W poprzednim odcinku cyklu „Zrób JEJ prezent bez okazji” pisałem o tym, dlaczego warto wyjechać na wspólny weekend we dwoje. Każdy potrzebuje oderwania od codzienności i spojrzenia na swoje życie w nowej perspektywie, jestem tego pewien. W tym odcinku chciałbym poruszyć temat prawdziwych emocji i szczęścia, które mogą być związane z zakupami.

Jeżeli jeszcze nie czytałeś poprzedniego odcinka, znajdziesz go tu: Zrób JEJ prezent bez okazji – weekend we dwoje (s01e01).

Czy masz wpływ na własne życie?

Nie wiem jak Ty, ale ja nie lubię niespodzianek. Nie lubię oddawać swojego losu w ręce fortuny i wolę liczyć na siebie, a nie na szczęście. Za kilka dni wyjeżdżamy z Żoną do Włoch. Będzie to nasza pierwsza podróż w tamte strony. Jestem ogromnie podekscytowany tym wyjazdem, ale również się nim stresuję.

Nigdy do tej pory nie latałem samolotem. Moja Żona ma już to za sobą, ale dla mnie będzie to zupełna nowość. Nie boję się tego, jednak wiem, że patrząc na to od strony psychologicznej, każde wydarzenie, które jest dla nas nowe, może być stresujące.

Dlatego w takich sytuacjach lubię mieć wszystko wcześniej przygotowane. W naszych podróżach to ja odpowiadam za logistykę. Lubię planować podróże. Jednak lubię też wszystko mieć wcześniej sprawdzone. Dlatego wczoraj pojechałem na lotnisku w Gdańsku.

Nie byłem tam całe lata i chciałem sprawdzić, czy rzeczywiście można tam dojechać bez większych komplikacji z Gdyni. Byłem w szoku, że dzięki Pomorskiej Kolei Metropolitalnej można wjechać praktycznie pociągiem na lotnisko.

Jednak to nie była główna atrakcja mojego dnia. Planowaliśmy z Żoną zakupy, które miały być czymś wyjątkowym. Mogłem przygotować się na wiele, ale to co się wydarzyło, przeszło moje wszelkie oczekiwania. Ten dzień dopiero miał zacząć mnie zaskakiwać.

Czy w zakupach, zawsze chodzi o kupowanie?

Nie wiem jak Ty, ale ja lubię chodzić z Żoną na zakupy. Nie chodzi mi jednak o takie zwykłe zakupy. Chodzi mi tu o sytuacje, w których chcę Żonie kupić coś ślicznego i niepowtarzalnego. Chodzi o te wszystkie emocje, które pojawiają się po drodze. Chodzi o naszą wspólną przygodę.

Pojechaliśmy do naszego ulubionego sklepu z sukienkami w Gdyni. Jest to bardzo malutkie i niepozorne miejsce, które pełne jest pięknych rzeczy. Co się okazało, sklep ten istnieje w tym samym miejscu już 27 lat. Mam ogromny szacunek i sentyment do miejsc z taką historią. Nie znam drugiego takiego miejsca w Polsce.

No i się zaczęło. Najpierw wybieranie propozycji, a później mój ulubiony moment, czyli przymierzanie. To niesamowite uczucie, kiedy patrzysz na osobę, którą kochasz i widzisz w jej oczach szczęście. Widzisz jaka jest piękna. Jak dobrze czuje się, kiedy na nią patrzysz. Jak dobrze czuje się, kiedy widzi jak mocno Ci się podoba.

Zawsze w takich sytuacjach patrzę na dwie rzeczy. Pierwsza jest łatwa, bo polegam na pierwszym wrażeniu, albo mi się coś od razu podoba, albo nie. Druga jest trudniejsza, bo staram się dowiedzieć i zobaczyć, jak moja Żona czuje się w danym stroju.

Dopiero kiedy te dwie rzeczy się połączą, mogę dostrzec w jej ochach błysk, który tak lubię. Wtedy wiem, że znaleźliśmy to, czego szukaliśmy. Wtedy wiem, że ten dzień będzie udany, bo nie chodzi o samo kupowanie, ale o poznawanie emocji drugiej osoby. Chodzi o wspólne przeżycia.

Dla mnie zakupy z Żoną są właśnie taką sytuacją. Jeżeli jestem uważny, to mogę obserwować jak zmienia się jej punkt widzenia. Wiem co podobało jej się kilka lat temu, rok temu i mogę porównać to z tym, co podoba jej się obecnie. To dla mnie bardzo ważne.

Wiem jednak, że nigdy bym nie robił tego z musu. Jeżeli nie sprawiałoby mi to przyjemności, to bym się do tego nie zmuszał, bo nie miałoby to sensu. Widzę w wielu sklepach mężczyzn, którzy nie mają tak naprawdę ochoty tam być.

Myślę, że źle podchodzą oni do tego tematu. Ja potrafię się cieszyć z tego, że widzę swoją Żonę w wielu nowych odsłonach. Dzięki temu mam szansę poznawać ją coraz lepiej. To nasza wspólna przygoda, w której oboje dowiadujemy się czegoś o sobie.

Ja czy My?

Na wczorajszych zakupach doszedłem do pewnej refleksji. Prawda jest taka, że kupowanie czegoś dla Żony, sprawia mi dużo większą radość, niż kupowanie czegoś dla siebie. Dla siebie nie potrafię być jeszcze taki hojny. Kupując dla siebie zwracam uwagę nie tylko na daną rzecz, ale też na cenę. Kalkuluję w głowie, czy tak naprawdę tego potrzebuję.

