Toksyczna miłość to ciągła niepewność. To strach, o którym się nie mówi. To napięcie, które oboje wyczuwacie, ale zupełnie nie wiecie jak sobie z nim poradzić. Toksyczna miłość to ciche kłótnie, w których nie padają żadne istotne słowa. To stan zawieszenia, w którym oboje nie może być niczego pewni. Toksyczna miłość może wykończyć Cię emocjonalnie. Czy naprawdę chcesz to dłużej ciągnąć?

Gosia – chciała być idealną żoną

O takiej miłości nawet nie miałam odwagi marzyć. Moje związki zawsze kończyły się jakimś dramatem. Jednak kiedy poznałam Tomka, mój świat zmienił się całkowicie. On po prostu mnie rozumiał. Kiedy stanęliśmy na ślubnym kobiercu, byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie.

Wszystko stało się tak szybko. Urodziłam pierwsze, a później drugie dziecko. Zmieniliśmy mieszkanie na większe. Nasz apetyt na życie wzrastał. Kilka razy próbowałam wrócić do pracy, ale nasi synowie byli jeszcze tacy mali. Teraz trudno mi nawet pomyśleć, że miałabym ich zostawić.

Tak mocno przywiązałam się do naszych dzieci, że wszystko inne przestało mieć dla mnie znaczenie. Nie doceniałam tego co mam. Stale się martwiłam, ale jednocześnie nie potrafiłam nic z tym zrobić. Z Tomkiem się już nawet przestaliśmy kłócić. Kiedy mieliśmy gorsze dni, potrafiliśmy milczeć przez wiele godzin. On coraz częściej zasypiał przed telewizorem w salonie. A ja czułam ulgę.

Nienawidziłam tego, że przynosi swoje problemy z pracy do naszego domu. Nie potrafiłam się pogodzić, że spędzał tam tak wiele czasu. Czułam się samotna. Nasze dzieci stały się całym moim światem. Przestałam nawet ćwiczyć, bo wydawało mi się to stratą czasu. Czułam się źle sama ze sobą. Czułam się pusta w środku.

On nie rozumiał mnie już tak jak dawniej. Kiedyś potrafiliśmy rozmawiać ze sobą godzinami. Teraz trudno nam wymienić kilka zdań przy kolacji. Żyjemy obok siebie i każdy zajmuje się swoimi sprawami. Czuję, że Tomek ma do mnie ogromny żal za to wszystko, ale ja naprawdę się staram. On nie potrafi zrozumieć, jak wiele mam na głowie.

Dwóch synów i duże mieszkanie, potrafi być bardziej wykańczające niż praca na etacie. Nigdy się nie żaliłam, a jednak spotkał mnie taki los. Czasami się zastanawiam, dlaczego tak szybko się na to wszystko zgodziłam. Straciłam kontrolę nad własnym życiem i nie potrafię jej odzyskać. Coś we mnie pękło i nie umiem się z tym pogodzić.

Tomek – chciał mieć idealną rodzinę

Kiedy poznałem Gosię, od razu wiedziałem, że to ta jedyna. Długo na nią czekałem, dlatego nasz związek rozwijał się w zawrotnym tempie. Wszyscy nam mówili, że za mocno się spieszymy. Ale nam to zupełnie nie przeszkadzało. Gosia była inna niż wszystkie kobiety, które znałem wcześniej. Była szalona i zawsze uśmiechnięta.

Kochałem ją za to, że miała w sobie tyle pasji i energii. Wszędzie było jej pełno. Dzięki niej otworzyłem się na nowe doświadczenia i innych ludzi. To ona nauczyła mnie marzyć. Wcześniej mocno trzymałem się planów, które były realistyczne. Od kiedy byłem z nią, potrafiłem sięgać po wszystko, co do tej pory wydawało mi się niemożliwe.

