Co zrobić w sytuacji, kiedy jedna ze stron czeka na konkretną deklarację, a druga osoba zupełnie tego nie dostrzega? Czy można żyć w związku,  w którym tak naprawdę nie wiesz na czym stoisz? Czy można być z kimś, kto nie zadbał o Twoją najważniejszą potrzebę, czyli o bezpieczeństwo i komfort psychiczny? Czy taki związek można jeszcze uratować?

Odliczam każdy dzień

7 miesięcy i 14 dni, dokładnie tyle jesteśmy razem. Dla mnie jest to bardzo ważne. Ale wydaje mi się, że ON zupełnie się tym nie przejmuje. Na początku oczywiście wszystko szło w dobrą stronę. Szybko przełamywaliśmy kolejne granice. Jednak po pewnym czasie nasza relacja tak jakby stanęła w miejscu.

Nasze spotkania wyglądają podobnie. Spotykamy się jedynie kilka razy w tygodniu, choć dzieli nas odległość zaledwie 15 minut spacerem. Oczywiście usprawiedliwień jest wiele. Oboje pracujemy na pełnych obrotach. Jednak nie wydaje mi się, żeby ON szukał częstszego kontaktu. Wydaje mi się, że ON dobrze się czuje z tym tak jak jest. Mi jednak przestaje to wystarczać.

Męczy mnie to, że nie mamy wspólnych planów na przyszłość. Kiedy tylko zaczynamy ten temat, padają ogólniki, a ON stale wykręca się od konkretnych odpowiedzi. Ciągle tylko słyszę: „zobaczymy”, „jakoś to będzie”, „trudno to przewidzieć”. Dla mnie takie życie wyłącznie z dnia na dzień jest bardzo stresujące.

Od początku wiedziałam, że dużo nas łączy. Mamy wspólnych znajomych i wiele wspólnych zainteresowań. Wychowaliśmy się w podobnych rodzinach. Jesteśmy w podobnym wieku, jednak czasami wydaje mi się, że oczekujemy zupełnie czegoś innego od życia.

Ja potrzebuję planu. Chciałabym czuć się z Nim bezpiecznie, ale ON zupełnie nie wie jak się za to zabrać. Często opowiada mi o swoich planach, o swoich marzeniach i celach. Jednak bardzo rzadko się zdarza, żeby opowiadał o Naszych planach i Naszych marzeniach. Tak jakby zupełnie nie myślał w kategoriach Naszej wspólnej przyszłości. Może się tego boi?

A ja tak czekam i odliczam każdy dzień. Sama sobie wmawiam, że przecież ten związek jest jeszcze świeży. Jesteśmy ze sobą trochę dłużej niż pół roku. Jednak nic na to nie poradzę, że czuję się niepewnie w tej relacji choć wiem, że ON naprawdę mnie kocha. Trudno jest mi ignorować własne emocje, których ostatnio pojawia się coraz więcej.

Mroki przeszłości

Czasami mi się wydaje, że to właśnie Jego przeszłość jest problemem. Ja zaczynałam ten związek z czyta kartą. Tak naprawdę nigdy wcześniej nie byłam w poważnej relacji. Nie było na to czasu, ani przestrzeni w moim życiu. Byłam zatwardziałą singielką i zupełnie mi to wtedy nie przeszkadzało.

ON miał zupełnie inną sytuację. Jego życie zmieniło się diametralnie w momencie, kiedy zakończył się z hukiem jego poprzedni związek. Miał narzeczoną, z którą planował ślub. Jednak ona go zdradziła, a on nie potrafił jej tego wybaczyć. Rozstali się w bardzo złych emocjach, które dotknęły nie tylko ich, ale również ich rodziny.

ON nie lubi do tego wracać. Na początku mi o tym opowiadał, abym dokładnie wiedziała o jego sytuacji. Chciał być ze mną szczery i szukał zrozumienia z mojej strony. Jednak już od pewnego czasu oboje unikamy tego tematu. Czasami czuję, że to właśnie przez ten bagaż negatywnych doświadczeń, ON nadal nie potrafi się zadeklarować.

