Jak sobie radzisz z pytaniem o sens życia? Jeżeli jesteś jak większość z nas, nie masz nawet czasu się nad tym zastanowić. Pędzisz przez życie i wmawiasz sobie, że jakoś to będzie. W końcu i tak wyłożysz się na jakimś zakręcie i będzie klops. Choroba, rozpad związku, problemy z bliskimi, to tylko kilka momentów, które mogą wybić Cię z tego biegu. W życiu masz trzy najważniejsze obszary, którymi powinnaś się zająć. Czy robisz to we właściwy sposób?

Trzy sfery, o które musisz (walczyć) zadbać w życiu

Życie możesz podzielić na trzy główne obszary, które wzajemnie się przenikają. Nie ma tu obszarów gorszych i lepszych. Wszystkie oddziałują na siebie i jeżeli w jednym z nich sobie nie radzisz, w końcu zacznie się to przekładać na pozostałe.

Tymi obszarami są: relacje z bliskimi (dom), życie zawodowe (praca), samorozwój (czas wyłącznie dla Ciebie). Każdy z nas ma jakieś swoje życiowe priorytety. Jedni mówią, że sensem ich życia jest miłość i relacje rodzinne. Inni zarzekają się, że tylko praca jest dla nich powodem do dumy i satysfakcji. Jeszcze inni skupiają się na sobie i szukają własnej życiowej ścieżki.

Moim zdaniem takie skrajności nie są dla nas dobre. Te obszary są jak trzy połączone ze sobą koła zębate. Jeżeli jedna zębatka nawala, to wszystkie inne przestają się kręcić. Tak zabieramy problemy z pracy do domu, konflikty domowe przelewają się na naszą pracę, a do tego brakuje nam czasu dla samych siebie.

Równowaga w życiu to modne stwierdzenie, ale dość puste i bez znaczenia. Równowaga nie zawsze polega na tym, żeby we wszystkich trzech obszarach było po równo. Chodzi raczej o jakość wszystkich obszarów, bo nad każdym z nich pracuje się w zupełnie inny sposób. Właśnie to nas najczęściej gubi.

Czas, którego nikt Ci nie zwróci

Zanim omówimy problemy związane z dbaniem o trzy życiowe sfery, zatrzymajmy się na chwilę i skupmy na jeszcze jednym ważnym aspekcie. Jest nim czas. Wszystkim nam się wydaje, że mamy go za mało, a jednak każdy z nas w ciągu doby dysponuje taką samą ilością godzin.

Oczywiście, niektórzy mają go w całym życiu więcej, a inni mniej. W tym obszarze dużo zależy również od nas. Jak nie dbamy o nasze trzy kluczowe życiowe sfery, to prawdopodobnie będziemy mieli dużo mniej czasu niż zakładamy. Na naszym zdrowiu i ciele odbijają się najczęściej nasze problemy ze złapaniem odpowiedniego balansu między życiowymi sferami.

Czas jest Twoim najcenniejszym zasobem. Jest dużo ważniejszy od pieniędzy i wszystkiego innego. Zmarnowanego czasu nigdy nie będziesz w stanie odzyskać. To co minęło i co przegapiłaś, prawdopodobnie nigdy już nie wróci. Pieniądze można odzyskać, odrobić, zacząć wszystko od zera. Czas przemija i nie da się go cofnąć.

Połączmy teraz wszystko w całość. Widzisz swoje życiowe sfery jako trzy kółka zębate, które wzajemnie się napędzają. Dorzuć do tego swoją perspektywę czasową. Mijają godziny, dni, miesiące i lata. Co widzisz? Jak kręcą się twoje życiowe kółka? Które z nich zaczyna szwankować? Które się zacięło? O które nie zadbałaś wystarczająco?

mem z chomikiem

Praca, Dom i JA

Przepalamy większość swojego czasu i sił w pracy. Pracoholizm staje się normą współczesnego człowieka. Pracujemy całymi dniami, a potem nie mamy siły na dwie pozostałe życiowe sfery. Cierpi na tym nasz związek, cierpią relacje z przyjaciółmi. Cierpimy na tym my sami, bo w tym kołowrotku nie ma chwili, aby się zatrzymać i pomyśleć nad sensem tej gonitwy. Nie mamy sił, aby zadbać o swoją psychikę i ciało. Jak długo jesteśmy w stanie to wytrzymać?

W dzisiejszym świecie z pracy łatwo zrobić sobie uniwersalną wymówkę na wszystko. W końcu tak bardzo cenimy ludzi sukcesu. Doceniamy osoby, które zostają po godzinach i zabierają swoje obowiązki do domu. Wierzymy w kult ciężkiej i wielogodzinnej pracy, ale nie dostrzegamy, że to nie ma sensu.

Pracoholik nie jest dobrym pracownikiem. Może na krótką metę ma jakieś osiągnięcia. Jednak kiedy pozostałe sfery życiowe domagają się uwagi, pracoholik się gubi. Nie jest już tak wydajny i efektywny. Jest wiecznie zmęczony i zdenerwowany. Przestaje „dowozić”, co odbija się na innych.

