Tu nie chodzi o to, że uparłem się na współczesnych mężczyzn i moją misją jest wytykanie im błędów. Chodzi o to, że bardzo wielu mężczyzn w dzisiejszych czasach jest niedojrzałych i szukają oni wszelkich sposobów na to, aby ułatwić sobie życie. To czego dowiesz się w tym artykule, może Tobą wstrząsnąć, więc ostrzegam już na starcie.

To równie dobrze może być Twoja historia.

Jeszcze kilka miesięcy temu bym się na to nie zdecydowała. Nie miała bym odwagi, aby wykonać ten pierwszy krok. Jednak kiedy pod wpływem silnych emocji zakładałam profil na jednym z portali randkowych czułam, że powinnam zrobić to już dawno temu.

Opisałam tam wszystko. Nie chciałam zbędnych niedomówień. Jestem kobietą, która wie czego chce. A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Po kilku dniach wiedziałam, że to była najlepsza decyzja mojego życia. W końcu byłam uśmiechnięta, w końcu miałam o czym myśleć.

A mówiąc dokładniej, miałam o kim myśleć i było to dla mnie uczucie, które musiałem poznać całkowicie od nowa. Byłam tak pozytywnie nakręcona, że w pracy pozamykałam tematy, które wisiały nade mną od dawna. Byłam szczęśliwa. Tak naprawdę szczęśliwa, że dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo brakowało mi tego uczucia.

Nie dostałam wielu wiadomości, ale właśnie dlatego uzupełniłam swój profil tak dokładnie. Chciałam, aby osoby, które do mnie napiszą, były pewne tego, że chcą mnie poznać. Nie chodziło mi o przelotny flirt, chciałam czegoś prawdziwego. Chciałam poznać kogoś, kto zawładnie moimi myślami.

Było ich trzech. Każdy z nich w jakiś sposób przykuł moją uwagę. Jednak tylko ON zrobił na mnie takie wrażenie. Potrafiłam czekać na jego wiadomości, wpatrując się w ekran komputera nie robiąc nic, poza odświeżaniem strony. Odpisywał szybko. Nasze rozmowy nabierały tempa. Później pisałam już tylko z Nim.

Czułam, że tak dobrze się rozumiemy. Potrafił mnie rozśmieszyć, ale też zaintrygować. Pisał mi takie wiadomości na dobranoc, że trudno mi było o nich zapomnieć przed snem. Zasypiałam z uśmiechem na ustach i chciałam się już obudzić, aby przeczytać od niego wiadomość na dzień dobry.

Po tygodniu zdecydowaliśmy się na wymianę numerami telefonów. Trochę rozmawialiśmy, ale ON był taki zabiegany, że trudno było nam się zdzwonić. Na szczęście pozostały nam wiadomości, które łatwiej było mu pisać, kiedy tylko miał wolną chwilę.

Czułam, że poświęca mi każdą wolną minutę ze swojego dnia. Czym bardziej go poznawałam, tym bardziej mi imponował. Tempo jego życia było zawrotne. Na nic nie miał czasu, jednak dla mnie potrafił go znaleźć.

W końcu się spotkaliśmy. Było lepiej, niż mogłam sobie to wyobrazić. Takiego mężczyzny nie poznałam jeszcze w swoim życiu. Po kolacji mieliśmy jechać do niego, ale do mnie było bliżej. Nie mogłam przestać o nim myśleć, kiedy rano wychodził do pracy.

Spotkań było coraz więcej i coraz częściej wpadaliśmy do mnie. Zastanawiałam się, kiedy w końcu zaprosi mnie do siebie, ale nigdy nie mógł znaleźć na to odpowiedniej chwili. Kiedy obiecał, że ugotuje dla mnie kolację i zaprosi mnie do siebie, w ostatniej chwili musieliśmy zmienić swoje plany i iść do restauracji.

Miał remont. Przyjechała do niego siostra, z którą się nie dogadywał. Zgubił klucze. Miał awarie prądu. Zalało mu mieszkanie. Wtedy myślałam, że mieszkał w pechowym miejscu. Teraz zdaje sobie sprawę, że mogło być zupełnie inaczej.

