Trzeba mieć odwagę, aby dać sobie szansę na miłość. Jest to szczególnie trudne, jeżeli w przeszłości miałaś już przykre doświadczenia w budowaniu relacji. Czasami dobrze jest się na chwile zatrzymać i pomyśleć o błędach, które wspólnie popełniliście. Może dzięki temu unikniesz tych błędów w przyszłości? Czy wiesz, na jakie błędy powinnaś zwracać szczególną uwagę?

Zbyt długo czekałam, aby w końcu powiedzieć „NIE”

To częsty błąd, który może odebrać Ci całe szczęście. Próbowałaś zbudować związek z mężczyzną, który starał się zdominować Cię na każdym polu. Na początku się na to godziłaś bo miałaś nadzieję, że z czasem się to zmieni. Jednak z czasem było tylko gorzej.

W tym związku było bardzo mało Waszych wspólnych decyzji, bo stale do głosu dochodziło jego Ego. On wszystko wiedział najlepiej i na wszystkim się znał. On chciał mieć władzę absolutną, a Ty miałaś usunąć się w cień. Jednak w głębi serca tego nie chciałaś i w końcu zaczęło Ci to przeszkadzać.

Twoim największym błędem było to, że od początku się zgadzałaś na takie traktowanie. Każda sytuacja, w której mu uległaś, zachęcała go do większej dominacji. Teraz już wiesz, że zbyt długo czekałaś, aby w końcu powiedzieć mu „NIE”. Mam nadzieję, że nigdy o tym nie zapomnisz. W kolejnych związkach musisz zawsze pamiętać o swoich potrzebach i nie możesz się dać usuwać w cień.

Niestety wielu z nas popełnia ten błąd seryjnie. Kiedy uda nam się uciec z jednego potrzasku, wpadamy do kolejnego związku, w którym historia się powtarza. Dlatego jeżeli w Twoich relacjach stale się coś nie udaje, dobrze się nad tym zastanów. Czy przypadkiem nie chodzi właśnie o to, że zapominasz o samej sobie i własnych potrzebach? Budując związek w ten sposób możesz mieć pewność, że to się źle dla Ciebie skończy.

Każdy sobie rzepkę skrobie

Czy żyjecie naprawdę ze sobą, czy tylko obok siebie? Ten błąd obserwuję coraz częściej. Każdy z nas ma swoje marzenia, aspiracje i wyzwania. Problem zaczyna się w momencie, kiedy na WSPÓLNE marzenia, aspiracje i wyzwania nie ma już czasu i przestrzeni.

W ten sposób żyjecie niby razem, ale zachowujecie się jak dwie niezależne osoby. Czasami nazywam to „syndromem współlokatorów”. Mieszkacie pod jednym dachem, ale tylko się mijacie. Niby widzicie się często, ale zupełnie nie wiecie, co się dzieje w życiu drugiej osoby.

W świecie, który zachęca nas do ciągłej rywalizacji i gonienia za sukcesem, bardzo łatwo jest zapomnieć o budowaniu związku na solidnych fundamentach. Wydaje nam się, że jak miłość się pojawiła, to już zawsze z nami będzie. Tak najczęściej przedstawiają to komedie romantyczne. Tylko, że w prawdziwym życiu to tak nie działa.

Jeżeli nie dbacie o Waszą miłość, to będzie się ona wypalała jak dogasające ognisko. W końcu zgaśnie ostatnia iskra i jedno z Was obudzi się z myślą, że śpi obok całkiem obcego człowieka. Bardzo trudno jest później wzniecić ten ogień na nowo. Czasami jest to niemożliwe, bo zabrnęliście już za daleko.

Dobrze się zastanów, jak chciałbyś aby wyglądało wasze WSPÓLNE życie. Nie jest to tylko życie Twoje i Twojego partnera. To ma być wasze wspólne życie, w którym dzielicie się obowiązkami, przyjemnościami i decyzjami. To ma być życie, w którym jest miejsce na chwile radości i smutku. Musicie mieć pewność, że możecie na siebie liczyć. Tylko w ten sposób można zbudować w związku poczucie bezpieczeństwa.

Bo Ty zawsze wszystko robisz źle

Jestem pewien, że znacie takie związki, które opierają się głównie na krytykowaniu siebie nawzajem i wyciąganiu wszelkich brudów. W takich związkach szukanie haków na partnera jest czymś normalnym. Czasami może się nawet wydawać, że partnerzy w ten sposób dobrze się bawią.

Zazwyczaj zaczyna się to niewinnie. Zwykłe droczenie się ze sobą, które ma być zabawne. Jednak kiedy takie zachowanie pojawia się coraz częściej, zaczyna wchodzić wam w krew. Zaczynacie nawykowo rozmawiać w ten sposób. A z nawykami mamy ten problem, że często ich nie widzimy. Zupełnie nie jesteśmy świadomi, że się tak zachowujemy.

Nie raz spotkałem się z sytuacją, w której nie mogłem już słuchać jak partnerzy zaczynają na siebie naskakiwać. Kiedy zacząłem im zwracać na to uwagę, zupełnie nie potrafili zrozumieć o co mi chodzi. Wykonuję wtedy proste ćwiczenie. Nagrywam rozmowę danej pary i daje im ją do odsłuchania po czasie. Rezultaty tego ćwiczenia potrafią być piorunujące.

Ludzie najczęściej uświadamiają sobie, że są dla siebie bardzo niemili, albo nawet chamscy. Czy w ten sposób rozmawia się z osobą, którą się kocha? Czy w ten sposób okazuje się jej szacunek i wsparcie? Istnieje bardzo cienka granica między żartem, a słowem, które sprawia wielki ból. Lepiej nie przekraczać tej granicy.

Czas na refleksje i rachunek sumienia

Jeżeli nie wychodzi Ci w związkach, musisz się zastanowić jaka może być tego przyczyna. Jeżeli próbowałaś już wiele razy stworzyć związek swoich marzeń, ale Ci się to nie udało, prawdopodobnie wpadasz w jakąś związkową rutynę. Może to właśnie ta rutyna lub złe nawyki z przeszłości, są odpowiedzialne za Twoje sercowe problemy?

Warto się temu przyjrzeć. Musisz być jednak cierpliwa, bo nawyki i przyzwyczajenia bywają bardzo zdradliwe. Nie widać ich na pierwszy rzut oka. Nie zastanawiasz się nad nimi, tak jak nie zastanawiasz się nad oddychaniem. To się po prostu dzieje samo, poza Twoją świadomością.

Dobrym sposobem, aby w końcu lepiej zrozumieć swoje związkowe błędy z przeszłości, jest praca nad samoświadomością. Kiedy nauczysz się lepiej obserwować siebie i własne myśli, zrozumiesz lepiej swoje zachowania i decyzje, które podjęłaś. Właśnie do tego Cię dziś zachęcam.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Zapraszam Cię również na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here