Ciągle słyszysz, że nie powinnaś tłumić swoich emocji. Jednak są emocje, których po prostu nie lubisz. Nie masz ochoty być zdołowana, czy smutna. Nie masz ochoty zmagać się z tym co trudne i bolesne. Jednak czy ucieczka od tych emocji jest jedynym skutecznym rozwiązaniem?

Cała prawda o negatywnych emocjach.

Negatywne emocje są do bani. Nie wiem, czy dopadło mnie spóźnione przesilenie wiosenne, ale czuję się ostatnio jakoś dziwnie. Czuję, że mój nastrój zbyt długo utrzymuje się na niskim poziomie. Jestem rozbity i rozkojarzony.

Kiedy się uśmiecham, to w głębi duszy tak naprawdę się nie śmieje. Znasz to uczucie, kiedy sama zastanawiasz się, o co Ci tak naprawdę chodzi? Niby nic się nie dzieje i wszystko jest w porządku. Jednak w środku czujesz, że coś w Tobie pęka. Twój uśmiech nie jest wtedy oznaką radości, jest tylko zasłoną dymną.

Tak właśnie działają negatywne emocje. W wielu sytuacjach są dla nas sygnałem, że coś się z nami dzieje. To ciało wysyła nam podpowiedź, że musimy na chwilę się zatrzymać i o tym pomyśleć. Jednak co w takich sytuacjach robi większość z nas?

Pigułka na każdy problem.

Większość z nas w momencie, kiedy do głosu przebijają się negatywne emocje, stara się je zagłuszyć. Może to być alkohol, wyjścia do znajomych, czy bezsensowna rozrywka (skrolowanie Facebooka sprawdza się tu idealnie). Sięgamy też po pigułki, których producenci obiecują, że nasz smutek po ich zażyciu od razu zniknie.

Też się nad tym zastanawiałem. Myślałem o tym jak pozbyć się mojego podłego nastroju. Jednak w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że skoro moje ciało chce mi coś przekazać, to powinienem go posłuchać. Jeżeli zacznę zagłuszać samego siebie, to prędzej czy później i tak będę się musiał z tym zmierzyć.

Więc zacząłem obserwować samego siebie. Może zauważyłaś, że przez kilka ostatnich dni niczego nie napisałem. Był to czas, w którym nie mogłem zebrać swoich myśli. Chciałem skupić się wyłącznie na tym, aby zrozumieć swój własny problem. Jednak w tym momencie czuję, że jestem gotowy, aby się z Tobą tym podzielić.

Czy rozumiesz samą siebie?

Zanim zrezygnujesz ze swoich negatywnych emocji, spróbuj je zrozumieć. Brzmi to jak banał, jednak kiedy w Twoim ciele zakorzeniają się te wszystkie przykre uczucia, naprawdę jak najszybciej chcesz się ich pozbyć. Próba ich zrozumienia, jest naprawdę ciężką próbą i nie dziwie się, że tak często staramy się pozbyć tych emocji.

Możesz się teraz zastanawiać, jak to jest, że jestem psychologiem, który dużo pisze o tym, jak lepiej żyć, a jednak mam takie gorsze momenty. Prawda jest taka, że nie ważne jak dużą masz wiedzę, bo z niektórymi emocjami i tak nie jesteś w stanie wygrać.

Emocje są zawsze pierwsze przed myślami. Natomiast później nasze myśli, wpływają na nasze emocje. Możemy więc albo wygaszać swoje emocje, albo jeszcze bardziej się dołować. Samych emocji nie jestem w stanie zatrzymać. Jednak jestem w stanie zapanować nad swoimi myślami.

Myślę, że Ty również to potrafisz. Możesz nawet być tego nie świadoma, ale myślę, że nie raz już w swoim życiu to robiłaś. Przypomnij sobie sytuację, w której kipiałaś ze złości, ale nie mogłaś tego po sobie pokazać. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu tego doświadczył.

Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak się czuję? Czego się boję? Jaki sygnał wysyłam samemu sobie? Od czego chcę uciec? Te pytania wydają się płytkie, jednak w sytuacji, kiedy Twój nastrój szaleje, są ostre jak żyletki, które ranią Twoją skórę. Jednak kiedy stawisz temu czoła, masz niezwykłą szansę, aby lepiej zrozumieć samą siebie.