Kiedy zdecydowaliśmy się pobrać, wyjechałem na kilka miesięcy do pracy zagranicę. Wydawało mi się, że mogę nie spać i chciałem pracować bez odpoczynku na kilku zmianach. Miałem przed oczami nasze wspólne życie. To dodawało mi sił. Czułem, że nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Mój cel był tak prosty, a jednocześnie byłem z niego taki dumny.

Po ślubie dużo się zmieniło. Zacząłem nową pracę i spodziewaliśmy się pierwszego dziecka. Już wtedy czułem, że odsuwamy się od siebie. Nie mieliśmy dla siebie czasu. Ja byłem skupiony na pracy, a Gosia skupiała się na szukaniu większego mieszkania. Kiedyś wszystko robiliśmy wspólnie, teraz nie szukamy nawet okazji.

Narodziny pierwszego syna wywróciły nasze życie do góry nogami. Później Gosia zaszła w kolejną ciążę, której nie planowaliśmy. Wszystko w naszym życiu działo się zbyt szybko. Zmieniliśmy mieszkanie, a ja dostałem awans. Nie mogłem się pogodzić, że Gosia odsunęła mnie na dalszy plan.

Teraz w jej życiu liczyły się tylko dzieci. Nie potrafiłem z nimi konkurować, a nawet tego nie chciałem. Gosia się zmieniła. Przestała realizować swoje pasje i skupiła się wyłącznie na wychowaniu dzieci. Odsunęła się od dawnych koleżanek, za to coraz częściej spotykała się ze swoją siostrą. Paulina była od niej o dwa lata młodsza i miała na nią fatalny wpływ.

Nigdy nie chciałem kłócić się przy dzieciach. Z własnego doświadczenia wiem, że w takim domu trudno jest wytrzymać. Dlatego wolałem milczeć. Nie potrafiłem znieść tego, że możemy się do siebie nie odzywać nawet przez wiele godzin. Gosia stała się zimna i nieprzystępna. Czasami trudno było mi sobie przypomnieć, kiedy się ostatnio kochaliśmy. Coraz częściej spałem w salonie, bo nie potrafiłem znieść jej humorów.

Kiedy oglądam nasze dawne zdjęcia widzę, że oboje byliśmy uśmiechnięci i szczęśliwi. Co się od tamtego czasu stało, że nie potrafimy ze sobą żyć w ten sposób? Czy wykończyło nas to zawrotne tempo, które sami sobie narzuciliśmy? Oddał bym wszystko, żebyśmy tylko potrafili odnaleźć dawnych siebie. Jednak wydaje mi się, że nie jest to możliwe.

Paulina – siostra, która nie wierzyła w ten związek

Kiedy moja siostra poznała Tomka, od razu wiedziałam, że nie jest to facet dla niej. Gosia zawsze była szalona i nieprzewidywalna. On był spokojny i nudny. Zupełnie nie wiem, co w nim widziała. Odsunęła się ode mnie, kiedy planowali ślub. Wiedziałam, że spieszą się za mocno z tym wszystkim.

Tomek zawsze wyglądał mi na faceta, który ma zamiar trzymać swoją kobietę w domu pod kluczem. Długo nie musiałam czekać, kiedy to się stało. Najpierw pierwsze, później drugie dziecko. Moja siostra zupełnie nie potrafiła sobie z tym poradzić. Zmieniła się i trudno było mi ją poznać.

Widziałam jak to wszystko odbija się na jej zdrowiu. Zawsze była ambitna. Miała konkretny plan na swoje życie, którego teraz na pewno nie będzie w stanie zrealizować. Załamała się, a on zupełnie tego nie zauważył. Znikał tylko w tej swojej pracy, kiedy ona miała wszystko na swojej głowie. Zupełnie przestał się o nią starać, a Gośka nie zwracała już uwagi na swój wygląd tak jak kiedyś. Czuję, że moja siostra dusi się w tym związku.

Próbuję jej jakoś pomóc. Sama przerabiałam to już wiele razy. Z facetami tak już jest. Najpierw obiecują złote góry, a później przychodzi szara rzeczywistość. Gdyby nie było dzieci, gdyby nie byli po ślubie, wszystko byłoby dla niej łatwiejsze. Mogłaby go zostawić bez mrugnięcia okiem. Ja bym tak zrobiła.