Z kupowaniem prezentów dla Żony jest inaczej. Dawno temu, gdzieś na początku naszego związku obiecałem sobie, że nigdy nie będę skąpy. To bardzo dobre ćwiczenie dla samego siebie, ponieważ skłania mnie ono do myślenia, czego tak naprawdę chcę od życia.

Zawsze w takich momentach zastanawiam się, jaki jest mój plan na życie. Co tak naprawdę chcę osiągnąć? Dokąd zmierzam? Kiedy to wszystko osiągnę? Na jakim poziomie chcę żyć? Na co mnie stać, a na co nie mogę sobie jeszcze pozwolić?

Te pytania są ważne ponieważ zauważyłem, że ludzie najczęściej mają zbyt małe marzenia. Stawiają sobie bezpieczne cele, a kiedy są blisko ich osiągnięcia, to odpuszczają. Wydaje im się, że to wszystko, co mogą osiągnąć w życiu. Ale czy tak jest naprawdę? A może są to wyłącznie nasze ograniczenia mentalne?

Wiem jedno, kiedy porównam swoje zachowanie na zakupach dla Żony i dla mnie samego, widzę wyraźną różnicę. Dzięki temu wiem w jaką stronę chciałbym się zmieniać. Uwielbiam patrzeć jak moja Żona promienieje, to daje mi dużą satysfakcję. Czy mógłbym w podobny sposób patrzeć również na siebie? Czy to możliwe? Czy to dobre i zdrowe podejście?

Jak duże są Twoje marzenia?

Zdaje sobie sprawę, że jest to refleksyjny tekst, z którego każdy może wyciągnąć własne wnioski. Kiedy zacząłem go pisać, zastanawiałem się jak powinienem go zakończyć. W trakcie pojawiła się refleksja, że tak naprawdę nie piszę o zakupach, ale o emocjach, które bardzo mocno związane są z marzeniami.

Dlatego na koniec chciałbym Cię zapytać, jakie są Twoje marzenia? Czy mierzysz wystarczająco wysoko? A może Twoje marzenia są bardzo przyziemne? Takich marzeń też potrzebujemy, ale czy warto się na nich ograniczać? Czy warto myśleć tylko o tym co przyziemne?

Moim zdaniem w życiu stale trzeba szukać własnych marzeń. Mogą się one pojawić w najmniej oczekiwanym momencie. Czasami są zaskakujące, czasami szalone, a czasami praktycznie nie osiągalne. Ale czy w takiej sytuacji należy się ich bać?

Myślę, że każde marzenie może być motywacją do zmiany w życiu. Kiedy zaczynamy ignorować własne marzenia, tracimy z oczu cel naszego życia. Kiedy nie mamy marzeń, nasze życie staje się puste. Kiedy brakuje nam marzeń, żyjemy wyłącznie z dnia na dzień. To właśnie wtedy pojawia się nudna i szara codzienność.

A jakie są moje marzenia? W kontekście tego artykułu pojawiło mi się takie jedno szalone marzenie. Chciałbym żyć w taki sposób, aby móc zaskakiwać swoją Żonę. Chciałbym być w stanie zabrać ją na spontaniczne zakupy do Paryża, Mediolanu, czy Berlina. Ale nie myśl, że w tym wszystkim chodzi wyłącznie o próżne zakupy.

Mi chodzi o coś zupełnie innego. Jeżeli chciałbym się zbliżyć do realizacji tego marzenia, wiele elementów w naszym życiu musi się zazębić. A mówiąc bardziej po ludzku, muszę postarać się o to, aby było mnie na to stać. I tu właśnie zaczyna się ocean możliwości. Tu pojawia się decyzja, czy naprawdę chcę zrealizować to marzenie, a jeżeli tak, to jak mogę to zrobić?

Wnioski?

Kupiłem wczoraj Żonie sukienkę, w której wygląda przepięknie. Widziałem w jej oczach to co kocham, czyli pełnie radości i wiary w to, że życie jest piękne. Nie chodziło tylko o zakupy. To był cały dzień, który od dawna planowaliśmy. Wiele musiało się zdarzyć, aby nam się udało.

Czasami może Ci się wydawać, że Twoje marzenia są próżne. Moim zdaniem za takimi marzeniami może kryć się coś więcej. Takie marzenia mogą być dla Ciebie motywacją, która będzie napędzać Cię w życiu. Nie ma złych marzeń. To brak marzeń jest niebezpieczny bo sprawi, że osiądziesz na mieliźnie swojego życia.

Czy warto zrobić ukochanej osobie prezent bez okazji? Moim zdaniem tak. Tym razem była to sukienka, w której wspólnie z Żoną zamkniemy kilka wyjątkowych wspomnień. To jedynie kolejny przystanek w naszym życiu, a jednak ogromnie się nim wspólnie cieszymy.

Chcesz zrobić JEJ prezent bez okazji? Kup jej sukienkę wieczorową. Ale pamiętaj, że nie chodzi tylko o sam zakup. Chodzi Waszą przygodę. Zaangażuj się całym sercem, a zobaczysz jak może wyglądać prawdziwe szczęście, które odczuwacie wspólnie. Bądź uważny i ciesz się z tego, że możesz zobaczyć swoją ukochaną w zupełnie nowej odsłonie. Czy jesteś na to gotowy?

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

Poprzedni odcinek: Zrób JEJ prezent bez okazji – weekend we dwoje (s01e01).


Jeżeli szukasz inspiracji jak możesz poprawić swoje życie, zapraszam Cię na mojego Facebooka, bo jestem pewien, że znajdziesz tam coś dla siebie: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here