Czy jeden błąd może zniszczyć całe życie? Czy po przekroczeniu pewnych granic można udawać, że nic tak naprawdę się nie stało? Czy każdy zasługuje na drugą szansę? A może są takie błędy, których po prostu nie da się wybaczyć? Przeczytaj ten artykuł uważnie, bo masz niepowtarzalną szanse wpłynąć na jego zakończenie.

Spokojne i szczęśliwe życie.

Był jeszcze młodym i przystojnym mężczyzną. W swoim życiu osiągnął już wiele, ale nie miał zamiaru zwalniać. Czuł, że dopiero teraz nabiera wiatru w żagle. Wszystkie elementy układanki w końcu znajdowały swoje miejsce. Miał żonę i dwuletniego synka. Miał też dobrą pracę, która pozwalała mu się ustabilizować.

Kiedy był młodszy, bardzo często musiał walczyć o swoje. Przyzwyczaił się do tego i trudno mu było zwolnić. Zawsze lubił rywalizacje i chciał, aby ludzie go doceniali. Obiecał sobie jednak, że będzie poświęcał coraz więcej czasu rodzinie. To nie był przymus, ON po prostu lubił spędzać z nimi czas. Życie wydawało się wtedy dużo prostsze.

Jego praca miała jednak swoje minusy. Co jakiś czas musiał wyjeżdżać na szkolenia, które były tylko pretekstem do spotkań wszystkich najlepszych handlowców, ze wszystkich oddziałów firmy, w której pracował. Nie były to proste wyjazdy dla jego rodziny. Jednak ON dobrze się na nich czuł. To właśnie od jednego z takich wyjazdów zaczęła się jego kariera w ten branży. Wtedy poznał odpowiednie osoby, które zapewniły mu nowe możliwości.

Miał wielu dobrych kumpli, z którymi mógł się spotkać tylko podczas tych wyjazdów. Każdy z nich miał rodzinę i swoje obowiązki, jednak szkolenia były dla nich odskocznią. To był czas tylko dla nich. Firma doskonale wiedziała, że w tej branży wymiana informacji między pracownikami jest kluczem do sukcesu, dlatego zapewniała im do tego świetne warunki.

Spotkania w najlepszych hotelach, za które w całości płaciła firma. Oczywiście zapraszani byli tam tylko najlepsi, a ON już od kilku lat należał do tego grona. Jego Żona już dawno się z tym pogodziła. Coś za coś. Uważała w końcu, że ON też musi mieć czas dla siebie. ON również tak uważał, dlatego nigdy nawet nie próbował szukać wymówek, aby jakoś wykręcić się z tego spotkania.

Tak już po prostu było. To był Jego czas i sposób na złapanie oddechu. Jego koledzy mieli podobnie i dlatego wszyscy tak dobrze się rozumieli. W końcu trzeba sobie było jakoś odbić ten ciągły stres i wysokie standardy, do których byli przyzwyczajeni na co dzień.

Zawsze kierowali się zasadą, że to co wydarzyło się w Vegas, zostaje w Vegas i nikt nie próbował złamać tych zasad. W końcu byli w gronie znajomych. Nikt nie awansuje do tego szczebla bez odpowiedniego wsparcia. To właśnie przy takich okazjach można umacniać takie relacje. To właśnie wtedy można było zdobyć zaufanie innych osób w firmie.

Najważniejsze abyś pamiętała, że był ON dobrym mężem i coraz lepszym ojcem. Uczył się tego z każdym dniem i naprawdę się starał. Chciał, aby jego rodzina była szczęśliwa i żeby nigdy im niczego nie brakowało. Chciał również być dumny z tego, co udało mu się osiągnąć. Tylko czy zawsze obie te rzeczy można bezboleśnie połączyć?

„wyjazd integracyjny”

Kolejne szkolenie przebiegało zgodnie z planem, który znali praktycznie wszyscy pracownicy. Wyjazdy zawsze zaczynały się w piątek. Na początku była część „merytoryczna”, która polegała głównie na tym, że trzeba ją jakoś przetrwać. Wszyscy czekali na wieczór. To właśnie wtedy działo się zawsze najwięcej. To właśnie wtedy prowadzi się naprawdę ważne rozmowy.

Tak było i tym razem. Część „merytoryczna” minęła bez większych zakłóceń. Umówił się z kilkoma najlepszymi kumplami w barze, pół godziny przed rozpoczęciem bankietu. Tak właśnie nazywali tę wieczorną część, która składała się głównie z rozmów na wszelkie tematy i picia sporej ilości alkoholu. To właśnie w tym momencie nawiązywało się najwięcej znajomości między osobami, które pracowały w różnych miastach Polski.

Wypił z kolegami parę drinków przed bankietem, a później jeszcze kilka w trakcie. Rozmowy już dawno zaczęły odbiegać od spraw związanych z biznesem. W pewnym momencie pojawił się temat małżeństw. Jeden z dyrektorów stwierdził, że małżeństwo zmienia mężczyznę. Rozleniwia go i sprawia, że tak naprawdę nie czuje się on już prawdziwy facetem.

Za przykład wziął samego siebie, bo był już po dwóch rozwodach. Stwierdził, że dopiero kiedy się rozwiódł, zaczął ponownie czuć się mężczyzną. Chodziło mu o to, że aby być facetem, trzeba nadal mieć to coś, co przyciąga kobiety. Chodziło mu o ten dreszczy emocji, który odczuwa każdy mężczyzna w momencie poznawania nowej kobietę.

Uważał, że po ślubie nie tylko nie wypada Ci flirtować z kobietami, ale po prostu już tego nie potrafisz. Nigdy nie uważał, że uwodzenie jest równoznaczne ze zdradą, dlatego kilka razy próbował swoich sił. Jednak nigdy nie przynosiło to żadnego rezultatu. Jednak po rozwodzie odzyskał wiarę w siebie i swoje umiejętności flirtowania.

