Będzie to wpis o sile ludzkiej woli. O tym, że pomimo upadku na samo dno możemy podnieść się z kolan. Będzie to wpis o wyjątkowych osobach, które pokazały, że póki ma się siłę walczyć to wszystko jest możliwe. Będzie to wpis o szybkiej drodze na dno i długim powrocie do normalności.

Kiedy upadasz już na samo dno…

Wczoraj byłem w kinie na filmie „Najlepszy”, po którym trudno było mi zasnąć. Film opowiadał trudną historię Jerzego Górskiego, który stoczył się na samo dno i otarł się kilka razy o śmierć. Był narkomanem, w którego powrót do normalności nikt nie wierzył.

Jednak Jerzy Górski wszystko w swoim życiu robił na maksa. Kiedy rujnował swoje życie robił to również spektakularnie. Wieloletnie zmagania z nałogiem, pozostawiły trwały ślad na jego ciele. Zmieniło to również jego psychikę, ale nigdy nie złamało jego ducha walki.

Film opowiada o dwóch całkowicie przeciwstawnych życiowych motywach. Pierwszy z nich to motyw destrukcji, który popycha człowieka do zniszczenia samego siebie. Drugi motyw to walka o życie i spełnienie własnych marzeń. To niesamowite, że oba te motywy mogą tkwić w każdym z nas.

Z jednej strony potrafimy doprowadzić się do całkowitego upadku. Podejmujemy szereg decyzji, które prowadzą nas tylko w jednym kierunku. W pewnym momencie otwieramy oczy i sami już nie wiemy, jak byliśmy zdolni do tego, aby upaść aż tak nisko.

Jednak z drugiej strony mamy siłę do tego, żeby powstać z kolan. Nasza siła woli i upór, który doprowadził nas do tego stanu, może nam pomóc się z niego wydostać. Jeżeli się nie załamiesz, jesteś w stanie pokonać każdą trudność. Jednak nie jest łatwo w to uwierzyć, szczególnie w chwili, gdy straciłaś prawie wszystko.

Kiedy nikt w Ciebie nie wierzy…

Przypomina mi się historia bohaterki książki „Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią.”, która pokazuje, że czasami niemożliwe staje się możliwe. Nawet pomimo tego, że już nikt w Ciebie nie wierzy.

Arnhild Lauveng nie tylko chce odzyskać równowagę psychiczną. Chce iść o krok dalej i pomagać innym osobom w podobnej sytuacji. Postanawia zostać psychologiem w momencie, kiedy sama zmaga się jeszcze z chorobą psychiczną.

Jest to wyjątkowa historia osoby, która nigdy nie przestała wątpić w samą siebie. Pomimo upadków, nawrotów i trudności, nie straciła swojej siły. Sam nie wiem, skąd czerpała tyle energii do walki. Tyle razy upadała i tyle razy próbowała podnieść się po upadku. Czy potrafisz wyobrazić sobie siłę takiego uporu?

Choroby psychiczne to temat tabu, o którym nie wypada wspominać. Przeżywamy swoje załamanie w ciszy i samotności. Upadamy i nikt nie jest w stanie wyciągnąć do nas ręki. Czasami spowodowane jest to dużym lękiem, czasami całkowitą bezradnością.

Z jednej strony trudno jest nam patrzeć jak ktoś bliski cierpi, ale z drugiej nie potrafimy mu pomóc. Przymykamy wtedy oczy na to, co naprawdę ważne. W takiej sytuacji była właśnie Arnhild, która musiała stoczyć samotną walkę z samą sobą. Nikt w nią nie wierzył, ale ona się nie poddała.

O szukaniu bohaterów.

To dwie bardzo trudne historie. Opowiadają o upadku, którego siłę trudno jest nam sobie wyobrazić. Jednak warto je znać, aby uświadomić sobie, jak wielką siłę mamy w sobie jako ludzie. Czasami ta siła prowadzi nas na dno, ale może pomóc nam również w odzyskaniu równowagi.

