Strona główna » Za ile jesteś gotowy, sprzedać swoje oczy?

reklama w przestrzeni publicznej

Za ile jesteś gotowy, sprzedać swoje oczy?

Dramatyczny tytuł tego artykułu, ma zwrócić uwagę na poważny problem, który dotyka nas wszystkich. Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego w naszej przestrzeni publicznej, jest tyle paskudnych reklam? Te reklamy nie są nawet brzydkie, są po prostu tragiczne. Czy można coś z tym zrobić?

Kilka obrazów powie Ci więcej, niż kilka tysięcy słów.

źródło: https://www.rekinysukcesu.pl/blog/59-ocen-ksiazke-po-okladce
źródło: http://wyborcza.pl/1,75968,17773188,Zza_reklam_nie_widac_juz_Polski__Ustawa_krajobrazowa.html
źródło: http://pomorskie.naszemiasto.pl/artykul/nie-chcesz-reklam-w-miescie-zabierz-glos-ruszaja,3738763,art,t,id,tm.html

Chyba już wystarczy, prawda? Doskonale wiesz co mam na myśli, kiedy mówię, że reklamy zaśmiecają naszą przestrzeń publiczną. Zaśmiecają nasze najbliższe otoczenie, w którym spędzamy każdego dnia tak dużo czasu.

Za ile sprzedasz swoją ścianę w mieszkaniu?

Wyobraź sobie, że pewna firma ma dla Ciebie wyjątkową ofertę. W zamian za to, że dorzuci się do Twojego czynszu, zamontuje Ci w mieszkaniu mały ekran. Będzie on na tyle mały, że zmieści się na jednej z Twoich ścian. Nie będziesz musiał z nim nic robić. Podłączysz go jedynie do prądu, za który zapłaci firma.

Ten ekran nie będzie Ci w niczym przeszkadzał. Jedynie przez całą dobę, będą na nim emitowane reklamy. Nie musisz się nimi przejmować i zwracać na nie uwagi. Robisz pranie, jesz śniadanie, a reklamy lecą sobie w tle. Nie musisz poświęcać im swojego zainteresowania.

Myślę, że wielu z nas, oburzyłoby się na samą myśl o takim ekranie. Przecież to wtargnięcie z butami w nasze życie. Przecież to wchodzenie do naszego mieszkania. Przecież to niedopuszczalne i złe. Jednam może by się to opłaciło? Przecież stówka na miesiąc, piechotą nie chodzi?

Tak się właśnie zachowujemy, jeżeli chodzi o naszą przestrzeń publiczną. Reklamy banerowe atakują nas z każdej strony. Reklamodawcy prześcigają się w tym, kto zrobi brzydszą i bardziej krzykliwą reklamę. Przecież chodzi o to, aby wyróżnić się z tłumu, co jest coraz trudniejsze.

Przecież na palcach jednej ręki możesz policzyć ciekawe kreacje reklamowe, które wyglądają ładnie. Reszta to wielkie siatki w pstrokatych kolorach, które szpecą nasze ulice na każdym rogu. Dlaczego jesteśmy na tyle głupi, aby oddać naszą przestrzeń publiczną za takie marne grosze?

Dobro własne, a dobro wspólne.

Temat zaśmiecania przestrzeni publicznej jest mi dobrze znany. Ponad 2 lata temu, pisałem pracę magisterską, w której starałem się znaleźć przyczynę tak lekceważącego podejścia do naszego otoczenia. Temat zmęczył mnie na tyle, że milczałem i nie zabierałem głosu aż do dziś.

Jedną z przyczyn, która prowadzi do zaśmiecania przestrzeni publicznej, jest krótkowzroczność Polaków, którzy kierują się wyłącznie własnym interesem. Jednak jak wynika z moich badań, rzadko kiedy myślimy o tym, że przestrzeń publiczna jest naszym wspólnym dobrem. Dodatkowo nie jesteśmy zainteresowani o to dobro dbać.

Interes własny jest zawsze silniejszy. Nie ma w tym nic dziwnego. Jednak brak umiejętności spojrzenia na swoje decyzje z dystansem, jest już zjawiskiem niepokojącym. Możemy szukać wielu wytłumaczeń, czy to w naszej historii, czy w mentalności. Dobro wspólne obchodzi nas tyle, co zeszłoroczny śnieg.

A winne są firmy…

Jednak ludzie, którzy sprzedają swoją przestrzeń za bezcen, to tylko jedna ze stron tej transakcji. Mamy jeszcze dwie inne strony, które moim zdaniem są znacznie bardziej obciążone winą. Chodzi o firmy tworzące te potworki reklamowe, a także firmy, które to zlecają.

Czy wam nie jest wstyd za takie reklamy?

Jak pan karze, sługa musi. A może należałoby powiedzieć: „klient nasz pan”. Tak mogą się tłumaczyć firmy, które przygotowują tak „piękne” kreacje reklamowe. Póki kasa się zgadza, wszystko jest w porządku. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać.

Mi by było wstyd tworzyć takie gówno. Mam nadzieje, że firmy reklamowe też to w końcu zrozumieją. Jednak do tej pory, są odporne na tę wiedzę. Jeżeli zapytamy ludzi na ulicy, czy przeszkadzają im reklamy banerowe, większość powie, że tak. Jeżeli zapytamy, czy są brzydkie, większość powie, że tak. Jeżeli zapytamy firmę reklamową, czy można coś z tym zrobić, dowiemy się jedynie, że nie ma sensu nic zmieniać.

