Dobrze to znasz. Masz coś do zrobienia, jakiś ważny projekt. Termin jest odległy, więc jesteś bardzo spokojna. Nie musisz się zabierać za to już dziś. Nie zabierasz się za to jutro i przez kolejnych kilka tygodni. W końcu zdajesz sobie sprawę, że za chwilę zbliża się termin. Stajesz na głowie i kolejny raz Ci się udaje wyrobić. Uff zdążyłaś. Problem w tym, że sporo Cię to kosztuje. Ale czy to jest najgorsze w Twojej prokrastynacji?

Magia odległych terminów

Wielu z nas ma problem z odwlekaniem. Kiedy termin wydaje Ci się odległy, nie potrafisz zabrać się do pracy. A przecież najłatwiejszym sposobem na wykonanie dużego zadania, jest podzielenie go na wiele małych części. Wygląda to świetnie w teorii, ale w prawdziwym życiu się nie sprawdza.

To właśnie przez nasze skłonności do odwlekania, mamy problemy z nauką języka obcego, odchudzaniem i zdrowym odżywianiem. Wszystkie zadania, które powinniśmy realizować systematycznie, są dla nas największym wyzwaniem. Systematyczność nie jest naszą mocną stroną.

Wydaje nam się, że jeżeli obiecaliśmy sobie, że będziemy uczyli się języka obcego przez 15 min dziennie, to jak kilka razy o tym zapomnimy, to w kolejnym dniu będziemy mogli to nadrobić. Jednak nauka w ciągu trzech dni po 15 minut daje zupełnie inne rezultaty, niż jeden dzień, w którym uczymy się 45 minut.

Bycie systematycznym w dzisiejszym świecie jest strasznie trudne. Mamy wokół siebie tyle rozpraszaczy, że trudno jest się nam skupić nawet na najlepszym planie. Właśnie z tego powodu mamy problemy z odległymi terminami. Tylko, czy to jest nasz główny problem z prokrastynacją?

Ale przecież zawsze mi się udaje!

No dobra, może się nawet ze mną zgodzisz, że lubisz odwlekać wiele rzeczy na później. Jednak możesz też powiedzieć, że przecież zawsze i tak Ci się udaje wszystko zrobić na ostatnią chwilę. Wystarczy, że zarwiesz noc, albo dwie i projekt jest oddany na czas. Jestem pewny, że już to przerabiałaś.

Znam wiele osób, które działają właśnie w takim trybie. Ich schemat działania od lat się nie zmienił. Mają coś do zrobienia. Termin jest odległy, więc się tym nie przejmują. Budzą się w ostatnim momencie, kiedy zostało już bardzo mało czasu. Rzucają wszystko i biorą się do pracy. Był to duży wysiłek, ale kolejny raz się udało.

Wiele osób po takiej morderczej walce z terminami obiecuje sobie, że następnym razem będzie inaczej. Obiecują sobie, że nigdy więcej nie zostawią tak ważnego i czasochłonnego zadania na ostatnią chwilę. A jednak w uch życiu ciągle powtarza się taka sytuacja.

Wiesz, że jest to bardzo męczące? Czasami wystarczy drobne potkniecie, aby nie dowieźć na czas ważnego zadania. Możesz być chora, możesz mieć gorszy dzień, może coś w Twoim życiu osobistym się zawali. Czy w takiej sytuacji również uda Ci się kolejny raz zrobić wszystko w ostatniej chwili?

Saper myli się tylko raz. Podobnie jest z nami, kiedy mamy skłonności do odwlekania w nieskończoność wszystkich ważnych zadań. Kiedyś przyjdzie taki moment, że się nie wyrobimy. Nawet jeżeli przez ostatnie lata się nam udawało, to w końcu szczęście przestanie nam sprzyjać. To dość męcząca wizja, nie sądzisz? Jednak mamy dużo większy problem z prokrastynacją!

Problem z zadaniami, które nie mają terminu

Jednak odwlekanie wszystkiego na ostatnią chwilę nie jest w tym wszystkim najgorsze. Bo kiedy masz konkretny termin to zrobisz wszystko, aby się w nim wyrobić. Nawet jeżeli miałabyś zarwać kilka nocy i nie mieć czasu dla bliskich. Termin to bat, który nieźle nas mobilizuje.