Błąd czy wyzwanie?

Po rozmowie z dyrektorem i jego przemyśleniach na temat małżeństw, impreza zaczynała pomału się kończyć. Większość pracowników wróciło do swoich pokoi, aby jakoś pozbierać się na kolejny dzień. Jednak ON i jego kilku kolegów planowali jeszcze wypić kilka drinków. Zawsze tak robili, bo dopiero wtedy mogli spokojnie pogadać.

Wrócili do tematu małżeństw i bycia prawdziwym mężczyzną. ON zupełnie nie zgadzał się z tym, co twierdził dyrektor. Uważał, że nie da się tego zapomnieć. Flirtowanie to naturalna zdolność, która jest jak jazda na rowerze, dlatego nie możesz wyjść z wprawy. Takich rzeczy się nie zapomina.

Każdy z nich wypił już o kilka drinków za dużo, aby spokojnie rozmawiać na ten temat. Zaczęło się przekomarzanie i przekonywanie do swoich racji. Zaczęła się męska gra i prężenie muskułów. W końcu padły słowa, obok których żaden mężczyzna nie może przejść obojętnie: „jeżeli tak uważasz, to nam udowodnij, możemy się z tobą założyć”.

Nie mógł się wycofać. Nie pozwalała mu na to męska duma, a promile we krwi dodawały mu zarówno odwagi jak i sprawiały, że był wściekły na kumpli, którzy w niego nie wierzą. Chciał im coś udowodnić. Chciał też udowodnić coś samemu sobie, w końcu nadal uważał, że jest atrakcyjnym facetem. Przyjął zakład i zaczął rozglądać się po opustoszałej sali. Myślał, że nie będzie tam już nikogo, kto pasowałby do tego zakładu. Jednak była tam ONA.

Siedziała przy stoliku sama. Wyglądała jakby na kogoś czekała, ale ten ktoś nie zamierzał się pojawić. Miała odstawionych kilka kieliszków po winie. Myślał, że to będzie zwyczajna zabawa. Męskie porachunki, które będzie można z sentymentem wspominać przy piwku. Jednak nie przewidział, że może się to źle skończyć.

Podszedł do Niej i zaczęli rozmawiać. Był handlowcem, więc nawiązywanie nowych relacji to była jego codzienność. ONA rzeczywiście na kogoś czekała, jednak ten ktoś się nie pojawił. Nie miała nic lepszego do roboty, dlatego siedziała w hotelowym barze. Rozmowa stawała się coraz bardziej przyjemna dla obu stron.

ON nie miał obrączki, bo nigdy jej nie nosił na popijawę z kumplami. Nie chciał jej zgubić, bo w swoim życiu zgubił już sporo wartościowych rzeczy. Dlatego ONA nie mogła zauważyć, że rozmawia z czyimś mężem. Jednak nie przeszło jej nawet przez myśl, aby o to zapytać.

Rozmowa zaczęła schodzić na niebezpieczne tematy. Było późno, a wypity alkohol pomagał przełamywać kolejne granice. Podobała mu się, choć sam nie chciał się do tego przyznać. Z każdym słowem i uśmiechem podobała mu się jeszcze bardziej. Nie słuchał tego co mówi, skupiał się na tym jak wygląda podczas rozmowy. To była czysta chemia, inaczej trudno byłoby to wytłumaczyć.

To wszystko stało się zbyt szybko. Niewinny flirt zmienił się w prawdziwe uwodzenie. Słowa zamieniły się w działanie. Zanim zrozumiał do czego to zmierza, zaproponował aby poszli do jego pokoju. Był pewny, że ONA się zgodzi i to było najstraszniejsze. Był świadomy jak to się skończy. Jednak decyzja już dawno zapadła w Jego głowie. Był gotowy na ten krok. Zdecydował się przekroczyć tę granicę.

Weszli do pokoju. Oboje wiedzieli dlaczego się tam znaleźli. Żadne z nich nie myślało w tym momencie o konsekwencjach. Żyli chwilą, reagowali na to, co przyniósł im ten wieczór. To co ich połączyło mogło trwać tylko chwilę, ale zupełnie się tym nie przejmowali. Po prostu chcieli to zrobić i oboje o tym wiedzieli.

Zdjął marynarkę. Wyciągnął z niej portfel i klucze. Z drugiej kieszeni wyciągnął telefon. Rzucił to wszystko na biurko. Przypadkiem dotknął ekranu telefonu i wyświetliła się mu tapeta, na której była jego Żona z synkiem. Nagle wszystko się zatrzymało, a ta sekunda trwała zdecydowanie za długo. Świat zamarł. Mimo tego, że tak szybko odwrócił wzrok, doskonale zdawał sobie sprawę z tego co właśnie zobaczył…

Decyzja należy do Ciebie

Jak myślisz co ON zrobi w tej sytuacji? Czy ocknie się i w ostatniej chwili zrezygnuje z popełnienia błędu? A może nie da się zatrzymać już tego, na co oboje byli gotowi? Czy zdradzi swoją Żonę, czy w ostatniej chwili zmieni zdanie?

Decyzja należy do Ciebie. To Ty zdecydujesz jak zakończy się ta historia i jaki będzie jej morał. Wystarczy, że zagłosujesz na moim Facebooku. Zdradzi swoją Żonę, czy nie zdradzi? Tak, czy Nie?

Kliknij TU i zostaw mi swoją odpowiedź.

Wszystko w Twoich rękach. Czekam na Twoją decyzję. Proszę, abyś się nad tym dobrze zastanowiła.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here