież to nie jest najłatwiejszy zawód na świecie. Ciągły stres, dużo wyjazdów i niepewność, że w tym miesiącu uda się dobrze zarobić. Ale lubił tę pracę, a ja zawsze chciałam być dla niego oparciem.

To wszystko się zaczęło po jednym z wyjazdów, które nazywali „integracją”. Wyjeżdżali z całym zespołem do jakiegoś pobliskiego hotelu, aby wymienić się informacjami i szkolić. Taka była wersja oficjalna, ale co tam się działo, mogłam się tylko domyślać. Zawsze mu jednak ufałam i to mnie zgubiło.

Kiedy wrócił poczułam, że coś się między nami zmieniło. Nie był taki rozmowny jak zwykle. Czułam ten dystans i pustkę naszych słów. Odebrałam go z parkingu, bo zawsze jeździli wynajmowanymi busami. Nasza wspólna podróż do mieszkania była inna niż zawsze. Nigdy nie milczeliśmy w ten sposób. To była cisza, która mogła zwiastować tylko wielką burzę.

Później jakoś się tak mijaliśmy w mieszkaniu i mogliśmy porozmawiać dopiero w łóżku. Stęskniłam się za nim mimo tego, że nie było go tylko dwa dni. Chciałam spędzić miły wieczór. Chciałam z Nim porozmawiać, bo czułam, że coś w sobie dusi. Tylko nie wiedziałam, że tak się to wszystko skończy.

Leżeliśmy obok siebie w milczeniu. Nagle ON wypalił, że jest skołowany i nie może zebrać swoich myśli. Zapytałam, czy mogę mu jakoś pomóc i czy coś zrobiłam źle? ON jednak ciągnął swój monolog. Powiedział, że nie chce mnie ranić i że zasługuje na kogoś lepszego (pieprzenie). A na koniec dodał, że potrzebuje przerwy.

Przerwy? Co to ma w ogóle znaczyć? Można sobie zrobić przerwę od miłości, od związku? Można wymiksować się ze wspólnego życia, bo tak jest wygodnie? Byłam wściekła i tego nie ukrywałam. Nazwałam go niedojrzałym chłopaczkiem, który sam nie wie czego chce. Po krótkiej kłótni wyszedł bo stwierdził, że musi się przewietrzyć i zebrać myśli. Nie wiem, o której wrócił.

Kilka dni później dostałam SMS od nieznanego numeru. Było tam tylko kilka słów, ale zapamiętam je do końca życia: „twój facet cię okłamuje”. Nie jestem pewna, od kogo dostałam tę wiadomość. Próbowałam dzwonić, ale mi się nie udało. Jednak to był początek mojego przebudzenia. To w tym momencie się ocknęłam i uświadomiłam sobie, że coś się między nami dzieje, a ja próbowałam to ignorować.

Nie ja pierwsza i nie ostatnia.

Nie chcę zanudzać Cię moją opowieścią. To było kilka długich tygodni, w których starałam się go sprawdzić. Teraz już wiem, że był świetnym kłamcą. Nie miał w tym żadnych skrupułów. Te trzy wspólne lata nic dla niego nie znaczyły. Dowiedziałam się wystarczająco dużo, aby zakończyć ten związek.

Zdradził mnie. Nie wiem, czy pierwszy raz, ale pierwszy raz go przyłapałam. Teraz już nie wierzę w większość słów, które mówił. Przestałam wierzyć nawet w naszą miłość i dlatego jest mi tak ciężko. Okazało się, że przed wyjazdem służbowym poznał kogoś w internecie. Znalazłam jego profil na jednym z portali randkowych. Był tak bezczelny, że dodał jedno zdjęcie z naszych wakacji.

Nie wiem czy szukał kogoś w tamtej okolicy specjalnie, czy to był przypadek. Poznał dziewczynę z miasta, w którym miał tę „integrację”. Urwał się wcześniej i do niej poszedł. Przespał się z nią, choć było to ich pierwsze spotkanie. Zrobił to tego samego dnia, kiedy pomagałam mu się spakować i zapakowałam mu kanapki z liścikiem miłosnym na drogę. To wszystko nie miało dla niego znaczenia.

Później dowiedziałam się jeszcze kilku rzeczy, których wcześniej wolałabym nie wiedzieć. Te trzy lata to była zwykła fikcja. Sprytna mistyfikacja z jego strony, bo wspólne życie w związku wydawało mu się wygodne. Nie wytrzymał i jak się dowiedziałam, to nie był jego pierwszy raz. Nie wiem ile kobiet musiało przez niego cierpieć? Ile razy zdradził kogoś zaufanie? Wiem tylko, że na nim nie robi to żadnego wrażenia.