Historia Jerzego Górskiego i  Arnhild Lauveng uświadomiła mi, że nawet z najbardziej dramatycznej i beznadziejnej sytuacji można wyjść, jeżeli ma się cel. Tylko wtedy można odnaleźć w sobie wystarczająco dużo siły, aby pomimo przeciwności losu, podnieść się po upadku.

Warto mieć swoich bohaterów. Dzięki temu łatwiej możemy sobie wyobrazić, że sięgamy po coś, co wydaje się zupełnie poza naszym zasięgiem. To wiara w to, że coś jest możliwe, napędza nas do działania. Jednak najtrudniejszy etap tej walki odbywa się w naszych głowach.

Na co dzień nie myślimy o takich rzeczach. Jesteśmy zbyt zajęci swoją codziennością. Jednak przychodzą w naszym życiu takie momenty, w których potrzebujemy chociaż odrobiny wiary. Są to najczęściej trudne wydarzenia, które wybijają nas z rytmu codziennego dnia.

Bardzo ciekawie opisała to Joanna w artykule Życie 2.0. Najtrudniejszy jest dla nas moment, w którym zdajemy sobie sprawę, że jednak nie ze wszystkim możemy dać sobie rade sami. Potrzebujemy wsparcia, ale nie zawsze wiemy gdzie możemy je znaleźć.

Warto dbać o rozwój samoświadomości. Nie uciekajmy od trudnych tematów tylko dlatego, że jeszcze nie jest aż tak źle. Jeżeli zajmiesz się tym co trudne w momencie, kiedy masz jeszcze siłę, łatwiej Ci będzie sobie z tym poradzić. Bo kiedy już upadniesz, powrót do równowagi będzie ciężką i długą drogą.

Życie w błogiej nieświadomości.

Kiedy poznajemy historię upadków innych, możemy wiele nauczyć się na własny temat. Nie unikajmy takich opowieści. Potrafią nas one wyrwać z błogiej nieświadomości i zmuszają nas do myślenia o tym co naprawdę ważne.

Nasze życie ma różne barwy. Nie zawsze będzie kolorowo. Każdy odcień Twojego życia ma sens. Czasami nie rozumiesz go od razu. Czasami nie możesz się z nim pogodzić. Jednak musisz mieć siłę, aby się z nim zmierzyć.

Ludzka psychika jest fascynująca. Zawsze chciałem lepiej rozumieć siebie i innych, dlatego zostałem psychologiem. Jednak ciągle mnie zaskakuje to, jak wielką siłę woli mają niektórzy ludzie. Potrafią pokonać swojego największego wroga. Potrafią wygrać z własnym lękiem i słabością.

To nadzieja dla każdego z nas. Bez względu na to jak mocno już upadłaś, możesz się jeszcze podnieść i naprostować swoje życie. Musisz jedynie zrobić to co najtrudniejsze. Znajdź w sobie cel i wiarę, że może Ci się udać. Bez względu na to, czy ktoś w Ciebie wierzy. Ze swoimi demonami musisz zmierzyć się sama.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Przeczytaj również:

Kiedy wszystko idzie znakomicie i nagle wali się Twój świat.

Dlaczego niektórzy ludzie tak łatwo wpadają w tarapaty?

2 KOMENTARZE

  1. Moim upadkiem i jednocześnie nadzieją na odepchnięcie się od dna była moja córka – niestety zmagałam się z depresją poporodową, bliscy nie za bardzo mnie rozumieli… przeczytałam mnóstwo historii o porażkach i zwycięstwach, ale moją ulubioną jest moja własna 😉 nadal chodzę na terapię do pani Kasi z gabinetu CoTam w Warszawie – wcześniej indywidualną, teraz już z partnerem, bo dał się namówić. Ciesze się, że odzyskuję wiarę w życie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here