Panie i Panowie, dziś śmiało możemy ogłosić, że podczas Narodowej Kwarantanny 2020, powstał nowy sport narodowy. Polega na oglądaniu programów edukacyjnych przygotowane przez naszą telewizję i wyszukiwaniu wszelkich błędów. Powiem wam jedno, w dupach się wam poprzewracało.

Gdzie się podział szacunek dla nauczyciela?

Wchodzisz rano na Facebooka, a tu nagle z każdej strony pojawiają się pretensje. A to komuś nie podoba się obwód lub średnica gniazda bociana. A to komuś przeszkadza błąd w angielskim słowie. A to ktoś narzeka na brak charyzmy i fajerwerków w lekcji dla trzeciej klasy.

Czy wy jesteście normalni?

Czy na poważnie warto się teraz zajmować takimi bzdurami? Czy warto podsycać mocno napiętą już atmosferę?

W chwilach kryzysu ludzie powinni się wzajemnie wspierać. Jednak większość z was woli siać panikę i pluć jadem. Naprawdę nie macie już dość tych negatywnych informacji? Warto dokładać do tego swoją cegiełkę?

Wiem doskonale, że powiedzieć dobre słowo jest dużo trudniej. Dużo trudniej jest być optymistą. Dużo trudniej jest się ugryźć w język i przestać narzekać. Dużo trudniej dzielić się pozytywnymi emocjami, kiedy dookoła macie takie szambo.

Gdzie się podział szacunek dla nauczyciela? Czy sami nigdy nie popełniacie błędów? Weźcie dowolnego profesora z wyższej uczelni i nagrywajcie go wystarczająco długo, a na pewno znajdziecie coś, do czego będziecie mogli się przyczepić.

Nawet na profesjonalnych wystąpieniach w stylu prezentacji TED możecie znaleźć masę pomyłek i potknięć. Steve Jobs w wielu swoich wystąpieniach gadał takie głupoty, że można by się zastanawiać, czy mówił na poważnie. Jednak robił to z wystarczającą charyzmą, aby wam to nie przeszkadzało. W końcu był wielkim inspiratorem, prawda?

Znam wiele osób, które uczą na różnych poziomach w szkołach, uczelniach, firmach i salach szkoleniowych. Nie znam jednak ani jednej osoby, która nie popełnia błędów.

Co więcej, osoby, które tak ostatnio krytykują nauczanie w telewizji, sami na swoich facebookowych lajvach i innych prezentacjach, plotą takie głupoty, że powinni się wstydzić.

Plotka kiedyś i dziś

Kiedyś plotki były lokalne. To, że twoja sąsiadka ma romans z listonoszem, obchodziło kiedyś tylko nieliczną grupę. Społeczności lokalne sobie plotkowały, a najnowsze gorące tematy, zastępowały te, którymi nikt się już nie interesował.

Plotka na małą skalę, miała korzystny wymiar społecznie. Pomagała ludziom się dogadać. Był to bezpieczny sposób na rozmowę. Dotykał tematów, które nie były dla nas osobiście zagrażające. To była luźna gadka, która miała charakter wyłącznie rozrywkowy (dla zabicia czasu).

Wszystko się zmieniło, kiedy zaczęliśmy wszystko nagrywać i publikować w mediach społecznościowych. Teraz każdy jest narażony na surowy osąd loży szyderców, którzy nie mają nic lepszego do roboty.

Kiedyś plotki i błędy były lokalne. Teraz mają wymiar masowy i to jest bardzo niebezpieczne. Kiedyś mogliśmy bezpiecznie uczyć się na własnych błędach, bo ich świadkami była mała grupa osób, która szybko o nich zapominała. Teraz boimy się popełniać błędy, bo nigdy nie wiadomo, kto wyciągnie je po latach.

Praca nauczyciela nie jest łatwa

Praca nauczyciela nigdy nie była łatwa. Jednak w świecie nadgorliwych rodziców, telefonów z aparatem i dostępem do internetu, stała się jeszcze trudniejsza.

Zawsze szanowałem nauczycieli. Nawet tych, którzy gadali głupoty, ponieważ mimo wszystko można było się od nich czegoś nauczyć.