Dlaczego tak wielu z nas ucieka od pełnego życia i skupia się na życiu skoncentrowanym tylko na jednej sferze? Odpowiedź jest prosta, bo tak jest nam łatwiej. Praca daje nam konkretne zajęcie. Dokładnie wiemy co mamy zrobić i jakie są nasze odpowiedzialności. To dla nas bezpieczna strefa działania, w której możemy się wykazać.

Poza sferą zawodową czujemy się zagubieni. Przecież w dzisiejszym świecie ludzie wariują kiedy mają za dużo wolnego czasu. Nie potrafimy odpoczywać, o czym pisałem już wcześniej w artykule: Dlaczego Polacy nie potrafią odpoczywać? Przeczytaj ten tekst i weź go sobie do serca zanim będzie za późno.

Zobacz, nawet gdy piszę ten tekst, większość czasu poświęcam na pisanie o pracy. Co z pozostałymi sferami Twojego życia? Co z Twoimi relacjami i związkiem? Co z Twoim samorozwojem? Najczęściej nam się wydaje, że jak już będziemy mieć czas, to w końcu się tym zajmiemy. To świetny sposób na oszukiwanie samego siebie.

Dom i JA

W pracy większość zadań ma swoją strukturę i konkretny cel. To ktoś inny podejmuje za nas decyzje co powinniśmy robić, aby było dobrze. Przyzwyczajamy się do takiego zewnętrznego sterowania i później mamy problem, gdy sami mamy się na coś zdecydować. Trudno jest nam przejąć stery i odzyskać władzę nad swoim życiem.

W domu nie jest już tak łatwo. Wiele rzeczy potrafimy tam odwlekać. Zaraz, za chwilę, później – to nasze ulubione słowa, których tak często używamy w domu. Bo w domu nikt nam nie każe nic zrobić. A nawet jeżeli ktoś próbuje nam coś kazać, to możemy się z nim pokłócić, strzelić focha i się obrazić. Świetny sposób, aby uniknąć jakiegoś działania.

W domu nie ma jasnych zasad, wytycznych i standardów, które są czymś naturalnym w pracy. Mamy tu do czynienia z paradoksem, gdzie z jednej strony jest tyle do zrobienia, a z drugiej nie ma konkretnego terminu, aby się tym zająć. Później, jutro, a może za tydzień – przecież sama to dobrze znasz.

A dom się sam nie zrobi. Związek też nie. Nasza samoświadomość również nie pogłębi się sama z siebie. Nie utrzymamy przyjaźni, jeżeli nie będziemy o nie dbać. Wszystkie sfery, które zaniedbujemy w końcu zawalczą o uwagę. Może to być wtedy dla Ciebie przykre zderzenie z rzeczywistością.

Osoby, które uciekają w pracoholizm, zazwyczaj mają spore problemy, aby odnaleźć się w pozostałych dwóch życiowych sferach. Praca jest świetną wymówką, aby zaniedbywać siebie i bliskich. W końcu tyle pracuję, tak bardzo się męczę, pieniądze do domu przynoszę. Nikt nie powinien mieć do mnie pretensji, bo skupiam się na tym co ważne.

Tylko czy na pewno? W końcu czasu poświęconego na pracę nie da się poświęcić na coś innego. Tak jak pisałem wcześniej, czas który minął, nie może być odzyskany. Czy w takim razie jedynie praca może nadać Twojemu życiu sens?

Wydaje mi się, że sensu życia trzeba szukać gdzieś pośrodku tych trzech życiowych sfer. Jeżeli dbasz o wszystkie zębatki i kręcą się one bez zgrzytów, to możesz odnaleźć w tym szczęście i satysfakcję. Nie rozpędzaj jednej z tych zębatek za mocno, bo wszystko się rozjedzie. Dbaj o tempo, które jest dobre dla Ciebie i Twoich bliskich.

To spore wyzwanie, wiem o tym. Jednak co masz innego do wyboru? Chcesz biegać z wywieszonym jęzorem jak ten chomik w klatce? A może chcesz trochę zwolnić i skupić się w końcu na osobach które kochasz? Może chcesz w końcu skupić się na swoich marzeniach?

Masz trzy życiowe sfery, a nie jedną. Tylko kiedy będziesz o tym pamiętać, Twoje życie będzie miało prawdziwy sens. Wtedy nadasz mu właściwe tempo i nie będziesz musiała bać się wypalenia. Trzy życiowe sfery się uzupełniają i wspierają. To właśnie z nich wszystkich powinnaś czerpać siłę.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

Więcej inspiracji znajdziesz jak zawsze na moim Facebooku: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

2 KOMENTARZE

    • A może młody człowiek w niewłaściwy sposób ustalił swoje priorytety? Często kredyt nie jest najlepszym sposobem na spełnianie marzeń. Często jest to pierwszy krok w kierunku życiowych dramatów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here