Każdy z nas wnosi do związku swój bagaż doświadczeń. Co jednak się stanie, kiedy zwiążesz się z mężczyzną, którego przeszłość jest naprawdę trudna? Ty zaczynasz ten związek z pewnymi oczekiwaniami, ale w jego głowie pojawiają się wyłącznie obawy. Czy taki związek może się udać?

ON i jego skomplikowana przeszłość.

Nigdy nie wierzyłem, że życie może być łatwe. Nie miałem jednak pojęcia, że uczucia mogą to wszystko jeszcze bardziej skomplikować. Poznałem JĄ u znajomych. Była to jedna z tych imprez, na które nie miałem ochoty iść, ale w końcu dałem się namówić. Kiedy JĄ spotkałem, od razu poczułem, że pójście na tę imprezę było najlepszą moją życiową decyzją. Po czasie żałuję, że się tam pojawiłem.

Podobno kobiety są z Wenus, a mężczyźni są z Marsa. Jednak w naszym przypadku ja byłem mężczyzną, który bardzo mocno stąpał po Ziemi, a ONA była kobietą, która miała ciągle głowę w chmurach. Było w tym coś pociągającego. Chciałem JĄ lepiej poznać i w końcu mi się udało.

Od tamtej imprezy wszystko się zmieniło. Pisaliśmy trochę na Facebooku. Kilka razy się spotkaliśmy. Nawet nie zdążyłem się zorientować, a pierwszy raz w życiu byłem w poważnym związku. Wiele osób w moim wieku by się do tego nie przyznało, ale Nam to zupełnie nie przeszkadzało. W końcu znalazłem kogoś, na kim naprawdę mi zależało.

Wiele się od NIEJ nauczyłem o sobie, o Świecie i o kobietach. Wiele razy byłem na NIĄ wściekły. Kilka razy przez NIĄ płakałem. Normalny związek, który przeżywa swoje wzloty i upadki. Pomimo tych trudności, byłem z NIĄ coraz bardziej szczęśliwy. Wierzyłem w to, że ONA również zaczyna to czuć.

Byłem zakochany po uszy i z każdym dniem moje uczucia było coraz silniejsze. Zdążyła mnie dobrze poznać. Wiedziała o moich trudnościach i wadach. Wiedziała o moich lękach i podejściu do ludzi. Nigdy jakoś specjalnie nie potrafiłem nikomu zaufać. Jednak JEJ zaufałem bezgranicznie. Czy to był największy błąd mojego życia? Jest chyba za wcześnie, żebym mógł być tego pewien.

Zabrałem JĄ na urodziny mojego najlepszego kumpla. Wtedy wszystko zaczęło się sypać. Już na tej imprezie wiedziałem, że coś się święci. Nie chciałem jednak dopuścić do siebie tej myśli. Patrzyli na siebie w ten sposób, a ja wmawiałem sobie, że jest to całkowicie normalne. To była pierwsza rysa naszego związku. Zignorowałem to i to był mój największy błąd.

Kolejne rysy i pogłębiająca się przepaść.

Nie udało JEJ się długo zachować tego w tajemnicy. Wszystkiego domyśliłem się po dwóch tygodniach. Wszystkie te wymówki stały się dla mnie jasnym sygnałem, że coś nie gra. Zdradziła mnie z moim najlepszym kumplem, a do tego planowali być razem. To był najtrudniejszy moment w moim życiu. Dostałem potężnego kopa od życia i trudno mi było się po tym pozbierać.

Nie chciałem znać ani jego, ani jej. Chciałem mieć spokój i zniknąć z tego środowiska. Skorzystałem z okazji i wyjechałem do pracy do innego oddziału mojej firmy w Polsce. Nie znałem tam nikogo, ale w tamtym momencie mi to nie przeszkadzało. Czułem jednie żal i pustkę w sercu. Trudno mi będzie ponownie komuś zaufać.

