Nie wiem dlaczego, ale myśli na ten temat nachodzą mnie zazwyczaj w piątek. Zastanawiam się wtedy, czy na pewno potrafię odpoczywać? Czy potrafię złapać właściwy życiowy balans? A może sam popełniam błąd, o którym tak często piszę? Może sam nie potrafię się odciąć od tego co robię i zwyczajnie odpocząć? Ciekawe, czy Ciebie też nachodzą takie myśli?

Czy życiowa równowaga jest możliwa?

Tyle mówi się o tej życiowej równowadze. Jest tyle metod i trików, które maja pomagać nam utrzymać balans między życiem zawodowym, a osobistym. Jednak na palcach jednej ręki mogę wymienić osoby z mojego najbliższego otoczenia, które naprawdę potrafią odpoczywać.

Jakiś czas temu napisałem artykuł o tym, że tak bardzo zaśmiecamy swoje głowy: Czy potrafisz wyciszyć swoje myśli? Czy potrafisz naprawdę odpocząć? Od tamtego czasu staram się o tym pamiętać, jednak czasami dawne nawyki biorą górę i zaczynam karmić się iluzjami, przed którymi tak przestrzegałem.

Dużo mówi się o sukcesie i wyznaczaniu celów. Dużo mówi się o marzeniach i drodze, jaką trzeba pokonać, aby spełnić te najtrudniejsze. Jednak nikt nie mówi o tym, że w każdej pogoni za sukcesem jest moment, w którym musisz odpocząć. Jest to jedyna szansa, aby zebrać myśli i się zastanowić, czy to co robię jest właściwe.

Problem w tym, że kiedy zaczynamy odpoczywać, mamy moralnego kaca. Czujemy, że marnujemy swój czas. Czujemy, że nie „ciśniemy” tak mocno jak inni. Czujemy, że coś nam umyka, choć nie wiemy co to dokładnie jest. Znasz to uczucie? Mi jest ono dobrze znane i czasami trudno mi jest z nim walczyć.

Czy odpoczynek jest stratą czasu?

Budowa domu, rozwój firmy, awans, czy medal olimpijski jest zawsze efektem ciężkiej pracy. Ale widzimy i podziwiamy jedynie wierzchołek góry lodowej. Wywiady ze sportowcami pełne są pytań o to, jak dany mistrz trenował i jak się do tych treningów motywował. Ale czy ktoś pyta o odpoczynek?

Czuję, że trochę z tym wszystkim przesadzamy. Nakręcamy się wielkimi sukcesami innych i próbujemy iść tą samą drogą. Jednak w większości przypadków, droga wyznaczona przez innych do nas nie pasuje. Co z tego, że wybudujesz piękny dom, jak zniszczysz swoją rodzinę i będziesz mógł w nim zamieszkać sam? Czy będzie to dla Ciebie powód do dumy?

Czy będziesz szczęśliwy w momencie, kiedy Twoja firma odniesie wielki sukces, ale Twoje dzieci nigdy nie poczują jak to jest być z Tobą na wakacjach? Przecież nie masz na to czasu, musisz rosnąć za wszelką cenę i jesteś gotów ponieść wszystkie koszty. Co z tego, że Twoja partnerka już dawno przestała z Tobą rozmawiać, bo zupełnie się od siebie oddaliliście. Przecież rozwój firmy za wszelką cenę był Twoim celem…

Znam wiele historii, w których wydawałoby się, że ktoś osiągnął sukces. Zewnętrznie wygląda to pięknie, ale w środku jest tylko pustka. Qui pro quo, coś za coś, zawsze jest jakiś koszt alternatywny. To właśnie trzeba sobie uświadomić, kiedy myślimy o życiowym balansie.

Qui pro quo –  Coś za coś

Zbyt płytko patrzymy na swoje życiowe cele. Niektóre z nich staramy się spełnić zbyt szybko i nie zwracamy uwagi, że mogą się one niekorzystnie odbić na pozostałych celach. Nie widzimy też, że niektóre nasze życiowe cele, są sprzeczne z celami naszego partnera.

Czy możesz z całą pewnością stwierdzić, które cele są lepsze i ważniejsze? Czy ocenianie w ten sposób celów najbliższej Ci osoby jest naprawdę dobrym rozwiązaniem? Czy zawsze zdajemy sobie sprawę, że każdy sukces niesie za sobą jakieś poświęcenie? Czy na pewno jesteśmy gotowi zapłacić taką cenę?

Większość par nie potrafi o tym rozmawiać. Kiedy tylko pojawiają się sprzeczne potrzeby, bardzo szybko pojawia się również złość. Padają wtedy te wszystkie słowa, których później żałujemy. Musisz pamiętać, że zawsze jest jakiś koszt alternatywny, zawsze jest coś za coś.

Zanim zaczniemy szukać swojego życiowego balansu, zastanówmy się najpierw, czy dokładnie wiemy do czego w życiu zmierzamy? A może wpadliśmy w taki kołowrotek, że tylko za czymś pędzimy i zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, że dawno już straciliśmy z oczu cel? Pomyśl o tym choć przez chwilę.

Otwieramy dyskusję?

Chciałbym poznać Twoje zdanie na ten temat. Czy w dzisiejszym świecie możliwe jest zachowanie odpowiedniego życiowego balansu? Czy znasz osoby, które tego dokonały? A może chcesz podzielić się sposobem, który sprawdził się u Ciebie?

Pisz w komentarzu, na Facebooku, czy na maila. Każdy sposób jest dobry. Chciałbym, abyśmy trochę więcej porozmawiali na ten temat. Bo niby tak wiele mówi się o równowadze w życiu, ale wszystko w tym temacie wydaje mi się takie płytkie.

Może warto zamiast utartych sloganów, przyjrzeć się tematom związanym z życiowym balansem od strony praktycznej? Jak Ty ze swoimi bliskimi o to dbasz? Jak zachować balans w świecie, który potrafi celebrować tylko spektakularne sukcesy? Jak w takim świecie cieszyć się z małych i prostych rzeczy?

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

Wpadnij na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here