Wczorajsza wizyta w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej w Gdyni była wyjątkowa. Spektakl „Notre Dame de Paris” sprawił, że ten wieczór pozostanie w moim sercu na długie lata. Zdradzę Ci pewną tajemnicę…

Popatrz…

not

To pusta scena. Zaraz zacznie się spektakl. Ściemniają światło, dlatego zdjęcie jest już niewyraźne. Nie bój się, nie zdradzę Ci co działo się na scenie. Tego nie da się opisać słowami.

Podzielę się z Tobą emocjami, które towarzyszyły mi podczas oglądania tego wyjątkowego spektaklu. Był to prezent urodzinowy od mojej Żony. Myślę, że takie prezenty, mogą zmieniać świat.

Samo wyjście do teatru było wyjątkowym wydarzeniem. Miałem okazję założyć swój ślubny garnitur. Minął już prawie rok, od TEGO dnia, kiedy moja Żona powiedziała „tak”. Za niecały miesiąc będziemy obchodzić swoją pierwszą rocznicę. Garnitur wisiał idealnie wyczyszczony i czekał, na wyjątkową okazję.

To niesamowite uczucie, kiedy ubierasz tak sentymentalny strój. Wracają wszystkie wspomnienia. Wracają emocje tamtych dni. Wszystko zaczyna być znów tak bliskie. Ale i tak najcenniejszy z tego wszystkiego, jest wzrok Żony, która patrzy tak, jak TEGO dnia. Od początku, były to dla nas duże emocje.

Jeżeli chcesz poczuć choć odrobinę klimat, jaki towarzyszył nam podczas spektaklu, usiądź wygodnie i włącz sobie tę piosenkę. Jest to jeden z moich ulubionych utworów z tego musicalu.

Piosenka ta zabiera nas do XV wiecznego Paryża. Opisuje nam problemy, z którymi zmagają się ówcześni ludzie. Opisuje rozdarcie na świat związany z kościołem i świat ludzi świeckich. Jest to piękna piosenka o przemijaniu.

Jeżeli wsłuchasz się wystarczająco mocno, możesz usłyszeć swoją własną historię. To piosenka, która opowiada o życiu każdego z Nas. Kto bowiem żyje na tym świecie i nie zna takich uczuć jak miłość, namiętność i rozczarowanie? Kto choć raz w życiu, nie zastanawiał się nad własnym przemijaniem? Usiądź wygodnie i posłuchaj opowieści podniebnych katedr.

Spektakl ten porusza wiele problemów dzisiejszego świata. Bardzo wyraźnie nawiązuje do problemu uchodźców. Stara się wyznaczyć granice tolerancji. Nie są to proste zagadnienia. Proste również nie są, próby pokazania prawdziwego pożądania.

Ukazana zostaje tu natura ludzka w całej swojej okazałości. Namiętność łączy się z ludzkimi żądzami. Pokazane są wyraźnie nasze słabości, które przejmują nad nami kontrolę. Niespełniona miłość podsyca tylko atmosferę i skłania widzów do refleksji. Czy życie jest sprawiedliwe? Czy wszyscy jesteśmy równi?

Te pytania rozbrzmiewają w naszych głowach, a na scenie widzimy jak przeplatają się wątki, pokazujące zdradę, oszustwo i odrzucenie. Wszystko zaczyna nabierać spójnej całości, kiedy zaczynamy dostrzegać, że za wszystko może być odpowiedzialne „przeznaczenie”. Czym jednak jest owo „przeznaczenie”? Czy można je oszukać? Czy można zmienić bieg wydarzeń? Czy można igrać bezkarnie z losem?

Wyjątkowa oprawa muzyczna, wspaniali tancerze, wyjątkowe głosy. Wszystko współgra ze sobą idealnie. Tworzy harmonijną całość. Pozwala nam, zagłębić się we własny świat wewnętrznych przeżyć.

Spektakl jest tylko pretekstem do tego, abyśmy zaczęli zastanawiać się nad własnym życiem. Pytania, które stawiają sobie bohaterzy, równie dobrze, może postawić sobie każdy z nas. Problemy Paryża XV wieku są nam bliższe, niż może się to wydawać na pierwszy rzut oka.

Spektakl ten, jest idealną matrycą rzeczywistości. To doskonale dobrane drogowskazy, które pokazują nam, co jest naprawdę istotne w życiu. To słup światła w ciemnym pokoju, który pozwala nam z każdą chwilą, więcej dowiedzieć się o tym miejscu.

Oglądając cały spektakl, trzymałem mocno za rękę moją Żonę. Motyw związany z poszukiwaniem miłości, a także z niespełnioną miłością, był dla mnie szczególnie emocjonujący. Doprowadził mnie do refleksji na temat mojego życia.