W pracy poznałem świetną dziewczynę. Też była typem samotnika, dlatego potrafiliśmy dobrze się dogadać. Nie narzucaliśmy się sobie, ale od czasu do czasu się spotkaliśmy. Każdy potrzebuje czasami z kimś pogadać. Byliśmy znajomymi, a później nawet przyjaciółmi. Nigdy bym nie pomyślał, że może być z tego coś więcej. Poza tym nie byłem gotowy na kolejny związek. Rana w moim sercu była jeszcze bardzo świeża.

Kiedy w moim życiu wszystko zaczęło się układać, ONA znów do mnie napisała. Rozstała się z moim kumplem i stwierdziła, że to był największy błąd w JEJ życiu. Napisała, że tęskni za mną, a moje serce znów oszalało. Racjonalnie nie potrafiłem jej przebaczyć, jednak emocjonalnie nie mogłem tego opanować. Wiedziałem, że nadal w głębi serca na NIĄ czekałem.

Spotkaliśmy się w moim rodzinnym mieście, kiedy przyjechałem do rodziców na Święta. Cała moja racjonalność zniknęła, kiedy zaczęła się do mnie przytulać i przepraszać. Nikt na mnie nigdy nie działał w ten sposób. Dokładnie wiedziała co powiedzieć, abym znów oszalał na jej punkcie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki.

Mieszkaliśmy teraz w dwóch różnych miastach, dlatego naszą relację próbowaliśmy odbudować na odległość. Dużo pisaliśmy i często rozmawialiśmy przez telefon. Czasami ONA przyjeżdżała do mnie, a czasami ja odwiedzałem rodziców, aby się z NIĄ zobaczyć. Dwa razy nie można popełnić tego samego błędu, chyba że ktoś ma takiego pecha jak ja.

Ostatni rozdział tej historii.

Kiedy dowiedziała się o tym wszystkim moja koleżanka z pracy, zaczęła podchodzić do mnie z dystansem. Próbowałem dowiedzieć do się stało, ale nie mogłem się z Nią dogadać. Wysłałem do niej kilka wiadomości w drodze do mojego rodzinnego miasta. Po kilku godzinach odpisała mi tylko, że jestem głupi i że się na mnie zawiodła. Nie miałem pojęcia o co jej chodzi. Jednak jej kobieca intuicja tym razem znów nie zawiodła.

To się jednak dla mnie nie liczyło. Cieszyłem się, że znów będę się mógł spotkać z NIĄ. Jednak tym razem udało nam się zobaczyć tylko na chwilę. Źle się czuła i musieliśmy odwołać nasze weekendowe plany. Czasami się zastanawiam, czy gdybym wiedział, że zobaczymy się tylko przez tę krótką chwilę, to czy bym przejechał tę całą drogę? Najgorsze jest to, że jestem pewien, że i tak bym się chciał z NIĄ zobaczyć. To był pewien rodzaj uzależnienia i słabości.

W środku tygodnia dostałem wiadomość od mojego byłego najlepszego kumpla. Napisał mi tylko: „podobno znów jesteście razem. Radzę Ci zobaczyć profil Ibizy na Facebooku”. Nic więcej nie było w tej wiadomości i na początku nie wiedziałem o co chodzi. Myślałem, że chce po prostu jakoś nawiązać ze mną kontakt, choć dla mnie był już skreślony. Po tym co mi zrobił, nie potrafiłbym mu wybaczyć.

Nie dawało mi to jednak spokoju. Ibiza to słynny klub w moim rodzinnym mieście. Praktycznie każdy był tam przynajmniej raz w życiu. W końcu nie wytrzymałem i wszedłem na ten profil. Nie wiedziałem czego szukać, więc zacząłem przeglądać posty. W końcu trafiłem na zdjęcia z ostatniej weekendowej imprezy.

