Niby nic się nie zmieniło, a jednak czuję, że jest inaczej. Siedzimy w domach, nałogowo czytamy wiadomości na temat koronawirusa i ilości osób zakażonych. Boimy się o swoją przyszłość, pracę i rodzinę. Jeszcze nie tak dawno myśleliśmy o podboju kosmosu, a teraz cała gospodarka wali się na naszą głowę. Czy nie wydaje Ci się to dziwne?

Pycha, chciwość i poszukiwanie boskości

Świat stał się globalną wioską. Żyjemy w skomplikowanej sieci naczyń połączonych. Do tej pory byliśmy z tego dumni. Nazywaliśmy to postępem cywilizacji. Jednak w obecnej sytuacji, zaczynamy dostrzegać minusy naszej pogoni za globalizacją.

Wiele dużych firm postawiło wszystko na jedną kartę, którą można nazwać optymalizacją. W tabelkach Excela wszystko wygląda świetnie. Każda oszczędność wydaje się kluczowa. Dlatego przenosimy swoją produkcję do Chin i szyjemy ubrania w Bangladeszu.

Wszystko działało świetnie, kiedy tysiące samolotów i statków okrążało naszą planetę. Jednak ktoś nagle wcisnął przycisk STOP i nie potrafimy sobie z tym poradzić. Trochę mi smutno, kiedy myślę, za czym jako ludzie goniliśmy przez ostatnie lata. Sprzedaliśmy za bezcen to, co w historii było zawsze ważne. Oddaliliśmy się od siebie.

Nie chcę żyć w świecie, w którym z powodu Excela zbankrutuje mój sąsiad, który od lat prowadzi swoją małą firmę ślusarską. To przykre, kiedy słyszysz, że ktoś zrywa z tobą wieloletnią współpracę, bo Twój produkt jest o kilka groszy droższy niż zamiennik z Chin.

Nie chcę żyć w świecie, w który z powodu Excela Pani Kasia (krawcowa), nie ma już dla kogo szyć, bo wszyscy eksperci zgodnie twierdzą, że w Polsce się to nie opłaca. Ten nasz współczesny biznes jest jakiś dziwny. Stał się jedynie bezdusznym procesem, na którym wzbogacić mogą się jedynie nieliczni.

Nie wiem jak Tobie, ale mi się to nie podoba. Nie podoba mi się nasza ludzka chciwość. Nie podoba mi się pycha, która odsuwa ludzi siebie. Wydawało się nam, że jesteśmy już o krok od boskiej doskonałości, a Świat zrobił nam psikusa.

Świat wcisną przycisk STOP

Mija kolejny tydzień. Czuję, że znaleźliśmy się w próżni. To taki moment zawieszenia, między dwoma odległymi światami. Ani nie jesteśmy już w tym pięknym i doskonałym świecie, który do niedawna znaliśmy z Facebooka i Instagrama. Nie jesteśmy też w świecie pogrążonym w kryzysie. Jesteśmy w próżni, między punktem A i B.

Świat wcisną przycisk STOP. Czy to ma być dla nas lekcja? Czy z niej skorzystamy? Czy jako ludzie staniemy się mądrzejsi? A może jak się wszystko uspokoi, to wpadniemy w szał i będziemy próbowali nadrobić straty?

Obecna sytuacja pokazuje, jak słabi jesteśmy psychicznie. Wystarczyło zatrzymać nasz kołowrotek, abyśmy stracili swój życiowy cel. To pokazuje, jak nasze życie jest nawykowe. Jak bardzo jesteśmy przywiązani do swoich utartych ścieżek. Jak bardzo spłyciliśmy nasze życie.

I na co nam ten cały rozwój osobisty, medytacja i joga? Na co nam samochody na minuty i hulajnogi do wypożyczenia porozrzucane po całym mieście? Na co nam sezonowe wyprzedaże i pogoń za nowym iPhonem?

Kiedy czytam komentarze w internecie, zaczynam dostrzegać, jak bardzo jesteśmy niedojrzali. Wiele osób liczy na to, że pojawi się nagle jakiś bohater, który zbawi całą ludzkość. Czekamy na swojego Supermana, czy innego Iron Mana. Czekamy na reakcje rządów, lekarzy i psychologów. Niewiele jednak myślimy o tym, co sami możemy zrobić.