Moja siostra stała się jednak słaba i sentymentalna. Nie potrafi odwrócić się na pięcie, tak jak za dawnych lat. Nie potrafi walczyć o siebie. Kiedyś wiele osób w naszej rodzinie uważało, że Gośka potrafi myśleć tylko o sobie. Była taką egoistką. Teraz wszystko się zmieniło. Przestała myśleć o sobie, swoich potrzebach i pragnieniach. Zatraciła się w życiu, które nie daje jej satysfakcji.

Ciągle jej powtarzam, że jej związek jest pusty i nie ma w nim prawdziwej miłości. Nie ma tam chemii. To było tylko chwilowe zauroczenie, które Tomek wykorzystał na swój sposób. Ona tak naprawdę go nie kocha, jestem tego pewna i próbuje jej to uświadomić. Bez niego miałaby lepsze życie.

Po czym poznać toksyczną miłość?

Historia tej pary nie jest jednoznaczna. Każda perspektywa jest inna. Nie ma jednak wątpliwości, że żadne z partnerów nie czuje się w tym związku dobrze i bezpiecznie. Toksyczne relacje rozwijają się na wiele sposobów. Tu widać wyraźnie, jak pasywna agresja wyniszcza ten związek od środka.

Skończyły się kłótnie, za to pojawiło się dużo bierności. Cisza i niewypowiedziane pretensje, potrafią być wielkim ciężarem dla naszej psychiki. Brak wzajemnego wsparcia i unikanie rozmów o emocjach sprawia, że ludzie oddalają się od siebie.

Czy czujesz pustkę, jaka wypełnia tę relację? Czy potrafisz wyobrazić sobie, jak czuje się Gosia? Czy potrafisz spojrzeć na to wszystko z perspektywy Tomka? Czy uważasz, że Paulina chce dobrze dla tego związku, czy wręcz zachęca siostrę do zniszczenia tej relacji?

Trudno odpowiedzieć na te wszystkie pytania. Toksyczna miłość nigdy nie rozwija się w próżni. Składa się na nią cały kontekst wspólnego życia. Mogą ją wzmacniać problemy finansowe i nieumiejętność z pogodzeniem się ze zmianami w życiu. Wiele osób w dzisiejszym świecie nie chce dorastać i nie akceptują roli, którą przyszło im odgrywać w swoim życiu.

Nie potrafimy się pogodzić, że jednocześnie nie możemy zjeść ciastka i mieć ciastka. Mamy plan na swoje życie, którego z jakichś powodów nie możemy zrealizować. Siedzi on jednak głęboko w naszej głowie i nie potrafimy o nim zapomnieć. A przecież nie wszystko w naszym życiu jest możliwe. To nieprawda, że możemy być kim chcemy. Czasami się po prostu nie da.

Kiedy zamykamy się na innych i zaczynamy grzęznąć we własnych myślach, trudno jest nam zmienić kontekst patrzenia na świat. Czujemy się samotni i nikt nas nie rozumie, ale najczęściej sami sprowadzamy na siebie taki los. Podejmujemy decyzję, które prowadzą nas do krawędzi. Tylko co dalej?

Czy można naprawić związek, który jest toksyczny? Czy można ponownie zbliżyć się do siebie, kiedy między nami powstała emocjonalna ściana? Czy można odzyskać radość i chęć do życia, kiedy czujemy się jakbyśmy żyli w potrzasku?

Dobrze się zastanów, jaka byłaby Twoja odpowiedź na te pytania. Nie musisz godzić się na toksyczną miłość. Musisz mieć jednak świadomość, że często to nasze decyzje sprawiają, że tkwimy w miejscu, które jest dla nas udręką. Czy jesteś w stanie to zaakceptować? Czy weźmiesz za to odpowiedzialność?

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Bardzo serdecznie zapraszam Cię również na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.