Długo się zastanawiałem jak zacząć ten artykuł. W końcu autobiografia jest bardzo intymną formą dzielenia się historią własnego życia. Czy mamy prawo ją oceniać? Moim zdaniem nie powinniśmy, bo nigdy nie będziemy wiedzieli o życiu drugiej osoby wystarczająco wiele, abyśmy mogli ją osądzać. Mogę Ci jednak opowiedzieć o odczuciach, które pojawiły się podczas czytania tej książki. A było ich naprawdę wiele…

Jesteś na zakręcie, czy dopiero przyspieszasz?

Wojciech Eichelberger urodził się 10 czerwca 1944 r. w Warszawie. Zatrzymaj się na chwilę i spróbuj uświadomić sobie, że skończył w tym roku 75 lat. Dlaczego jest to ważne? Ponieważ kiedy lepiej go poznasz, zaczniesz zauważać, że nie ma w nim znużenia i zniechęcenia życiem.

Kiedy czytałem tę książkę czułem, że Wojciech Eichelberger jest człowiekiem zadowolonym ze swojej przeszłości, ale również optymistycznie patrzy w przyszłość. Wydaje Ci się, że w tym wieku to niemożliwe? Są to tylko Twoje ograniczenia. To w jaki sposób myślisz sprawia, że znajdujesz się na zakręcie swojego życia, albo dopiero przyspieszasz.

Wojciech Eichelberger nie zwalnia, nie zjeżdża do boksu i nie zakłada ciepłych kapci. Nadal ma marzenia i cele. Nadal ma siłę, aby żyć na swój wyjątkowy i trochę wariacki sposób. W tej książce dzieli się z Tobą tą siłą. Pokazuje Ci, że życie może być bez względu na wszystko ciekawą przygodą, w której największym ograniczeniem może być Twój sposób myślenia, bo na wiele innych rzeczy nie masz po prostu wpływu.

Nikt nie jest doskonały

Bardzo podobała mi się szczerość Wojciecha Eichelbergera. Nie starał się wykreować wizerunku idealnego psychoterapeuty, który idzie przez życie przemyślaną i bezbłędnie wytyczoną drogą. Pokazał coś wręcz odwrotnego. Przyznał się do błędów, których większość z nas mogłaby się wstydzić. Pokazał ciemniejszą stronę swojej osobowości, ale tylko dzięki temu lepiej możemy zrozumieć jego życie.

Mam problem z czytaniem biografii, które są laurką dla jakiejś znanej osoby. Przedstawiają ją zazwyczaj w jednostronny sposób, a potknięcia próbują zamieść pod dywan. Pisząc autobiografię pokusa uczynienia z siebie wzoru do naśladowania może być jeszcze większa. Przecież cały proces twórczy, sprowadza się tu do walki z własnym Ego. Kto z nas nie myślałby o tym, aby się trochę wybielić?

A przecież nikt nie jest doskonały. Nawet Wojciech Eichelberger się mylił, ale właśnie dzięki tym błędom stał się człowiekiem, którego obecnie znamy. Kiedy zaczynasz to rozumieć, zrzucasz z siebie ciężar, który do tej pory Cię ograniczał. Zamiast żyć w ciągłym strachu przed błędami, które możesz popełnić, zaczynasz żyć błądząc i próbując znaleźć własną drogę.

A Twoja droga wcale nie musi być prosta i doskonale przemyślana. Czasami nie wiesz co znajdziesz za zakrętem i jak na Ciebie to wpłynie. Wielu rzeczy nie jesteś w stanie przewidzieć.

Dlatego odpuść sobie dążenie do ideału. Dla mnie ta autobiografia jest wskazówką, jak mogę to zrobić. Jest też przestrogą, że nie znasz dnia, ani godziny, kiedy będziesz musiał jechać po mleko, co nie zawsze jest bezpieczne (aby to zrozumieć, trzeba przeczytać książkę).

Kiedy czuję się taki malutki

We wrześniu stuknie mi trzydziestka. Jak z takiej perspektywy mogę spojrzeć na historię człowieka, który przeżył już tak wiele? Kiedy zacząłem czytać tę książkę, zacząłem sobie uświadamiać, jak niewiele jeszcze wiem o świecie. Czułem się taki malutki i niedoświadczony.