Zrzucił swoją maskę i zobaczyłam, jaki jest naprawdę. Do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, jaka byłam ślepa. Zaufałam mu i oddałam mu się bez reszty. To mnie zgubiło, bo przestałam być czujna. Nie wiem, czy zrobiłabym cokolwiek, jeżeli nie otrzymałabym tamtego SMS. Choć nie wiem od kogo go dostałam, jestem tej osobie bardzo wdzięczna. Bo to właśnie był moment, w którym po raz pierwszy otworzyłam oczy po trzech latach tkwienia w tym związku. To był moment, którego nigdy nie chciałabym przegapić.

Co się dzieje z dzisiejszym światem?

Kiedy patrzysz na to z boku, łatwo Ci jest oceniać. Jednak co zrobiłabyś na miejscu tej kobiety? Czy potrafiłabyś się skonfrontować z prawdą, czy łatwiej byłoby Ci udawać, że nic się tak naprawdę nie dzieje? Wiele kobiet przymyka oczy, przez co później strasznie cierpią. Tkwią w toksycznych związkach po uszy i nie wiedzą jak się uwolnić. Możesz o tym poczytać w artykule: Jestem nieszczęśliwa, ale nie mogę go zostawić. Dlaczego ludzie tkwią w toksycznych związkach? 

Czy możemy mówić o kryzysie męskości? A może tylko nam się wydaje, że faceci się tak zmienili? Może zawsze tak było, ale dopiero teraz się o tym zaczyna głośno mówić? Może w obecnych czasach kobiety stały się bardziej odważne i niezależne, dlatego potrafią mówić o swoich uczuciach i ranach? Może dzięki takim przykładom więcej z nich otworzy oczy i się przebudzi?

Nie każdy ma takie szczęście, aby dostać „SMS” na otrzeźwienie. Czasami tkwimy w swoich iluzjach tak głęboko, że trudno jest nam dostrzec prawdę. Czasami nawet ignorujemy prawdę, bo nie chcemy świadomie dowiedzieć się o czymś, co nieświadomie chodzi nam po głowie od dawna. Czasami brakuje nam sił, aby zmierzyć się ze smutkiem i złością, która całkowicie może zmienić nasze życie.

Mężczyźni w dzisiejszym świecie mają duży problem. Nie chcą dorastać, nie chcą się ograniczać. Wierzą w styl życia, który wykreowała popkultura. Są mamieni kolorowymi obrazkami z każdej strony. Dali sobie wmówić, że zawsze może znaleźć się ktoś atrakcyjniejszy, mądrzejszy i chudszy. Nie potrafią brać odpowiedzialności za swoje decyzje. To przykre, ale jeżeli chcesz o tym przeczytać więcej to polecam Ci artykuł: Gdzie się podziali prawdziwi mężczyźni? 

Czy w dzisiejszym świecie warto komuś ufać?

Z jednej strony zaufanie jest kluczem do budowania związku. Z drugiej trudno zaufać osobom, które nie ufają samym sobie. Trudno jest czasami odkryć, kto ukrywa się pod maską. Jej zajęło to trzy lata, bo jak sama twierdzi, zbyt szybko w pełni zaufała. Straciła czujność i oddała mu swoje serce, a ON nie był na to gotowy i nie był tego godny.

Zachęcam Cię do tego, abyś pomyślała o swoim podejściu do zaufania. Czy wiesz czym dla Ciebie jest zaufanie i gdzie przebiega granica, której nikt nie powinien przekraczać? Czy obdarzasz zaufaniem tylko osoby, które na to zasługują? Do tych przemyśleń może skłonić Cię artykuł: Czy można zbudować szczęśliwy związek bez zaufania? 

Problem jest jeszcze jeden. Wiele osób nie potrafi zaufać sobie. Łatwiej im powierzyć swój los komuś innemu. To nigdy nie kończy się happy endem. Dlatego jeżeli chcesz zrobić coś dla samej siebie, zastanów się, czy w pełni sobie ufasz? Czy jesteś pewna swoich decyzji? Czy wierzysz w życiową drogę, którą wybrałaś? A może żyjesz z dnia na dzień i nawet nie masz czasu się nad tym zastanowić?

Pamiętaj, że nie każdy ma tyle szczęścia, aby dostać wiadomość ostrzegawczą od życia. Wiele osób ignoruje też sygnały ostrzegawcze, które wysyła im najbliższe otoczenie. Niestety nadal wielu z nas nie ma w sobie wystarczająco dużej siły i odwagi, aby zmierzyć się z tym co trudne i bolesne. Wszystko zaczyna się jednak od zaufania samemu sobie. Bez tego nie ruszysz nawet o krok i warto o tym pamiętać.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Po więcej artykułów, które skłaniają do refleksji i przemyśleń zapraszam Cię na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty. 

Zapraszam Cię też do mojej sekretnej listy mailingowej. Tylko nikomu nie mów, jakie tematy tam poruszamy. Chcesz się zapisać? Możesz to zrobić tylko TU. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here