Chciałam, żeby poszedł ze mną na urodziny mojej przyjaciółki. Na początku się ucieszył. Jednak w ostatniej chwili miał wezwanie z pracy i musiałam iść sama. Pisał trochę rzadziej. Na telefony nie miał już w ogóle czasu. Wiedziałam, że ma trudny okres.

Chcieliśmy zaplanować wspólne wakacje. Wyjechać gdzieś daleko, odpocząć i skupić się tylko na sobie. Przeglądałam masę ofert i podsyłałam mu te najciekawsze. Chciałam poznać jego zdanie. Kiedy do niego zadzwoniłam, był poza zasięgiem.

Napisałam do niego na maila, później na portalu randkowym. Aby to zrobić musiałam założyć na nowo konto, bo kiedy zaczęliśmy się spotykać, skasowałam to pierwsze. On też miał to zrobić, ale chyba nie miał czasu się tym zająć. Na całe szczęście, bo dzięki temu mogłam do niego napisać.

Nie odpowiedział mi. Nie odpowiedział mi też na Facebooku. Nie odpowiedział mi nigdzie. Zaczęłam się martwić. Zadzwoniłam nawet do kilku szpitali, aby sprawdzić, czy przypadkiem coś mu się nie stało. Jednak później zobaczyłam na jego Facebooku zdjęcia z imprezy.

Napisałam mu drugą wiadomość. Nadal nie dostałam odpowiedzi. A później mnie zablokował. Zablokował mnie wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Co ja takiego mu zrobiłam? Czy naprawdę jestem taka straszna? Czym tak mocno go zraniłam?

To były najgorsze dni w moim życiu. Nie miałam siły na nic. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Nie mogłam tego zrozumieć. Zniknął z mojego życia, a ja nie rozumiałam dlaczego. Wtedy znajomy psycholog powiedział mi o „Ghostingu” i wszystko stało się dla mnie oczywiste.

O co chodzi z tym ghostingiem?

Ghosting to nowa moda na kończenie znajomości. Jest bardzo prosta, bez podania powodów, zrywasz z kimś kontakt z dnia na dzień. Przestajesz odpowiadać na jej wiadomości, ignorujesz ją na portalach społecznościowych. Mówiąc najprościej, zaczynasz udawać, że taka osoba nigdy nie pojawiła się w Twoim życiu.

Ankieta przeprowadzona w jednej z aplikacji randkowych pokazała, że 78% jej użytkowników, przynajmniej raz w życiu dopuściło się ghostingu. Co ciekawe, dwa lata wcześniej podobne badania dały wynik o 60% niższy. Czyżby ghosting naprawdę stał się tak popularny?

Nie powinno Cię też zdziwić, że tę metodę na zakończenie znajomości najczęściej wybierają mężczyźni. Jest to dla nich szalenie wygodne. Jednak taki sposób na zrywanie jest bardzo bolesny i niewłaściwy. Nawet najtrudniejsza rozmowa daje szasnę na poznanie przyczyn rozstania. Pozwala nam choć w pewnym sensie zrozumieć, dlaczego nam się nie udało.

Natomiast ghosting jest podły. Zostawia Cię w próżni i chaosie. Zostawia Cię z hasłem: „to teraz radź sobie sama, bo ja nie mam jaj powiedzieć Ci o tym, że to koniec”. Ludzie w dzisiejszych czasach lubią szybkie i proste rozwiązania. Są samolubni i nie zwracają uwagi na uczucia innych. Jednak czy to oznacza, że trzeba być takim tchórzem?

Mężczyźni, którym spodobał się ghosting.

Trzeba być naprawdę niedojrzałym facetem, żeby w taki sposób bawić się czyimś kosztem. Trzeba mieć przerośnięte ego, przez które sądzisz, że jesteś nieomylni. Trzeba być zapatrzonym w siebie i własne decyzje, aby nie zobaczyć cierpienia, którym obarczamy drugą osobę.

Prawdziwy mężczyzna wie jak zakończyć znajomość. Potrafi powiedzieć prosto w twarz o swojej decyzji, ale potrafi to zrobić z klasą. Samolubny i niedojrzały chłopiec wmawia sobie, że można wylogować się z życia i udawać, że ktoś nie istnieje.