Czy jesteś dumny z tego, jak reklamuje się Twoja firma?

Przecież agencje reklamowe wykonują tylko rozkazy. Ktoś musi płacić za te reklamy. W takim wypadku nie są to już małe pieniądze, które najczęściej dostają ludzie, na końcu tego łańcuszka. Są to spore sumki, które można by było zainwestować w lepszy sposób. Chodzi o to, że ktoś w tych firmach, musi zdawać sobie sprawę z tego, że te reklamy są tragiczne.

Pytanie tylko, dlaczego nikt nie ma odwagi czegoś z tym zrobić? Czy wygrywa tu przyzwyczajenie, czy może lenistwo? A może chodzi tu o strach popełnienia błędu? Przecież w tym temacie naprawdę jest już ciężko popełnić jakiś błąd.

Nasze ulice to istny Dziki Zachód. Reklamuje się kto chce i jak chce. Nikt nie zwraca na to uwagi. Nasze miasta zalewa fala reklam i nikt nie próbuje z tym nic zrobić. Kicz, tandeta i pstrokate kolory. A przecież za tymi reklamami kryją się konkretne firmy.

Co jako konsumenci możemy z tym zrobić?

Może wato dać im do zrozumienia, że ich pomysł na reklamę, jest delikatnie mówiąc słaby? Może zwrócić im uwagę, że jako konsumenci nie zgadzamy się na tego typu reklamy. Może naszym jedynym sposobem na tę sytuację, będzie głosowanie naszym portfelem? Może jako konsumenci powinniśmy zwracać większą uwagę od kogo kupujemy nasze produkty.

Myślę, że ta inicjatywa powinna iść od nas. Jeżeli firmy reklamowe nie wstydzą się swoich kreacji, a przedsiębiorcy są zadowoleni z wyglądu swoich reklam, może powinniśmy im pokazać, że są w błędzie?

Reklama po Polsku, czyli brak pomysłu na reklamę.

Jeżeli zaczniesz się uważnie przyglądać reklamom, które wypełniają Twoje najbliższe otoczenie, zauważysz, że są bardzo prymitywne. To powtarzalne schematy, które już dawno przestały kogokolwiek dziwić. Wielu firmom, nawet się już nie chce zastanawiać nad nowym komunikatem.

Wystarczy przecież połączyć kolor żółty z czerwonym i dodać odrobinę czarnego. Do tego jeszcze soczysty napis PROMOCJA i gotowe. Źle się z tym czuję jako konsument. Wydaje mi się, że firmy reklamujące się w ten sposób, mają mnie za idiotę. Czy naprawdę o to Wam chodzi?

Moim ulubionym przykładem „kreatywności” w polskiej branży reklamowej, jest reklama „z gołą babą”. Jest to określenie zapożyczone od Pawła Tkaczyka, który opowiada o takiej reklamie bezbłędnie. Chodzi o to, że w kilku branżach (np. motoryzacyjna, budowlana) w momencie wymyślania reklamy, wszyscy dochodzą do podobnych wniosków.

źródło: http://komediowo.pl/opage,2,title,Seksem-mozna-sprzedac-wszystko,wid,14780101,wiadomosc.html?smpjqticaid=6197cb

„Weźmy do tego gołą babę” , dodajmy jakiś napis i reklama będzie gotowa. Pewnie widzicie takich reklam setki. Czy Waszym zdaniem, są to reklamy szanujące kobiety? Czy takie reklamy powinny oglądać nasze dzieci? Czy takie reklamy naprawdę muszą nam towarzyszyć w drodze z pracy do domu?

Wniosek?

Póki jako konsumenci będziemy mieli to w dupie, firmy nie zmienią swojego postępowania. Idą na łatwiznę, bo im na to pozwalamy. Dopóki nie zaczniemy zwracać na to uwagi i się temu sprzeciwiać, nasze miasta będą wyglądały jak pstrokate bazary w Bangladeszu.

Nie jestem z tego dumny. Nie podoba mi się to wcale. Chcę zmiany i myślę, że wielu z nas tego chce. Zacznijmy o tym mówić głośno. Zagłosujmy naszym portfelem. Na rynku mamy duży wybór. Wspierajmy firmy, którym się chce tworzyć ciekawe reklamy.

Wspierajmy firmy, które nie traktują nas jak idiotów, którzy sobie pogadają pod nosem, a i tak dokonają zakupu. Możemy odzyskać nasze miasta. Możemy zadbać o to, aby pojawiło się w nich więcej ciekawych reklam, zamiast szpetnych potworków, które straszną nas każdego dnia.

Chyba nie jest z nami aż tak źle, że tego nie widzimy? Wydaje mi się, że każdy z nas to widzi. Jedynie niektórzy przymykają na to oczy. Najczęściej ślepi są jednak przedsiębiorcy, którzy tworzą i kupują takie reklamy. Przyszła pora, aby im to uświadomić.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog pracujący w biznesie.

2 comments

  1. Mama Kubusia says:

    Mieszkam w jednej z najbardziej obleganych miejscowości turystycznych nad morzem i powiem, że… masakra! Istna masakra… Nasz Burmistrz na szczęście stara się z tym walczyć, ale wiadomo – hajs robi swoje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *