Każdy ma jakieś granice. Moment, w którym ma już po prostu dość. Trudno mu się pozbierać i zapomnieć. Emocje są silniejsze. Jak ochłonąć? Jak zebrać się w sobie i ruszyć naprzód? Czy to jest jeszcze w ogóle możliwe?

Kiedy jest źle i robi się jeszcze gorzej.

Na pewno znasz takie momenty, w których myślisz sobie, że gorzej już być nie może. Życie potrafi nas wtedy niemiło zaskoczyć i pokazać nam, że to dopiero początek naszej spirali negatywnych zdarzeń. Wpadamy do następnej koleiny, która wydaje nam się głębsza od poprzedniej.

Podobno nieszczęścia chodzą parami. Doświadczamy tego przynajmniej raz w życiu. Czujemy wtedy, że osiągnęliśmy maksimum swoich możliwości. W takich chwilach bardzo wyraźnie widać nasz prawdziwy charakter. Czy poddajemy się temu w pełni, czy próbujemy walczyć?

Czasami nawet zastanawiamy się, czy jest jeszcze o co walczyć? Związek się rozpada, ktoś bliski choruje, a Ty tracisz pracę. Trudno jest Ci się pozbierać po tak wielu ciosach. Każdy z nich był na tyle silny, abyś została znokautowana. Jednak Ty otrzymałaś całą serię takich nokautujących ciosów.

Czujesz się jak zbity pies. Chciałabyś mieć coś, czego możesz się uchwycić. Chciałabyś znaleźć chociaż jedną myśl, która pozwoliłaby Ci uwierzyć, że jeszcze wszystko może być dobrze. Jednak emocje są wtedy już zbyt silne, abyś mogła racjonalnie myśleć. Wtedy ujawnia się wszystko, co tkwiło w głębi Twego serca. Wtedy do głosu dochodzą Twoje nawyki i przyzwyczajenia.

Czy Twoi bliscy mogą Ci pomóc?

Jeżeli Twoi bliscy będą Cię szczerze wspierać w takim momencie, to może dodać Ci to sił. Jednak bardzo często starają się pocieszyć Cię na siłę. Jeżeli sama nie uwierzysz w to, że „będzie dobrze”, ciągłe powtarzanie Ci tego, będzie jeszcze gorsze.

W tak trudnej dla Ciebie chwili, nie ma miejsca na takie pocieszanie. Czujesz wtedy, że albo Cię ktoś nie rozumie, albo umniejsza wagę Twojego problemu. W obu przypadkach konsekwencje są podobne. Odsuwasz się od bliskich i czujesz się wtedy jeszcze gorzej.

Twoi bliscy mogą być dla Ciebie oparciem. Mogą też podcinać Ci skrzydła w najmniej spodziewanym momencie. Kto zna Cię lepiej niż oni? Wiedzą w jaki sposób reagujesz. Wiedzą jakich słów użyć aby Ci pomóc, albo Cię zranić. Często robią to nieświadomie, aby obniżyć swój wewnętrzny lęk. Jednak w tym wypadku chodzi tak naprawdę o Ciebie, prawda?

Musisz się zastanowić nad tym, jak Ty wspierasz swoich bliskich w tak trudnych momentach dla nich. Czy starasz się na siłę ich pocieszyć? Czy raczej po prostu jesteś przy nich oferując swoją pomoc? Pamiętaj, że to co dajemy dla innych, często do nas wraca. Zastanów się więc, czy Ty jesteś oparciem dla bliskich w tak trudnym dla nich momencie.

Czy możesz zaufać samej sobie?

Wiele razu pisałem już o motywacji, rozwoju i psychologicznych sposobach na wzmocnienie samej siebie. Jednak to wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, jeżeli w tak trudnych momentach życia, tracisz zaufanie do samej siebie.

W momencie tak trudnej próby, nie będziesz w stanie zmienić swojego myślenia. W takiej chwili liczy się to, w jaki sposób żyłaś wcześniej. Nie zmienisz swojego myślenia w chwili kryzysu, bo nie będziesz miała na to sił i Twoje emocje Ci na to nie pozwolą. Jedynym sposobem na to, jest przygotowanie się do kryzysu wcześniej.

