Czy miłość zawsze musi być związana z cierpieniem? Czy empatia w dzisiejszym świecie przestała mieć znaczenie? Czy głębokie rany emocjonalne mogą się zagoić? Oto historia kobiety, która została zmuszona do znalezienia odpowiedzi na te pytania. Zastanów się, co byś zrobiła na Jej miejscu?

Ja czy ona?

Od kilku dni czułam, że coś jest nie tak. ON już nie patrzył na mnie w ten sposób. Zaczął inaczej ze mną rozmawiać. W naszym mieszkaniu zrobiło się tak strasznie chłodno i cicho. Na początku myślałam, że chodzi o pracę. W końcu te ostatnie dni wracał dużo później niż zwykle. Był poddenerwowany i zupełnie nieobecny.

We wtorek miał wrócić wcześniej. Obiecałam, że przygotuję mu niespodziankę na kolację. Wróciłam do domu pełna entuzjazmu i chciałam ugotować jego ulubione danie. Chciałam, żeby trochę się odstresował. Chciałam, żebyśmy znów zaczęli rozmawiać. Wiadomo, że w każdym związku zdarzają się gorsze momenty. Jednak przecież się kochamy i jakoś musimy to przezwyciężyć. Właśnie w ten sposób się wtedy oszukiwałam.

Wszystko było gotowe. ON spóźniał się już pół godziny. Napisałam mu SMS, ale nie odpowiedział. Po godzinie zadzwoniłam do niego, ale nie odebrał. Straciłam apetyt, ale zaczęłam się również martwić. Minęło jeszcze z pół godziny, albo nawet trochę dłużej, kiedy usłyszałam, że otwiera drzwi. Byłam zła, ale cieszyłam się, że wrócił. Jednak moja radość nie trwała długo.

Kiedy zażartowałam, że zgubił telefon, spojrzał na mnie z irytacją i nie wiedział, o co mi chodzi. Kiedy zapytałam, czy jest tylko głodny, czy może bardzo głodny, zadał mi cios prosto w serce. Powiedział, że jadł już na mieście, bo spotkał się z Pawłem. Zapomniał o naszej kolacji, zapomniał o mnie…

Płakałam, choć nie chciałam, żeby mnie widział w takim stanie. Poszłam na długi prysznic, a ON siedział przed telewizorem. Zupełnie się nie przejął całą sytuacją. Czułam się jakbym od jakiegoś czasu żyła z osobą, której całkowicie nie znam. Czar tego wieczoru prysł, a ON nawet nie zauważył mojego smutku.

Nie rozumiałam tego. Nie wiedziałam jak mogę mu pomóc. Nie wiedziałam co mam zrobić, aby ratować nasz związek. Wtedy jeszcze wierzyłam, że jest to możliwe. Wydawało mi się, że między nami wszystko układało się we właściwy sposób. Jednak to nie była prawda. Nie byłam dla niego tym, kim myślałam, że jestem.

Przekonałam się o tym kilka dni później. Nie mogłam spać. Była pierwsza lub druga w nocy. Usłyszałam, że dostał SMS. Nie obudził się. Długo się zastanawiałam, kto normalny pisze o takiej porze? Nie mogłam się powstrzymać i sięgnęłam po jego telefon. To właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem tylko nagrodą pocieszenia.

Kilka tygodni przed tym jak zaczęliśmy się spotykać, ON rozstał się ze swoją dziewczyną. Byli ze sobą kilka lat. Jego znajomy powiedział mi kiedyś, że była to wielka miłość. Spotykali się w młodości, po czym się rozstali. Po latach do siebie wrócili, ale ona wyjechała zagranicę i tak się zakończył ich związek. Wtedy się poznaliśmy.

Na początku nie byłam pewna, czy coś z tego będzie. Jednak zaczęliśmy spotykać się coraz częściej i tak się jakoś stało, że wprowadziłam się do Niego. Byliśmy ze sobą już dwa lata. A tu nagle mój świat się zawalił. ON zawsze wydawał mi się takim porządnym facetem. Czasami się zastanawiałam, czy zasługuję na ten związek. To była naprawdę głupia myśl.

Kiedy przeczytałam tego SMS wszystko zrozumiałam. Później przeczytałam kolejne, a także otworzyłam kilka maili. Jego była wracała do Polski, a ON ponownie stracił dla niej głowę. Dowiedział się o jej powrocie z Facebooka i napisał do niej maila. Na początku nic wielkiego się nie działo. Ale później posypały się SMS, maile, a nawet telefony. To właśnie dlatego spóźniał się do domu, bo po pracy godzinami z Nią rozmawiał.

Nie mogłam zasnąć, ale nie potrafiłam go obudzić i zrobić awantury w środku nocy. Udawałam, że śpię i chciałam z Nim o tym porozmawiać po pracy. Sama nie wiem jak powstrzymałam łzy. Może to był rodzaj traumy, która przyszła tak nagle, że tak naprawdę nie zdawałam sobie z tego sprawy?

Czy to wszystko na co Cię stać?

