Kiedy ostatnio zastanawiałaś się, czym jest dla Ciebie odpowiedzialność? Czy to słowo znaczy dla Ciebie coś konkretnego? A może raczej myślisz, że wyszło już z mody, jest oklepane i puste…

W ten pochmurny i piękny dzień, który praktycznie cały poświęciłem na pisanie, zacząłem zastanawiać się, czym jest dla mnie odpowiedzialność. Czy można powiedzieć o kimś tak po prostu, że jest odpowiedzialny?

Czy raczej odpowiedzialnym się bywa, w zależności od sytuacji, humoru i dnia? To trudne pytanie, szczególnie dla tego, że żyjemy w czasach, które starają się nam wmówić, że wszystkiego możemy spróbować, zanim zdecydujemy się na ostateczny „zakup”.

Jednak wydaje mi się, że istnieje bardzo cienka granica między tym co można, a tym co wypada. Jeżeli przestaniemy zwracać uwagę na to drugie, w pewnym momencie nasze sumienie może zacząć o sobie przypominać.

W jakich czasach żyjemy?

Zastanawiałem się nad tym ostatnio, kiedy czytałem wpis na temat sensacyjnych doniesień związanych z odkryciem planety Proxima b. Taki chwilowy news, którym wypełniano media w ostatnich dniach.

Zdałem sobie sprawę, że żyjemy w czasach, gdzie na porządku dziennym, jesteśmy karmieni wieloma iluzjami i złudzeniami. Nie chodzi mi już o odkrywanie nowych planet, które mają być odpowiednikiem Ziemi. Chodzi mi raczej o iluzję życia, które opiera się na produktach o krótkim terminie przydatności.

Żyjemy w czasach jednorazówek. Od maszynek do golenia, po niezliczone sterty plastikowych torebek. Czasy, w których zamiast naprawiać, wyrzucamy. Kiedy ostatnio naprawiliście jakiś sprzęt RTV?

Nawet kiedy próbujemy naprawić drukarkę, najczęściej słyszymy, że to się nie opłaca. Słyszymy, że lepiej kupić nową, lepszy i nowszy model, który nie oszukujmy się, też nie będzie wieczny. Nie wiem jak to jest z Wami, ale ja jako dzieciak, byłem wielkim sympatykiem, wszelkich sprzętów elektronicznych.

To były dawne czasy, więc szczytem technologii była konsole do gier typu Pegasus oraz telewizor kineskopowy przywieziony z Niemiec. Szczyt marzeń i technologii. Psuło się to na potęgę, zarówno sama konsola, jak i telewizor.

Jednak zawsze miało się jakiegoś znajomego fachowca, specjalistę od naprawiania tego typu sprzętów. Do dziś pamiętam, że traktowaliśmy go jak magika, który potrafi rozwiązać wszelkie problemy. To były czasy, kiedy naprawianie nie tylko się opłacało, ale też dawało prestiż.

Dziś, naprawianie się nikomu nie opłaca. Dziś, naprawiać się nikomu już nie chce. Nawet jak oddajemy sprzęt do serwisu, często słyszymy, że naprawić się nie dało, więc dostaniemy inny sprzęt. Jednak co to wszystko ma do odpowiedzialności?

No właśnie ma bardzo dużo. Bo samo podejście do rzeczy, zmienia nasze podejście do całego świata. Dość szybko przyzwyczailiśmy się do natychmiastowych efektów i częstych zmian. Trudno znaleźć kogoś, kto ma wystarczająco dużo cierpliwości, aby zabrać się za jakąś naprawę.

Przerażające jest to, że tak jak zaczęliśmy podchodzić do rzeczy, zaczynamy podchodzić do ludzi. Świat się zmienia, a z nim nasze postrzeganie rzeczywistości. Jestem pewien, że znasz przynajmniej jedną osobę, która zamiast starać się naprawić swój związek, zrezygnowała z niego, już po pojawieniu się pierwszych problemów.

I może wpadła w taką spiralę, gdzie przyzwyczajona do tego, że wszystko działa jak należy, a jak nie działa, to się wymienia, zaczęła popełniać stale te same błędy. Czy zastanawiałaś się nad czym, czy jesteś na tyle cierpliwa, aby dbać o swoje relacje, nawet w chwilach, kiedy pojawia się awaria?

Żyjemy w świecie, w którym podejście do ludzi, zwierząt i rzeczy zaczyna się przeplatać. Przyzwyczailiśmy się do długiej gwarancji, która umożliwia nam zwrócenie towaru, kiedy zaczyna szwankować, bez zbędnych wyjaśnień.

Jednak, czy takie podejście do budowania relacji jest dla nas korzystne? Czy na takich fundamentach możemy zbudować związek, w którym partnerzy ufają sobie wzajemnie?

Tak jak wspomniałem wcześniej, przyzwyczailiśmy się do wolności. Jednak, aby wykazać się odpowiedzialnością, w czasach pełnej swobody i wolności, warto zastanowić się nad własnymi granicami. Kiedy wszystko można, odpowiedzialni ludzie wiedzą, że nie wszystko im wolno.

Tu pojawia się granica moralności, nad którą każdy powinien się zastanawiać. Dla mnie jest to bardzo proste, ponieważ w trudnych sytuacjach, zastanawiam się, czy po dokonaniu danego wyboru, będę mógł uczciwie spojrzeć na siebie w lustrze. Tu jest granica mojej moralności i tu chcę ograniczyć swoją wolność. Robię to w sposób świadomy, ponieważ wiem, że odpowiedzialność wiąże się z podejmowaniem decyzji.

Problemem naszych czasów są ludzie, którzy chcieli by jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko. Są to ludzie, którzy właśnie ukrywając się za maską fałszywej wolności, próbują wmówić innym, że moralność nie istnieje, a w dzisiejszych czasach nie możemy stawiać sobie granic.

Nie mówię, że granice muszą być te same dla wszystkich. Trzeba samemu poszukiwać własnych granic. Jednak odpowiedzialnością jest dla mnie bycie wiernym, kiedy oczekujemy wierności. Odpowiedzialnością jest dla mnie uczciwość, kiedy oczekujemy uczciwości od innych. Odpowiedzialnością jest dla mnie szacunek dla innych, jeżeli takiego szacunku oczekujemy dla siebie.

Odpowiedzialność to zapomniane słowo, ponieważ wiąże się ono z podejmowaniem decyzji. A podejmowanie decyzji jest często aktem odwagi. Bo tylko podejmując decyzję, może okazać się, że się pomyliliśmy i poniesiemy porażkę, z którą przyjdzie nam żyć.

Z drugiej jednak strony, odpowiedzialność daje nam niesamowitą satysfakcję, kiedy nasze wybory okażą się słuszne. Tylko odpowiedzialnie podejmując jakąś decyzję, możemy doświadczyć jej skutków. Odpowiedzialność to zapomniane słowo, którego warto poszukiwać na własną rękę.

Pozdrawiam,
Patryk Wójcik.