Przez to wszystko mamy również problem z zaufaniem. Kilka razy go przyłapałam na tym, że grzebał mi w telefonie. Niby to nic takiego, bo nie mam przed Nim tajemnic, a jednak poczuła się jakoś nieswojo. Podobnie było z moim Facebookiem, kiedy zostawiłam włączonego laptopa. Nie mam pojęcia czego tam szukał, choć oczywiście domyślam się czego tak bardzo się boi.

Nigdy nie zdarzyło mi się nadszarpnąć Jego zaufania, jednak czuję, że ON nie do końca potrafi mi zaufać. Czuję między nami pewien dystans, szczególnie w sytuacji, gdy zaczynamy dotykać głębokich uczuć i emocji. ON jest bardzo ostrożny i na początku mi to zupełnie nie przeszkadzało. Jednak teraz sama zaczynam czuć się w tym związku niepewnie.

Czy mogłabym coś zrobić, co mogłoby mu pomóc? Czy mogłabym pomóc mu zwalczyć te demony przeszłości? Czy można po takiej przykrej historii ponownie komuś zaufać? Nie chcę na Niego naciskać, ale z drugiej strony czuje, że Nasz związek stoi w miejscu. Czasami nawet mi się wydaje, że przez to wszystko coraz bardziej oddalamy się od siebie. Utknęliśmy w martwym punkcie i nie potrafimy się z niego wydostać.

Nie wiem jak z Nim o tym rozmawiać, aby na Niego zbytnio nie naciskać. Deklaracja powinna być szczera, a nie wymuszona. Z drugiej strony sama nie wiem, ile jeszcze jestem w stanie wytrzymać w związku, który nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. Nie wiem, czy my jesteśmy ze sobą na serio, czy dla Niego to tylko forma rekompensaty.

Nie chcę być tylko pocieszeniem. Nie chcę być kimś, z kim nie wiąże się planów na przyszłość. Chciałabym, żeby ON potrafił mi zaufać. Chciałabym, żeby również dostrzegł moje potrzeby. Chciałabym, aby Nasz związek się rozwijał. Czy jednak mogę na to liczyć z Jego strony?

Czy zdajesz sobie sprawę z własnej przeszłości?

Kobieta w opisanej historii zmaga się z trudnym dylematem. Jest jednak o krok dalej od osób, które w takich sytuacjach znajdują się najczęściej. Jest ona świadoma, że jej partner ma pewne problemy związane z przeszłością. Większość z nas bardzo często ignoruje takie wydarzenia i wydaje nam się, że oboje zaczynamy związek z czystą kartą. Większość osób w takiej sytuacji nie jest zupełnie świadoma źródła problemu.

Ignorowanie tego problemu do niczego nie prowadzi. Osoby, które tworzą zawiązki, często są na zupełnie innych poziomach, jeżeli chodzi o doświadczenie i przeżyte emocje. Naprawdę rzadko się zdarza, że oboje zaczynacie związek od zera i na równych zasadach. Czasami ciągnął się za Wami demony przeszłości, które trudno przezwyciężyć. Dokładnie opisałem tę sytuację w artykule: Jaki bagaż zabrałaś ze sobą, ze swojego poprzedniego związku? 

Świadomość własnego bagażu doświadczeń jest kluczem do stworzenia szczęśliwej relacji. Bez tego możemy nieświadomie popełniać błędy, które popełnialiśmy już w przeszłości. W taki sposób przenosimy z jednej relacji na drugą, negatywne nawyki i przyzwyczajenia. Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawiałaś?

Czy każdy potrafi zaufać?

Trudno stworzyć związek bez wzajemnego zaufania. Jednak, czy każdy potrafi szczerze zaufać? Czy podobnie jak w opisanej historii, problem z zaufaniem może wiązać się z przykrymi doświadczeniami z przeszłości? A jeżeli nawet tak jest, to czy ktokolwiek bierze to pod uwagę?

