Setki znajomych na Facebooku. Możliwość zadzwonienia do każdej osoby na całym świecie. Szybkie samochody, dobre drogi i nowoczesne pociągi. Wszystko to miało sprawić, że Świat stanie się globalną wioską, która będzie tak łatwo dostępna dla każdego. Dlaczego więc z każdym dniem czujemy się samotni coraz bardziej?

Samotność w wielkim tłumie.

W relacjach z ludźmi liczy się ich jakość, a nie ilość. Jednak, co to tak naprawdę oznacza? Te słowa powtarza tak wiele osób, tylko czy zastanawiają się oni nad ich sensem? Czym tak naprawdę jest jakość relacji?

Najłatwiej wytłumaczyć to na przykładzie. Nie wiem czy też tak masz, ale ja nienawidzę spotkań networkingowych. Kiedyś oszukiwałem samego siebie, że uczestnictwo w takich spotkaniach jest jedyną drogą, aby odnieść sukces w kilku dziedzinach. Jednak, kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać to zobaczyłem, że są to spotkania bezduszne i nic nie warte.

Na takich spotkaniach uczestnicy nie patrzą na siebie jak na ludzi, patrzą jak na obiekty, którym warto byłoby coś sprzedać. Czasami nie chodzi o sprzedaż produktu. Czasami ludzie chodzą tam, aby sprzedać swoją historię, a nawet trudne emocje, których nie mają komu powierzyć.

Jednak czy zachowujemy się tak tylko na spotkaniach networkingowych? Moim zdaniem podchodzimy tak coraz częściej do naszych codziennych spotkań. Zamiast budować trwałe i głębsze relacje, skupiamy się na tym, aby mieć jak największą ilość znajomych.

Nie da się budować trwałych relacji z dużą ilością osób. To wymaga czasu i zaangażowania. Jednak dla większości z Nas wydaje się, że lepiej pogadać z większą ilością osób, bo tylko w taki sposób możemy znaleźć kogoś, kto w jakiś sposób może nam „pomóc”.

Tylko czy wierzysz w taką „pomoc” osoby, której praktycznie nie znasz? Moim zdaniem takie budowanie znajomości jest podobne do wydmuszki. Niby wszystko jest w porządku z zewnątrz, ale w środku jest tylko pustka.

Czy jesteś sama, czy samotna?

Wiele osób uważa, że jeżeli nie są otoczeni wianuszkiem znajomych, to są samotni. Jednak, Ci którzy naprawdę zrozumieli samotność wiedzą, że nawet w tłumie można czuć się samotnym. Bo samotność zaczyna się wtedy, kiedy zdajesz sobie sprawę, że nikt tak naprawę Cię nie rozumie i nikt Cię nie zna.

Są też osoby, które uważają, że muszą być w związku, aby nie czuć się samotnie. Jednak to też droga donikąd. Ile znasz pustych związków, w których partnerzy oddalili się tak bardzo od siebie, że trudno im zjeść wspólne śniadanie? Czy taki pusty związek nie jest najgorszą formą samotności?

To, że żyjesz sama, może być Twoim wyborem. Nie oznacza to jednak, że musisz czuć się samotna. Choć wiele osób tego nie rozumie, Ty doskonale znasz siebie. Wiesz, że potrafisz budować relacje i nie potrzebujesz ich wielu, aby czuć się z tym dobrze. Związek nie jest dla Ciebie wyznacznikiem Twojej samotności.

Zawsze uważałem, że swoich sekretów nie można powierzać każdemu. Zawsze starałem się budować głębszą więź z osobami, z którymi dobrze się rozumiałem. Nigdy jednak nie stawiam znaku równości między wszystkimi osobami, których znam. Nigdy też nie patrzę na to, jak dana relacja może mi się opłacić.

Stale tylko coś „robimy”.

Znam jednak wiele osób, które do budowania relacji podchodzą w bardzo pragmatyczny sposób. Mają swoją „ekipę” do wyjazdów na wczasy. Mają znajomych, do których chodzą na weekendowe kolacyjki. Mają też kogoś, z kim mogą pobawić się w klubie.

Jednak czy mają kogoś, z kim mogą porozmawiać? Zauważyłem, że wiele osób lubi coś wspólnie robić. To oczywiście nic złego. Jednak problem zaczyna się w momencie, kiedy tak mocno skupiają się na tym zajęciu, że zupełnie zapominają o tym, aby ze sobą zwyczajnie pogadać.

Kiedy zaczyna się w Twoim życiu dziać coś, czym chciałbyś się z kimś podzielić, zaczynasz zauważać, że nie masz takiej osoby. Niby tak wiele rzeczy robiliście wspólnie, ale tak naprawdę się nie znacie. Łączył Was tylko jakiś rytuał, jakieś konkretne działanie. Czy w taki sposób buduje się relacje?