Czułem, że nie odrobiłem pracy domowej i nie wiem o swoim pochodzeniu tak wiele, jak Wojciech Eichelberger. Czułem, że straciłem okazję do rozmów z osobami, których już nie ma z nami na tym świecie. Przyglądałem się tym uczuciom i zobaczyłem w nich sporo złości i żalu. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że odbieram te emocje w niewłaściwy sposób.

Czasami zbyt mocno skupiamy się na tym, na co nie mamy już wpływu, aby odwrócić uwagę od tego, na co wpływ mamy, ale wydaje się to dla nas trudne. Moje emocje nie były związane tylko z przeszłością, ale również z przyszłością. To, że Wojciech Eichelberger ma 75 lat, a jego umysł nadal pozostaje ostry jak skalpel, dodaje mi odwagi.

Wydaje mi się, że zmagania, o których pisze Wojciech Eichelberger w kontekście pracy nad tą autobiografią, dotyczą właśnie tego tematu. Można przecież powiedzieć, że autobiografia jest świetnym sposobem na zaspokojenie własnego Ego. Można też spojrzeć na to inaczej. Autobiografia może być świetnym sposobem na dodanie otuchy innym.

Pokazując ludziom swoją niedoskonałą drogę można ich zachęcić do tego, aby zaczęli w końcu poszukiwać sensu własnego życia. Problemem dzisiejszych czasów jest to, że wszystko wydaje nam się takie błahe i płytkie. Karmimy się wykreowanymi wizerunkami w Mediach Społecznościowych. Wydaje się nam, że wszyscy nasi idole są piękni, bogaci i szczęśliwi. Wmawiamy sobie, że nie popełniają oni błędów i nie mają gorszych chwil.

W ten sposób tylko my czujemy się tacy niedoskonali. W końcu wszyscy dookoła żyją w zgodzie z własną pasją, mają świetne związki i dużo wolnego czasu. Taką właśnie iluzję tworzymy, kiedy skupiamy się na tym co jest lekkie, łatwe i przyjemne w odbiorze jak skrolowanie Facebooka.

Autobiografia Wojciecha Eichelbergera jest zupełnie czymś innym. To przeprawa przez życie kogoś, kto nigdy nie był idealny. To spojrzenie na świat oczami człowieka, który potrafi z dystansem ocenić sprawy, które w nas samych nadal wywołują tak wielkie emocje. Właśnie dlatego czuję, że ta książka powstała nie tylko z pobudek egoistycznych, ale również z miłości i szacunku do innych.

Jak być wariatem i nie zwariować?

Każdy z nas jest wariatem, jeżeli popatrzymy na siebie z perspektywy innej osoby. Nikt nie wie o podjętych przez nas decyzjach, naszych myślach i trudnościach tak wiele, aby miał prawo nas oceniać. Dlatego nie warto skupiać się na wytykaniu błędów innym, a lepiej zacząć więcej myśleć o sobie.

Brakuje nam uważności, refleksyjności i samoświadomości. Pędzimy za celami, których sami nie rozumiemy. Staramy się realizować marzenia, które nie są naszymi marzeniami. Żyjemy grając rolę, która do nas nie pasuje. Czy to nie jest prawdziwe wariactwo?

Autobiografia Wojciecha Eichelbergera skłoniła mnie do wielu głębokich i intymnych refleksji na temat mojego życia. Tego nie da się opowiedzieć, to po prostu trzeba poczuć. Dlatego zachęcam Cię do sięgnięcia po tę książkę. Dzięki niej poznasz życie jednego z czołowych polskich psychoterapeutów, ale będzie to tylko pretekst do tego, abyś lepiej poznała samą siebie.

Nie bój się być wariatem. Idź odważnie przez życie, bo tylko w ten sposób możesz zachować optymizm i energię. Dla mnie ta autobiografia pokazała, że mam jeszcze wiele przed sobą i powinienem się z tego cieszyć. To była dla mnie wyjątkowa przygoda i lekcja życia.

Panie Wojciechu, dziękuję, że zdecydował się Pan podzielić swoją historią.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

Kup książkę Wariat na wolności. Autobiografia – Wojciech Eichelberger

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here