Największym wyzwaniem są dla nas zadania, które nie mają konkretnego terminu. W takich sytuacjach nasze odwlekanie może trwać bez końca. Nigdy nie pojawia się moment, w którym się mobilizujemy, zakasujemy rękawy, rzucamy wszystko inne i zaczynamy działać. Wszystko co nie ma konkretnego terminu, całkowicie wymyka się nam z rąk.

Dlatego naszym głównym problemem są nasze plany. Jeżeli postanowisz sobie, że schudniesz, nauczysz się języka obcego, rzucisz palenie, poprawisz swoje wyniki zdrowotne, ale w tych planach nie założysz jakiegoś konkretnego terminu, to z góry skazujesz się na porażkę.

Niestety większość osób, które chcą w jakiś sposób zmienić swoje życie, nie chce ustalać planów, w których będą mieli konkretną datę. Termin wydaje się nam czymś strasznym. Jednak tak naprawdę boimy się porażki. Bo tylko w sytuacji kiedy mamy ustalony termin, możemy sprawdzić, czy nasz plan się udał, czy nie.

Jeżeli nie mamy konkretnego terminu, to ciągle możemy oszukiwać samych siebie, że efekty w końcu się pojawią. Zupełnie inaczej podchodzimy do działania, jeżeli zaplanujemy sobie, że chcemy schudnąć do wakacji (czyli np. za 6 miesięcy) przynajmniej 8 kg. To jest bardzo namacalny plan, który będzie wymagał od nas kilku konkretnych działań (dieta, ćwiczenia, zmiana stylu życia).

Co innego będzie w sytuacji, kiedy zaplanujemy sobie, że chcemy po prostu schudnąć. Bez ustalania terminu i bez konkretnej wagi. W takiej sytuacji nie będziemy mieli namacalnego planu. Nie będziemy wymagać od siebie konkretnych działań. To jest właśnie iluzja planowania. Bez względu na to jak długo będziesz zwlekała z działaniem, to i tak będziesz oszukiwała samą siebie, że od jutra zaczniesz.

Prokrastynacja bywa dobra i zła

Odwlekanie, czyli prokrastynacja, może być niebezpieczna w przypadku zadań, które mają odległy termin. Nie jest to jednak problem śmiertelny, bo wielu z nas potrafi się zmobilizować, kiedy zbliża się ostateczny termin. Radzimy sobie z tym, mimo kosztów emocjonalnych i fizycznych.

Problem z prokrastynacją zaczyna się jednak dopiero w przypadku zadań, które nie mają konkretnego terminu na realizację. Wtedy możemy sobie odkładać wszystko w nieskończoność. Dlatego plany muszą mieć konkretny termin, aby można było się z nich rozliczyć. Tylko wtedy wiesz, czy coś Ci się udało, czy poniosłaś porażkę.

Prokrastynacja może utrudniać Ci życie. W przypadku zadań, które mają konkretny termin, jakoś sobie z nią poradzisz. Termin będzie dla Ciebie wystarczającą motywacją, abyś w końcu wzięła się do pracy. Jednak w przypadkach, w których nie będziesz miała nad sobą bata w postaci terminu, prokrastynacja może zniszczyć Ci życie.

Dlatego moim zdaniem, zanim zaczniesz walczyć z własnym odwlekaniem, powinnaś rozróżnić prokrastynację dobrą i złą. Dobra jest związana z tym, że masz termin, który w końcu i tak Cię zmobilizuje do działania. Zła dotyczy iluzji, którą sama dla siebie tworzysz, a dodatkowo nie wyznaczasz sobie żadnego terminu, który mógłby Cię zmobilizować do pracy.

W pierwszej kolejności zajmij się złą prokrastynacją. To ona jest dla Ciebie bardziej wyniszczająca. Wbrew pozorom nie jest tak trudno ją pokonać. Wystarczy zacząć wyznaczać sobie terminy. Jednak to wymaga odwagi, bo w Twoim życiu pojawi się dużo więcej porażek. Kiedy teraz masz wiele bezterminowych planów, nie musisz mierzyć się z porażką i jest to dla Ciebie wygodne.

Zapytaj samą siebie czy chcesz żyć w ten sposób? Czy zła prokrastynacja ma być dla Ciebie wygodną iluzją, która ochrania Cię przed porażką? A może się z nią zmierzysz i się czegoś nauczysz? Każdy dobry plan wymaga terminu realizacji. Plan bez terminu to tylko wymówka i ściema.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

Jak chcesz, to wpadnij na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here