Nie uciekaj, spróbuj stawić temu czoło.

Łatwo jest zrezygnować z negatywnych emocji. W dzisiejszym świecie możemy zrobić to w kilka minut. Jednak czy na dłuższą metę to zadziała? To jak branie tabletki na każdy ból głowy. Niby głowa przestanie Cię boleć, jednak po pewnym czasie dowiadujesz się, że przyczyną tego bólu było coś znacznie poważniejszego.

Nie zamierzam Ci też pisać, że takie stawianie czoła własnym emocjom jest proste. Nie jest proste i bywa czasem frustrujące. Bo przy braku obiektywnych problemów, nie wiesz co z Tobą dzieje i Cię to wkurza.

Najważniejsze jest jednak zatrzymanie tych myśli. Nakręcanie się nic tu nie da. Możesz się wtedy zdołować jeszcze bardziej. Wywieranie presji na samą siebie, też nic nie da, bo znów możesz pogorszyć swoją sytuację.

Jedyne co możesz zrobić, to czekać i obserwować. Zastanawiać się nad swoimi lękami i obawami. Zastanawiać się dlaczego właśnie w tym momencie pojawił się ten problem. Ja w pewnym momencie zdałem sobie sprawę o co mi dokładne chodzi.

Był długi weekend majowy. Było fajnie, jednak po tym weekendzie czeka mnie sporo pracy, na którą zgodziłem się jakiś czas temu, ale dużo się do tego czasu w moim życiu pozmieniało. Wiem, że muszę wykonać tę pracę, ale nie daje mi ona pełnej satysfakcji.

Mówiąc inaczej czuję, że w przeciągu kilku następnych dni, będę marnował swój czas. Wpadłem we własne sidła. Bo negatywne emocje nie pomogą mi uporać się z tymi zobowiązaniami. Jednak wiem jakie jest zadanie tego podłego nastroju. To ma być ostrzeżenie.

Sam sobie staram się pokazać, że nie warto zgadzać się na wszystko zbyt pochopnie. Wiem już, że musze nauczyć się częściej mówić NIE. Bo w innym przypadku, ciągle będę robił coś, z czego tak naprawdę nie będę dumny. I właśnie to mnie najbardziej złości.

Wnioski?

Zastanów się sama, co wpędza Ciebie w taki zły nastrój? Jednak nie unikaj tych emocji. Nie staraj się ich szybko stłumić. Jeżeli sam bym tak zrobił, to nie dowiedziałbym się tego, że muszę być bardziej asertywny. Pewnie popełniałbym później te same błędy.

Teraz wiem, jaka jest cena za brak umiejętności odmawiania. To właśnie nastrój pokazał mi, że popełniłem błąd. Wiem, że muszę zmierzyć się z tym błędem, jednak tę lekcję zapamiętam na długo. Mam nadzieję, że Ty również będziesz mogła odczytać sygnał, który Twoje emocje do Ciebie kierują.

Napisałem ten wpis z dwóch powodów. Pierwszy z nich jest samolubny. Chciałem mieć na piśmie swoją deklarację, że będę bardziej asertywny. To taki komunikat dla mnie na przyszłość, do którego będę wracał, kiedy będę miał okazje znów popełnić ten sam błąd.

Drugim powodem jesteś Ty. Chciałby, abyś zaprzeczyła trochę temu, do czego przyzwyczaja nas obecny świat. Nie zachęcam Cię do tłumienia negatywnych emocji. Nie zachęcam Cię do sięgania po „magiczne pigułki”, które mają uśmierzyć Twój ból.

Staram się pokazać Ci jedynie okazję, którą właśnie otrzymałaś od samej siebie. Twój negatywny nastrój jest sygnałem. Tylko od Ciebie zależy, czy będziesz potrafiła go odczytać. Jeżeli to zrobisz, choć odrobinę poznasz lepiej samą siebie.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Zapraszam Cię też na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty. Nie musisz go odwiedzać, ale jak masz chęć poczytać trochę więcej na temat psychologii, będzie to dla Ciebie świetne miejsce.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here