O co można się kłócić w czasie kryzysu?

W ostatnich dniach „specjaliści od pracy zdalnej” mnożą się na świecie jak wściekłe króliki. Mówią nam jak mamy zwiększyć swoją efektywność. Mówią jak mamy zorganizować swoje domowe biuro. Mówią jak mamy ustalać zasady z pozostałymi domownikami, aby wycisnąć z doby każdą minutę.

A ja Wam mówię, że to wszystko ściema.

To nie zadziała, kiedy Twój mąż stracił cel swojego życia i błąka się z mętnym wzrokiem po domu. To nie zadziała, kiedy Twoja żona boi się, że nie będziecie mieli co jeść. To nie zadziała, jeżeli nie śpicie już kolejną noc, bo zastanawiacie się jak zapłacić rachunki i czynsz.

O efektywności pracy zdalnej trzeba było myśleć, zanim znaleźliśmy się w takim bagnie. Teraz nie chodzi o to, aby za wszelką cenę śrubować standardy. Teraz chodzi o to, aby przetrwać i dać ludziom nadzieję. Jednak to nie jest takie proste.

To właśnie nadziei najbardziej nam brakuje. W tak trudnym czasie można się kłócić o wiele rzeczy. Pytanie, czy naprawdę warto? Czy warto szukać winnych? Czy warto śledzić na bieżąco wszystkie newsy w internecie? Czy warto podsycać hejt w komentarzach?

W historii naszego narodu można znaleźć wiele przypadków, w których potrafiliśmy połączyć swoje siły poza podziałami. Nawet kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna, wspólnie dawaliśmy sobie radę. Byliśmy solidarni, kiedy była taka potrzeba. Kombinowaliśmy, kiedy nie można było inaczej. Ryzykowaliśmy życiem, kiedy wierzyliśmy, że warto.

A jak jest teraz? Wydaje mi się, że obecna sytuacja wzmacnia nasze wszystkie wady. Na ulicach patrzymy na siebie wrogim wzrokiem. Nie ufamy sobie i innym. Jesteśmy samolubni. Nie potrafimy znaleźć w sobie siły, żeby dodać sobie nawzajem otuchy. Nikt nie ma odwagi krzyknąć jako pierwszy, że damy radę.

Czy naprawdę Wam się wydaje, że przerabiamy obecnie najgorszy ze scenariuszy? Jeżeli macie jeszcze okazję, to porozmawiajcie ze swoimi babciami, albo dziadkami. Zapytajcie ich, kto w czasach prawdziwej beznadziei dodawał im otuchy. Zapytajcie, kto miał odwagę, aby na złość wszystkim powiedzieć, że mogą zmienić świat na lepsze i odzyskać wolność.

Miłość i odwaga

Jak być odważnym w dzisiejszym świecie? Jak kochać naprawdę? Jak odzyskać nadzieję? Jak budować trwałe relacje, które wynikają z naszej prawdziwej potrzeby, a nie ukrytych korzyści? Jak zmienić świat na lepsze?

Ta historia nie ma jednego morału. Każdy z nas powinien wyciągnąć z niej swoje wnioski. Chciałem Cię jedynie sprowokować, abyś zastanowiła się nad głębszym sensem swojego życia. Wartości współczesnego świata okazały się kruche, jednak nie mamy alternatywy. Potrzebujemy odwagi, aby ułożyć to wszystko na nowo.

Miłość i odwaga to wszystko, czego obecnie potrzebujemy. Miłość sprawia, że na wiele spraw patrzymy nie tylko przez pryzmat opłacalności (korzyści), ale też przez pryzmat troski. Odwaga sprawia, że nie boimy się wykraczać poza swoje utarte ścieżki i szukać innego sposobu na życie.

Wierzę, że odnajdziesz swoją miłość i odwagę. Może to właśnie Ty staniesz się bohaterem, na którego czeka ktoś zagubiony? Może to Ty dasz komuś nadzieję. Może to Ty będziesz mieć w sobie wystarczająco dużo siły, aby powiedzieć głośno, że damy sobie radę?

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.

Zapraszam Cię również na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here