Kolejny raz czułem się jakby ktoś mocno uderzył mnie w twarz. Na zdjęciach była ONA. Dobrze się bawiła w jakimś starszym towarzystwie. Na kilku zdjęciach obściskiwała się z jakimś facetem. Wyglądało, że dobrze się znają. Nie wiem czy było to w ten dzień, co wmawiała mi, że się źle czuła, ale to nie miało żadnego znaczenia. Znów mnie oszukuje i wcale się nie zmieniła.

Chciałem do NIEJ zadzwonić i wyrzucić tą całą złość z siebie. Nie potrafiłem jednak tego zrobić. Chciałem spojrzeć JEJ w twarz i zapytać, dlaczego kolejny raz łamie mi serce? Dlaczego kolejny raz rani mnie tak mocno? Dlaczego nie mogła sobie odpuścić? Dlaczego kolejny raz byłem tylko JEJ zabawką?

Od tamtego dnia minął już ponad rok. Nie potrafię się po tym pozbierać. Nie potrafię zaufać żadnej kobiecie. Nie mam nawet ochoty się z nikim umawiać. Nie wierzę w to, że na świecie są jeszcze jakieś porządne kobiety. Obiecałem sobie, że już nigdy nie będę niczyją zabawką. ONA po prostu zniszczyła mi życie…

Czy znasz przeszłość swojego partnera?

Wiele osób pisze do mnie ostatnio z pytaniami dotyczącymi zaufania. Dlaczego tak jest, że niektóre osoby są bardzo nieufne i nie potrafią ufać w taki sam sposób, jak my? Dotyczy to wielu mężczyzn, którzy bardzo niechętnie obdarzają kogoś zaufaniem. W wielu przypadkach chodzi właśnie o ich trudną przeszłości.

Niewielu z nas potrafi rozmawiać szczerze o przeszłości. Jednak jest to bardzo ważny element budowania relacji. Jeżeli skupiamy się wyłącznie na tym co pozytywne, trudno jest naszemu partnerowi zrozumieć nasze problemy. To tak jak w powyższej historii, ten mężczyzna ma za sobą mroczną przeszłość. Jeżeli będzie ją ukrywał, żadna kobieta nie będzie umiała się do niego zbliżyć.

Bardzo ważna jest świadomość, na jakich fundamentach budujecie swój związek. Ten fundament składa się również z Waszej przeszłości. Jednak czy potraficie o tym otwarcie rozmawiać? Czy są w Waszym związku tematy, których lepiej nie poruszać? W artykule Jaki bagaż zabrałaś ze sobą, ze swojego poprzedniego związku? dokładnie wyjaśniam, dlaczego nasza przeszłość jest tak ważna.

Nie da się zbudować szczęśliwego związku bez zaufania. Jednak sposób w jaki budujemy zaufanie często związany jest z naszymi doświadczeniami z przeszłości. Nie możesz liczyć na to, że osoba, którą ktoś w przeszłości skrzywdził, będzie budowała zaufanie w tym samym tempie jak ktoś, kto takiego cierpienia nie przeżył. Możesz to sobie uświadomić czytając artykuł: Czy można zbudować szczęśliwy związek bez zaufania?

Jeżeli uważasz, że mężczyzna, którego właśnie starasz się poznać nie potrafi Ci zaufać, spróbuj dowiedzieć się czegoś o jego przeszłości. Porozmawiaj z nim szczerze i spróbuj dowiedzieć się dlaczego podchodzi on w taki sposób do zaufania. Może ktoś w przeszłości złamał mu serce? Może właśnie dlatego wybudował swój emocjonalny mur?

Z taką osobą można stworzyć szczęśliwy związek, jeżeli nauczycie się od samego początku o tym rozmawiać. W innym przypadku stanie się to dla Was tematem tabu, przez co nigdy tak naprawdę nie będziesz mogła zrozumieć jego trudności. Mroki przeszłości potrafią się za nami ciągnąć latami. Jednak to od Was zależy, czy wspólnie je pokonacie.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Zapraszam Cię również na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here