Moim zdaniem zaufanie jest fundamentem każdej bliskiej relacji. Nawet nie chodzi tylko o związki, ale każda relacja, która ma dla nas znaczenie, powinna opierać się na zaufaniu. To dobry i stabilny fundament, o czym możesz się przekonać czytając artykuł: Czy można zbudować szczęśliwy związek bez zaufania? 

Co zrobić w sytuacji, kiedy jedna ze stron potrafi zaufać, a druga z jakichś powodów nie jest do tego zdolna? Ile można dać sobie czasu, aby nad tym pracować? To bardzo indywidualna sprawa. Największy błąd jaki można zrobić, to próbować ignorować ten problem. Robimy tak bardzo często, kiedy jakiś temat jest dla nas trudny i niewygodny. Próbujemy wtedy nie zwracać na niego uwagi, ale w tym wypadku to nigdy nie kończy się dobrze.

Problemy z zaufaniem zawsze rozlewają się szeroko na inne sfery naszej relacji. Tak było i w tym przypadku, bo opisana kobieta coraz mocniej odczuwała niepokój i brak poczucia bezpieczeństwa w tym związku. Nie potrafiła tego dokładnie określić, ale czuła, że ten brak stabilizacji im nie sprzyja. Bała się tego, że je partner zupełnie nie potrafił rozmawiać na temat wspólnej przyszłości.

Co sama zrobiłabyś w takiej sytuacji? Potrafiłabyś spokojnie czekać na to, aż Twój partner sam upora się ze swoimi emocjami i wątpliwościami? A może byś na niego naciskała i oczekiwała w końcu jednoznacznej deklaracji? Czy potrafiłabyś żyć w związku, w którym tak naprawdę nie czułabyś się bezpiecznie?

Czy odnaleźliście wspólne tempo?

Wypracowanie wspólnego tempa jest ważne. Jeżeli dla Ciebie ten związek rozwija się zbyt szybko, a dla Twojego partnera zbyt wolno, będziecie oczekiwali od siebie nawzajem zupełnie innych rzeczy. Czasami trudno jest pogodzić takie przeciwstawne motywacje. Ty chcesz iść na całość, chcesz układać z nim wspólne życie. ON chce zwolnić, poczekać i pomyśleć. Jak możesz to interpretować?

Oczywiście kiedy czujesz, że rozwój Waszego związku utknął w miejscu, to nie powinnaś tego ignorować. Czasami jednak warto się zastanowić, czy zbytnio nie spieszycie się w pewnych kwestiach. Warto w tym temacie przeczytać artykuł: Bo w związku nie warto się spieszyć. 

Dzisiejszy świat przyzwyczaił nas do szybkiego tempa. Jednak czy sprzyja to naszym związkom? Zazwyczaj NIE. Czasami potrafimy zapędzić się tak mocno, że trudno jest nam później odnaleźć wspólny cel naszego życia. Czasami zgadzamy się na coś pochopnie, a później tego żałujemy. Wszystko dla tego, że z jakichś powodów się pospieszyliśmy.

Tempo rozwoju Waszej relacji powinno być komfortowe dla Was obojga. Nie da się tego ustalić w jakiś magiczny sposób. Musicie sami to wypracować. Do tego będzie Wam potrzebna umiejętność stawiania wyraźnych granic. Musicie wiedzieć na co się w danym monecie godzicie, a na co na pewno nie jesteście gotowi. Ludzie zupełnie o tym zapominają, bo wyznaczanie granic jest trudne. Jednak to już temat na kolejny artykuł.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Chcesz śledzić kolejne artykuły? Koniecznie odwiedź mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

1 KOMENTARZ

  1. Tu opisany jest przypadek wziązku z ponad połrocznym stażem, związek, który stworzyłam z moim partnerem trwa już 5 lat i nistety moje marzenia o pięknym pierścionku i wspaniałych zaręczynach już obumarły (o poważnej deklaracji z jego strony też) – o ślubie już nie wspomnę. Mieszkamy ze sobą od 2 lat ale chyba była to zbyt pochopna decyzja pod naciskiem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here