Czy samotność zawsze jest zła?

Często podkreślam, że aby żyć w sposób świadomy i szczęśliwy, trzeba najpierw poznać samego siebie. Jednak jak to zrobić, skoro ciągle starasz się zabiegać o uwagę osób, z którymi Cię tak naprawdę nic nie łączy.

Znam sytuacje osób, które mają już serdecznie dość wypadów z „ludźmi z pracy” i spotykania się ze wszystkimi „starymi znajomymi”. Ciągle ktoś wymaga, aby poświęcać mu czas. Niestety wiem również, że takie osoby potrafią w tej męczarni tkwić przez lata. Powtarzają sobie, że przecież tak trzeba. Trzeba mieć dobre relacje z TYM i z TAMTYM.

Jednak, kiedy przychodzi kryzys zdają sobie sprawę, że nie mają już sił. Wtedy też można zobaczyć, czy tym gronie osób był ktoś, kto rzeczywiście się przejmie naszą sytuacją. Przykre zderzenie z rzeczywistością pokazuje, że takie płytkie relacje nie są dla nas ochroną. Znikają, kiedy tylko zaczynają pojawiać się trudne emocje.

Dlatego warto czasami się zastanowić, czy w życiu robisz to co naprawdę chcesz, czy tylko to czego oczekują od Ciebie inni? Nie jest łatwo znaleźć odpowiedź na to pytanie. Szczególnie, kiedy nie masz czasu o tym pomyśleć. Moim zdaniem chwile samotności nie są złe. Są nam wręcz potrzebne, aby lepiej poznać samych siebie.

Dochodzimy tu do najważniejszej rzeczy. Ludzie boją się samotności, bo boją się samych siebie. Boją się refleksji nad własnym życiem. Boją się poznawania swoich lęków i słabości. Przed tymi wszystkimi lękami próbujemy chować się w tłumie, ale to nie działa. Nadal czujemy się samotni, ale nie potrafimy tego zmienić.

Autorefleksja i praca nad samoświadomością, nie jest czymś łatwym. Przyglądanie się własnym pragnieniom i potrzebom, też bywa trudne. Łatwiej wyskoczyć jest nam „na piwko”, niż popracować nad sobą. Tłumimy i zagłuszamy siebie. Jesteśmy od tego wręcz uzależnieni.

Wnioski?

Znam osoby, które uważają, że mogą utrzymywać relacje z setkami innych osób. Są uśmiechnięte, pewne siebie i zadowolone z życia. A przynajmniej tak się wydaje na pierwszy rzut oka. Jednak często to tylko maska. Kiedy przychodzą chwile zwątpienia, nie mają do kogo się zwrócić. Nigdy nie chciałbym być na ich miejscu.

Dlatego do swoich relacji podchodzę bardzo uważnie. Kiedyś podjąłem decyzję, która nie była łatwa. Zakończyłem większość swoich znajomości, które niczego nie wnosiły do mojego życia. Dzięki temu znalazłem więcej czasu dla osób, na których naprawdę mi zależy.

Teraz moje grono przyjaciół jest wąskie, ale wyjątkowe. Z każdą z tych osób mam szczególną więź. Nie dałoby się tego zrobić w krótkim czasie. Taka przyjaźń wymaga lat. Taka przyjaźń wymaga prób, które uczą nas wzajemnego szacunku.

Moim zdaniem ludzie w dzisiejszym świecie są bardzo samotni. Wielu z nich nawet o tym nie wie. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy ich życie wywraca się do góry nogami. Wtedy nikt nie chce podać im ręki, bo ich relacja była zbyt powierzchowna, aby mogli udźwignąć ciężar negatywnych emocji.

Samotność w tłumie jest dla Wielu z nas ucieczką. Samotność w związku, jest naszym osobistym koszmarem. Jednak to dla wielu osób jest i tak lepsze, niż poznanie samego siebie i zmierzenie się z własnymi słabościami.

Zastanów się nad tym, w jaki sposób budujesz swoje relacje. Czy stawiasz na ilość, czy na jakość? Czy dbasz też o to, aby mieć dla siebie chwile samotności? A może nadal boisz się takich chwil? To może Ci wiele powiedzieć o Twoim podejściu do życia.

Samotność może być cierpieniem, jednak oszukiwanie się, że płytkie relacje mogą Cię od niej uchronić, wydaje mi się jeszcze gorsze. Najpierw naucz się żyć w samotności, poznaj lepiej siebie. Daj sobie szansę, aby tego doświadczyć. Wtedy zacznij budować prawdziwe relacje, które nie będą kończyły się na kilku lajkach na Facebooku.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Zapraszam Cię również na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty. Osoby ciekawe świata, znajdą tam wiele inspiracji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here