Nauczyciel nie zawsze musi mieć rację i to jest właśnie jego podstawowa funkcja. Możemy go szanować, ale jednocześnie się z nim nie zgadzać. W ten sposób uczymy się myślenia.

Dla wielu osób życie w dzisiejszym świecie jest czarno-białe. Wszystko ma wyłącznie jedno rozwiązanie. Jednak takie życie jest płytkie i nudne. Takie podejście do życia odbiera nam całą frajdę z nauki i popełniania błędów, które mogą nas rozwinąć.

Naprawdę byście chcieli, aby każdy nauczyciel był jak chodząca encyklopedia? Aby wkładał gotowe i doskonałe regułki do głów waszych dzieci? Kto nauczyłby ich wtedy myśleć krytycznie? Gdzie mieliby zdobywać doświadczenie w podważaniu autorytetów? Wy możecie ich nauczyć tylko narzekania i plucia jadem.

Czy nie przyszło wam do głowy, że osoby prowadzące program w telewizji nie mają w tym doświadczenia? Dla nich jest to również trudna i nowa sytuacja. Zostali zatrudnieni do jednego z największych w ostatnim czasie eksperymentu społecznego, a wy rzucacie im jeszcze kłody pod nogi.

Może nie każdy ma takie doświadczenie i obycie z kamerą jak wy. Nie każdy robił lajvy i nagrywał filmy na YouTube. Nie wydaje się wam, że nauczyciele w tej nowej roli mogą czuć się zagubieni? Praca w klasie z żywym uczniem to zupełnie coś innego niż praca z kamerą i nagrywanie materiału edukacyjnego.

Fajnie jest szydzić z danej osoby, wycinając najlepsze kąski z różnych nagrań. Jednak dla mnie jest to wyłącznie objaw waszego braku empatii. To zwykły hejt i plucie jadem. Myślicie, że to naprawdę jest śmieszne? Myślicie, że wasze podejście komukolwiek pomoże? Myślicie, że coś w ten sposób zmienicie?

Świat nie jest czarno-biały

Wychowałem się na programach w stylu „Domowe przedszkole” i „Mama i ja”. Jakoś nie czuję, żeby te programy zrobiły mi wodę z mózgu. Jednak w tamtych czasach nikomu nie przyszłoby do głowy, aby łapać za słówka nauczycieli z telewizji. Nikt nie miał na to czasu. Nie było też narzędzi do prowadzenia tak ofensywnej nagonki.

Jeżeli waszym jedynym problemem w dzisiejszym świecie, jest zmaganie się ze średnicą lub promieniem bocianiego gniazda (o tej wpadce piszecie ostatnio najczęściej), to z jednej strony wam zazdroszczę, a z drugiej wam współczuję.

Zazdroszczę wam tego, że macie tak wielkie pokłady motywacji do rozsiewania negatywnych emocji wokół siebie. Mi nie starczyłoby sił. Trzeba mieć to coś, żeby bez wytchnienia pluć jadem na wszystkie strony.

Współczuję wam jednak, że widzicie świat jedynie w odcieniu czerni i bieli. Nie różnicie się wiele od płaskoziemców, dla których świat jest tak oczywisty i pozbawiony głębszego wymiaru. Wasze życie nie może być łatwe, bo na każdym kroku widzicie kogoś, komu trzeba wytknąć błąd i próbować go nawrócić.

Na koniec chciałbym wam przypomnieć jedną starą prawdę. Pomyślcie o niej czasem, kiedy kolejny raz zaświerzbią was rączki i będziecie mieć nieodpartą chęć kogoś skrytykować. Czy naprawdę musimy karmić się tymi wszystkimi negatywnymi emocjami? Czy to ma nam pomóc?

Jezus zamiast wydawać wyroki, wypowiedział słowa: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.

Kto z was nigdy nie popełnił błędy, niech wytyka błędy innym. Kto sam popełnia ich bez liku, niech lepiej zajmie się swoim życiem. Odwalcie się od nauczycieli, bo to nie jest łatwy zawód w dzisiejszym świecie.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.