Nasze babcie rozumiały to doskonale. One ciągle się do czegoś przygotowywały. Robiły weki, kupowały dużo wcześniej węgiel na zimę. Były przygotowane na to, czego tak naprawdę nigdy nie mogły być pewne. A my już dawno się od tego odzwyczailiśmy.

Żyjemy w czasach, w których sklepy są otwarte 7 dni w tygodniu. Niektóre z nich otwarte są nawet przez całą dobę. Mamy poczucie, że do niczego nie musimy się przygotowywać. Cokolwiek by się nie stało, wszystko mamy na wyciągnięcie ręki lub kliknięcia. Czy wpływa to na naszą psychikę?

Dokładnie tak samo działamy w sferze rozwoju psychicznego. Odkładamy to na później, na kiedy indziej. Nie mamy ochoty się tym zajmować, póki wszystko jest dobrze. Mamy poczucie, że jak będzie już źle, to będzie trzeba coś z tym zrobić. Jednak po co martwić się wcześniej? „Sklepy” dostępne są na wyciągnięcie ręki lub kliknięcia.

Takie podejście do życia czyni nas słabymi. Nie jesteśmy gotowi. Czasami małe nieporozumienie prowadzi nas do rozpaczy. Co dopiero mówić o kryzysie, który rozlewa się na wszystkie sfery naszego życia. Czy z takim podejściem możesz mieć pełne zaufanie do samej siebie? Nasze babcie były gotowe nawet na ciężką zimę. Zastanów się czy sama jesteś gotowa na nadejście kryzysu.

Najczęściej sami rzucamy sobie kolejne kłody pod nogi.

Dochodzimy do smutnej prawdy. Często to my sami, rzucamy sobie kolejne kłody pod nogi. Sposób w jaki żyjemy i to do czego się przyzwyczailiśmy sprawia, że przestaliśmy być czujni i uważni. Zatracamy się w codzienności, zupełnie nie zwracając uwagi na to, jakie jest to niebezpieczne.

Wtedy kiedy jest dobrze, powinniśmy odkładać. Kiedy jest już źle, powinniśmy żyć z tego, co udało nam się zgromadzić. I nie chodzi tu tylko o pieniądze. Odkładanie w tym przypadku jest metaforą, która powinna odnosić się do Twojego życia. Kiedy jest dobrze, powinnaś dbać o siebie i swoją psychikę.

Kiedy jest dobrze, powinnaś dbać o relacje ze swoimi bliskimi. Powinnaś oszczędzać siły i czas, bo nigdy nie możesz być pewna, kiedy będziesz musiała z tego skorzystać. W najlepszych momentach naszego życia, czas przepływa nam przez palce. Jednak kiedy zaczyna być źle, nie mamy pomysłu co ze sobą zrobić.

Taka jest nasza ludzka natura. Jednak jeżeli jesteś osobą odpowiedzialną, dobrze wiesz, że mam rację. Musisz być gotowa na to, co może się zdarzyć w Twoim życiu. To tak jak w opowieści o „pannach roztropnych i nierozsądnych”. Tylko jeżeli będziesz gotowa, masz szansę podnieść się nawet po najcięższym upadku. Tylko wtedy będziesz mogła w pełni zaufać samej sobie.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Polecam Ci również do przeczytania:

Kiedy upadamy na samo dno i skąd mamy siłę, aby odzyskać równowagę?

Ciśnij, ciśnij, ciśnij… tylko po co?

2 KOMENTARZE

  1. Niedawno czytałam o podobnym podejściu w książce Stephena Coveya – „7 nawyków skutecznego działania”. Poświęcanie czasu rodzinie, przyjaciołom i znajomym w chwilach, gdy „jest dobrze” Covey nazwał wpłatą na Bankowe Konto Emocjonalne. Gdy na takim koncie mamy zgromadzone „środki”, możemy później z nich korzystać w chwilach kryzysu. Mam nadzieję, że moje porównanie jest słuszne i dobrze zrozumiałam zarówno książkę, jak i Twój wpis 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here