Zadzwoniłam do niego w przerwie na obiad i poprosiłam, aby wrócił dziś po pracy od razu do domu, bo musimy porozmawiać. Oczywiście upierał się, że ma dużo do zrobienia. Chciałam postawić na swoim, ale znów mu uległam. Znów przyjechał spóźniony. Zapytałam go tylko o to, czy ma mi coś do powiedzenia.

ON się zdziwił i stwierdził, że jest wykończony i chciałby odpocząć. Tym razem mu nie odpuściłam. Powiedziałam mu prosto w twarz co o nim myślę. Powiedziałam, że wiem o jego SMS, mailach i telefonach. Zaczęłam płakać, a ON wtedy wybuchnął ze złości.

Na początku krzyczał na mnie, że nigdy nie powinnam dotykać jego telefonu. Później było tylko gorzej. Powiedział, że mnie nie kocha i nigdy nie kochał. Powiedział, że byłam dla niego tylko pocieszeniem, kiedy jego prawdziwa miłość wyjechała. Ale teraz zrozumiał swój błąd i chce spróbować odbudować swój dawny związek. Wiesz jak się wtedy poczułam?

Chciałam być dla niego wszystkim. Chciałam, aby żyło mu się wygodnie. Chciałam o niego zadbać i sprawić, żeby mu niczego nie brakowało. Marzyłam o tym, aby stworzyć z nim szczęśliwy dom. Ufałam mu i go kochałam. A ON traktował mnie jak wyjście awaryjne. Sam powiedział, że żyło mu się ze mną wygodnie, ale nic poza tym. Czy w taki sposób można traktować drugiego człowieka?

Wyprowadziłam się tego samego dnia. Najpierw wróciłam do rodziców, a później przeniosłam się do przyjaciółki. Teraz stanęłam na nogi i zaczęłam nowy rozdział w swoim życiu. Wyprowadziłam się do większego miasta i znalazłam nową pracę. Mieszkam sama i jestem prawie szczęśliwa. Brakuje mi jedynie miłości, ale nie potrafię jeszcze zaufać mężczyźnie. Nie wiem, czy jeszcze będę kiedyś potrafiła.

Zranił mnie mocno. Zmienił moje myślenie o związkach. Chciałabym jeszcze kiedyś się zakochać, ale nigdy nie chciałabym tak bezgranicznie podporządkowywać się pod czyjeś dyktando. Wiem, że popełniłam wiele błędów. Wiem też, że trafiłam na złego człowieka. Jednak to wszystko zostaje w sercu i trudno się tego pozbyć. Trudno jest zaufać ponownie, jeżeli Twoje życie zostało tak zdewastowane.

Dlaczego godzisz się na tak wiele zła?

Ranić można na wiele sposobów. Każda rana zostawia jednak bliznę. Czy jesteś w stanie otrząsnąć się w sytuacji, kiedy najbliższa osoba wbija Ci nóż w plecy? Czy będziesz potrafiła być nadal tą samą osobą, czy to wydarzenie na zawsze Cię zmieni?

Wiele kobiet zmaga się z takimi ranami. Wiele nadal tkwi w toksycznych związkach. Napisałem o tym artykuł: Jestem nieszczęśliwa, ale nie mogę go zostawić. Dlaczego ludzie tkwią w toksycznych związkach? Mam nadzieję, że trafią na niego osoby, które chcą się w końcu uwolnić.

Czy człowiek może po takiej traumie ponownie pokochać? Myślę, że tak. Jednak najpierw musi odbudować zaufanie i szacunek do samego siebie. Po takim zdarzeniu nie tylko tracisz zaufanie do innych, ale też przestajesz ufać sobie. Wydaje Ci się, że mogłaś to przewidzieć. Wydaje Ci się, że nie zwracałaś uwagi na sygnały ostrzegawcze. Zaczynasz się obwiniać.

Jednak często to nie jest Twoja wina. Mężczyźni w dzisiejszym świecie doskonale się maskują. Sprawiają wrażenie dojrzałych emocjonalnie, ale w głębi duszy są nadal zagubionymi chłopcami. Dla wielu z nich życie w związku jest zabawą. Nie przejmują się Twoim cierpieniem i Twoimi uczuciami.

Dzisiejszy świat mocno podkreśla naszą niezależność i indywidualizm. Skupiamy się tak bardzo na sobie, że nie dostrzegamy innych. Brakuje nam empatii, dlatego potrafimy zadawać tak głębokie rany. Nie wiemy nic o zaufaniu i szczerości. Nie potrafimy brać odpowiedzialności za swoje decyzje.

Żyjemy w świecie fantazji. Kreujemy swój wizerunek na Facebooku i Instagramie. Chwalimy się i prężymy muskuły. Każdy chciałby być piękny, młody i bogaty. Nikt nie pokazuje swoich słabości i gorszych dni. Jednak nadal jesteśmy ludźmi i czujemy się przez to coraz bardziej zagubieni.

Zastanów się jak Ty byś się zachowała na Jej miejscu? Co byś czuła? Jaka byłaby Twoja pierwsza reakcja? Czy byłabyś gotowa na konfrontacje? Czy potrafiłabyś ponownie komuś zaufać i kogoś pokochać? Ile byś potrzebowała czasu, aby Twoja rana się zabliźniła?

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Zapraszam Cię również na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty. Tam zawsze znajdziesz informację o nowych artykułach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here