Odczułem to na własnej skórze, kiedy uświadomiłem sobie, jak wielkim szczęściem jest, posiadanie u swojego boku osoby, którą kocham. Obserwując zmagania innych, mogę być wdzięczny za to co mam w swoim życiu. Prawdziwa miłość, osoba z którą mogę dzielić każdą chwilę i emocję, to prawdziwy skarb.

Zastanów się więc, w jakim Ty jesteś momencie swojego życia. Czy poszukujesz nadal swojej miłości? A może znasz dobrze to uczucie, ale przestałeś je doceniać? Kiedy ostatnio powiedziałeś lub powiedziałaś, partnerowi lub partnerce, że ją lub jego kochasz?

Czy czasami zbyt szybko, nie przyzwyczajamy się do naszej rzeczywistości? Czy przypadkiem zbyt często, nie tracimy motywacji do działania w naprawdę ważnych aspektach własnego życia? Dla mnie ten spektakl był przepełniony uczuciem wdzięczności. Wdzięczności za życie, za miłość, za marzenia. Kiedy ostatnio, miałeś czas myśleć o swoim życiu w taki sposób?

Katedra Notre-Dame w Paryżu słynie ze swoich dzwonów. Na wczorajszym spektaklu, dzwony również odegrały dużą rolę. Nie mówię tylko o akrobacjach, które nawet trudno ubrać w słowa. Chodzi mi o symbolikę dzwonu. Dzwony biją gdy rodzi się dziecko, gdy małżonkowie składają swoje przyrzeczenia.

Dzwony biją również, gdy ktoś odchodzi z tego świata do wieczności. Każdy z tych dźwięków jest inny, jednak dzwony przypominają nam o pewnej drodze, którą kroczymy w naszym życiu. Dzwony przypominają nam o upływie czasu. Dzwony przypominają nam o zmianach, które zachodzą nawet wtedy, kiedy usilnie staramy się o nich zapomnieć. Dzwony przypominają nam o straconych możliwościach.

Są również oznaką odwagi. Biją wtedy, kiedy statek w porcie rozkłada swoje żagle. Dzwony mogą oznajmiać koniec, ale są też symbolem początku. Są symbolem zmian i nowego, które nadchodzi. Dzwony skłaniają nas do rachunku sumienia.

Jednak pokazują nam również, że mamy jeszcze czas. Możemy zacząć wszystko od nowa. Póki nasz dzwon jeszcze bije, nigdy nie jest za późno. Jednak, czy mamy odwagę się z tym zmierzyć?

„Tak z dnia, na dzień, za metrem, metr

Powoli rósł na bruku cień

Dziesiątki wież ku niebu hen

Wprost z naszych rąk podniosło się

A trubadurzy widząc, że

Do nieba już tak blisko jest

Śpiewali nam nadziei pieśń,

Że świat odrodzi się”

Spektakl „Notre Dame de Paris” na długie lata pozostanie w moim sercu. To takie małe ostrzeżenie. Z jednej strony jako ludzie, jesteśmy zdolni do wielkich czynów. Z drugiej natomiast, często czekamy zbyt długo na własne „przeznaczenie”.

Zamiast walczyć z przeciwnościami losu, czekamy na mannę z nieba. To, że w wielu momentach swojego życia jesteśmy słabi, nie oznacza, że nie możemy się zmienić. Póki bije nasz dzwon, na wszystko mamy czas.

Zastanów się więc, za co Ty jesteś wdzięczny w swoim życiu? Zastanów się, czego tak naprawdę chcesz od życia. Zastanów się, czy historia w której jesteś głównym bohaterem sprawia, że jesteś z siebie dumny…

Pozdrawiam,
Patryk Wójcik

ps. zapraszam Cię na moją stronę na Facebooku: Psychologia, coaching i rozwój osobisty.

6 KOMENTARZE

  1. Piękne. Trochę się wzruszyłam czytając. Sama chętnie wybrałabym się na jakiś dobry spektakl i chyba to zrobię. Na pytania, które zadałeś warto sobie odpowiedzieć. Jestem na takim etapie życia, że chyba śmiało mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa 🙂
    Pozdrawiam!
    Basia

  2. Właśnie to jest niesamowite w sztuce, jak potrafi poruszyć w nas emocje, które później skłaniają nas do przemyśleń i zmian. Swoją drogą, bardzo dobrze dobrany punkt wyjścia do przemyśleń. Co najbardziej przekona do zapoznania się z jakimś rodzajem sztuki, jak nie emocje? Jeśli chodzi o mnie, to moim ulubionym utworem z musicalu jest jednak „Belle”.

  3. Na polskiej wersji nie byłam. Ale francuską kocham. Wiele razy oglądałam, kiedyś chciałam iść w kierunku aktorstwa, amatorsko na scenie występowałam. Notre Dame było moją a wielką miłością 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here