Fusy, kawa, szklana kula… Psycholog, psychoterapeuta, coach, mówca motywacyjny, wróżka… ile jeszcze określeń, może wpaść do tego, jednego i wielkiego worka? Prawdę mówiąc, dla wielu osób wszystko jedno. Jest to dla nich całkowicie bez znaczenia, nawet nie zaczną się nad tym zastanawiać. Jednak opowiem Wam pewną historię…

W wielu sytuacjach to co robimy, a dokładnie, czym zajmujemy się zawodowo, pociąga za sobą ogromne konsekwencję. Nie wiem ile razy spotkaliście się z tym osobiście, ale na pewno znacie ten moment, w którym wypowiadacie, te magiczne słowa, związane z waszą pracą, a nowo poznana osoba, zaczyna na was zupełnie inaczej patrzeć.

No cóż, jestem psychologiem, więc z tego rodzaju sytuacjami spotykam się bardzo często. Istnieje wiele mitów na temat psychologów. Na temat tego, co wiedzą i czego mogą się błyskawicznie domyślić. Jednak większość z tych opowieści, jest wyssanych z palca. Psycholog to nie wróżka, która ze swojej magicznej kuli wyczyta to, co w danym momencie będziemy chcieli usłyszeć.

Przede wszystkim chodzi o to, że wielu z nas odczuwa potrzebę pracy nad sobą, jednak całkowicie nie wiemy w jaki sposób szukać pomocy u specjalistów. Pewnie znacie taki obraz pomocy psychologicznej, która w skrócie polega na tym, że ktoś opowiada o swoich najgorszych fantazjach, trudnym dzieciństwie, problemach w pracy – oczywiście leżąc przy tym na skórzanej kozetce.

Rola psychologa w takich opowieściach ogranicza się do bycia starszym mężczyzną z brodą, który nadużywa słowa „mhm”.  To tak w skrócie, ale idę o zakład, że gdzieś w Waszych umysłach i wspomnieniach jest taki obraz. Jest to najczęściej obraz wykreowany przez filmy lub książki, które delikatnie mówiąc przekłamują rzeczywistość.

Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy to psycholog idzie na imprezę. W końcu psychologiem się jest, a nie się tylko bywa, więc powinien być on gotowy do niesienia pomocy zawsze i wszędzie. Idzie więc na tę imprezę ze znajomymi, poznaje trochę nowych osób i gdzieś między słowami wychodzi cała prawda.

Padają magiczne słowa: „a to ty jesteś psychologiem, dobrze się składa, fajnie by było, jak byśmy mogli później pogadać”. Zdecydowany nacisk kładę tu na słowo później, ponieważ najczęściej takie osoby muszą zebrać w sobie trochę „odwagi” – jeżeli wiesz o czym mówię. Jednak nie to jest w tym wszystkim najgorsze.

Najgorsze bywa to, że zupełnie obcy ludzie, zaczynają karmić cię historiami, których nie masz ani odrobiny ochoty słuchać. Bariera zostaje przełamana, szczerość i zaufanie pojawia się w jednej chwili. No i zaczyna się spowiedź.

Trudno jest w takiej sytuacji wytłumaczyć, że nie jest to odpowiednie miejsce, że nie jest to najlepszy moment. Trudno wytłumaczyć, że nie jesteś spowiednikiem, ani nie szukasz przyjaźni. Oczekiwaniem społecznym względem twojego zawodu jest to, że masz być zawsze gotowy na przyjmowanie trudów czyjegoś życia.

Jednak po takiej szczerej opowieści, kiedy ktoś zrzuca kamień z własnego serce (lub często z sumienia), pojawia się oczekiwanie. Jest to najczęściej oczekiwanie, aby jako psycholog, w jednej chwili przygotował komuś gotową receptę na życie. Ma być to recepta szybka i bezbolesna, która rozwiąże wszelkie problemy, niczym dotknięcie czarodziejskiej różdżki.