Mężczyźni w dzisiejszym świecie są na tyle słabi i niedojrzali, że nie potrafią skonfrontować się z czymś, co jest dla nich niewygodne. Najgorsze jest to, że tak wiele kobiet przez to cierpi. Szukają one najczęściej winy w sobie i utrudnia im to wchodzenie w nowe relacje. Chłopcy natomiast bawią się dalej – czyimś kosztem oczywiście.

Dwa odmienne podejścia do związków.

Bardzo ciekawe badania w tym temacie przeprowadził  Gili Freedman (2018 rok). Pokazał on, że do związków można podchodzić na dwa różne sposoby. Pierwszy to wiara w przeznaczenie. Drugi natomiast związany jest z tym, że związek się tworzy i rozwija.

Dla osób, które wierzą w przeznaczenie, związek jest zazwyczaj czarno-biały. Albo jest fantastycznie (jesteśmy sobie przeznaczeni), albo jest beznadziejnie (na pewno nie jesteśmy sobie przeznaczeni). Takie osoby zdecydowanie wolą zakończyć związek, niż próbować go ratować.

Co więcej, osoby skupione na przeznaczeniu nie wierzą w to, że związek można uratować. Uważają, że miłość jest dana nam raz na zawsze i albo się pojawi, albo nie. Takie osoby często nie czują odpowiedzialności za to, że ich związek się rozpada.

Osoby nastawione na rozwój i tworzenie związku wiedzą, że miłość trzeba budować wspólnie. Wiedzą, że nic nie jest dane nam raz na zawsze i trzeba wspólnie dbać o swoje uczucie. Wiedzą, że wszystko zmienia się w czasie i dbają o to, aby podczas tych zmian się nie rozminąć.

W badaniach Freedmana wzięło udział 500 osób. Z czego 25% przyznało się do tego, że stosowali ghosting. Dodatkowo 20% badanych przyznało, że spotkali się w życiu ze zjawiskiem ghostingu (u znajomych, rodziny itd.).  Tak więc jest to dość popularne zjawisko.

Osoby, które wierzą w przeznaczenie, są bardziej skłonne do stosowania ghostingu, niż osoby wierzące w rozwój związku. Chodzi tu zarówno o związki krótkoterminowe (przelotne), jak i długoterminowe.

Dodatkowo, osoby skupione na przeznaczeniu, zdecydowanie rzadziej myślą o osobach, które porzucają w ten sposób. Po prostu uznają, że dana osoba „nie jest im przeznaczona” i potrafią o niej błyskawicznie zapomnieć.

Co ciekawe, te wyniki są zgodne z wcześniejszymi badaniami, które pokazały, że osoby wierzące w przeznaczenie, bardzo rzadko utrzymują relacje ze swoim byłym partnerem. Takie osoby nie są w stanie utrzymywać kontaktów na innym poziomie, jeżeli zakończy się ich związek.

Wnioski?

Ghosting jest strasznym zjawiskiem. Wiele kobiet cierpi z tego powodu. Jest to zjawisko bardzo mocno związane z domeną naszych czasów. Żyjemy w świecie jednorazówek, które bardzo łatwo możemy wyrzucić. Tak samo podchodzimy do swoich relacji i jest to przerażające.

Ghosting jest domeną mężczyzn, a raczej niedojrzałych chłopców, którzy świetnie bawią się czyimś kosztem. Mam nadzieje, że wielu z nich w końcu się ogarnie i weźmie odpowiedzialność za swoje decyzje i życie. Pisałem już o tym wiele razy i czuje, że trzeba o tym krzyczeć głośno.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu będziesz ostrożna i uważna. Ale najważniejsze jest dla mnie to, abyś nie brała winy na siebie, kiedy jakiś palant zachowa się w stosunku do Ciebie w taki sposób. To nie Ty jesteś winna, to ON ma problemy ze sobą.

Wiem, że to bardzo trudne. Jednak wierzę, że będziesz potrafiła to zrobić. Jeżeli będziesz miała z tym problem, zawsze możesz do mnie napisać. Może będę mógł Ci w jakiś sposób pomóc. Życzę Ci jednak tego, abyś nigdy nie musiała doświadczyć negatywnych skutków ghostingu.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Zapraszam Cię na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty. Znajdziesz tam więcej fantastycznych artykułów ze świata psychologii i związków.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here