Nikt się nawet nie przejmuje tym, że takie imprezowe poradnictwo, jest całkowicie sprzeczne z etyką zawodową. Przecież możesz zrobić wyjątek, ten jedyny raz, za każdym razem. Wiele osób nawet nie stara się zrozumieć, czym różni się rozmowa z psychologiem od rozmowy z koleżanką przy kawie.

Po prostu oczekuje się od ciebie, że wyciągniesz swoją magiczną kulę i zaczniesz wróżyć, przepowiadając lepsze jutro. A jeżeli nawet w wyjątkowych okolicznościach, pokusisz się o próbę podpowiedzenia jakiegoś rozwiązania, to najczęściej dostajesz odpowiedź, że ktoś już tego próbował i że to nie działa, albo, że jest to za trudne rozwiązanie.

To tak jak z tą historią, kiedy to mężczyzna kupuje papierosy w kiosku i dostaję paczkę z napisem „palenie powoduje impotencję”. W tym żarcie, mężczyzna ten prosi o drugą paczkę, tą z „rakiem”.

Już Einstein mówił, że robienie ciągle tego samego i oczekiwanie nowych rezultatów jest czystym szaleństwem, jednak kto pamięta te słowa w dzisiejszych czasach. Wszystko się tak gwałtownie zmienia, że muszą być jakieś szybkie i łatwe sposoby na zmianę życia, takie sposoby na sukces.

Mam nadzieję, że nie odbieracie tego tekstu jako atak na wróżki. Powiem nawet więcej, jestem przekonany, że wiele wróżek potrafi lepiej pomóc swoim klientom, niż nie jeden psycholog. Wiem, że jest to dla wielu psychologów trudne do przełknięcia, ale jest to fakt. Po prostu wszystko zależy od człowieka i potrzeby jaką ma.

Nie każda potrzeba może być zaspokojona przez psychologa. Jednak i podobnie jest w drugą stronę, nie każda potrzeba może być zaspokojona przez wróżkę. W tej metaforze próbuję Wam przekazać, chyba najcenniejszą radę jaką kieruję się w życiu. Wszystko zależy od tego, czy znasz własne potrzeby i wiesz gdzie szukać rozwiązań.

Aby znać własne potrzeby, trzeba mieć trochę motywacji i szczyptę cierpliwości, aby wsłuchać się w samego siebie. Więcej cierpliwości trzeba mieć, aby zacząć siebie poznawać. Szukanie rozwiązania na zewnątrz jest skuteczne wtedy, kiedy wiemy czego mamy szukać. Jeżeli nie zatrzymamy się na etapie poznawania siebie, jak możemy opowiedzieć coś na swój temat?

Nie musimy oczywiście sami znać wszystkich specjalistów, którzy znają rozwiązania danego problemu. Chodzi mi raczej o to, że jeżeli sami będziemy umieli komunikować nasze potrzeby, to znajdzie się ktoś, kto pomoże nam znaleźć rozwiązanie.

Jako psycholog nie wróże z kart, jeżeli przychodzisz do mnie i wspólnie zastanawiamy się nad Twoją sytuacją musisz być ze mną szczery. Nie chodzi o to, że ludzie przychodzą z myślą świadomego oszukiwania. Choć takie sytuacji się zdarzają, chodzi raczej o to, że ludzie sami siebie oszukują, a później próbują tymi kłamstwami obdarować innych.

Nie musisz być w pełni świadomy swoich problemów, powinieneś być raczej pewny tego, że praca nad sobą wymaga cierpliwości i czasu. Twoje postępy nie są moją zasługą. Ty jesteś odpowiedzialny zarówno za swój sukces, jak i też za swoją porażkę.

Ja mogę Ci jedynie pomóc, aby odkryć Twoje prawdziwe potrzeby. Mogę jedynie wskazać Ci możliwości, jednak decyzja zawsze wyłącznie od Ciebie…

Pozdrawiam,
Patryk Wójcik.