Gdyby miłość była czymś racjonalnym, już dawno bym od niego odeszła. Jednak nie potrafię tego zrobić. Ciągle sobie wmawiam, że On się zmieni. Długo już czekam na jakikolwiek promyk nadziei. Jest jednak coraz gorzej. Mam już dość tych podejrzeń i zarzutów. Czy mogę coś z tym zrobić?

Czy w innym świecie mogłoby nam się udać?

Nasz związek jest jak przejażdżka kolejką górską. Na początku było między nami tak wiele iskier, że trudno było nam wrócić do codziennego życia. Zakochałam się w nim po uszy. Wydawało mi się, że całe życie czekałam właśnie na niego. Jednak nasz raj szybko zmienił się w piekło.

Wszystko zaczęło się psuć, kiedy zamieszkaliśmy razem. Na początku były to tylko niewinne pytania. Zawsze chciał wiedzieć z kim rozmawiam. Kilka razy przyłapałam go na tym, że grzebał w mojej torebce i przeglądał mój telefon. Zawsze mówił, że potrafi być chorobliwie zazdrosny. Nigdy jednak nie przypuszczałam, że zazdrość może w taki sposób zrujnować nam życie.

Zaczął mnie kontrolować na każdym kroku. Na początku z tym walczyłam, jednak w pewnym momencie zabrakło mi już sił. Krzyczał na mnie za to, że spóźniałam się jego zdaniem po pracy do domu. Liczył mój czas powrotu co do minuty. Ja zupełnie nie wiedziałam, o co mu chodzi.

Później zaczął mi podcinać skrzydła na każdym kroku. Za cokolwiek bym się nie zabrała, on od razu stwierdzał, że mi się nie uda i moje starania są bez sensu. Kiedy spotykaliśmy się ze znajomymi, zawsze wyciągał jakieś brudy i mnie poniżał. Odbierał mi poczucie własnej wartości.

Nie mogłam znieść, kiedy kolejny raz wykrzykiwał swoją mantrę: „dla kogo ty się tak znowu wystroiłaś”. Uważał, że w moim ubiorze ciągle jest coś nie tak. Nie podobał mu się mój makijaż. W pewnym momencie wszystko mu się już nie podobało, a cokolwiek bym zrobiła i tak było źle.

W końcu zaczęły się oskarżenia. Wmawiał mi, że go zdradzam. Podejrzewał mnie o romans z szefem i kolegą z pracy. Podejrzewał mnie o romans z każdym mężczyzną, z którym miałam tylko kontakt. Nie wiedziałam co robić. W końcu od niego odeszłam.

Długo jednak nie wytrzymałam. Po kilku dniach do niego wróciłam. On obiecywał, że wszystko się zmieni. Były kwiaty i piękne słowa. A ja jak zawsze mu uwierzyłam. Kiedy już wszystko wróciło do normy, zaczął się naprawdę rozkręcać. Zarzucił mi, że odeszłam od niego na te kilka dni do kochanka, ale nam nie wyszło i dlatego do niego wróciłam. Uważał, że powinnam mu to wszystko wynagrodzić.

Kazał mi się przyznać, że go zdradzałam. Obiecywał, że mi wybaczy i będziemy mogli zacząć wszystko od nowa. Mówił, że po prostu musi mieć pewność, że go zdradziłam. On był pewien, że tak było. Ale to były tylko jego urojenia. Odchodziłam od niego już pięć, albo sześć razy. Zawsze wracałam. Rozum podpowiadał, że to nie ma sensu. Serce było jednak silniejsze, kocham go i trudno mi wyobrazić sobie życie bez niego.

Tylko, że teraz żyję w prawdziwym piekle. Zaczął mnie śledzić. Potrafi wyczekiwać godzinami przed budynkiem mojego biura. Szuka dowodów mojej zdrady. Ostatnio nawet zaczął mi zarzucać, że zbyt często robię zakupy przez Internet i na pewno mam romans z kurierem. Duszę się w tym związku, ale nie potrafię odejść.

Nie chcę go zostawiać w takim momencie. On pije coraz więcej. Stracił pracę i nie może sobie z tym poradzić. Stał się agresywny i przestał o siebie dbać. Coraz bardziej się stacza, a za to wszystko obwinia mnie. Naopowiadał tylu bzdur dla moich bliskich. A wiele osób w mojej rodzinie uwierzyło, że naprawdę go zdradzam. On zawsze potrafił robić wrażenie na innych.

Czy mogę go zmienić? Jak mogę mu pomóc? Czy powinnam go tak po prostu zostawić? Jak mam odejść od mężczyzny, który jest miłością mojego życia? Czuję się od niego uzależniona, ale jednocześnie wiem, że nie wytrzymam już dłużej takiego życia. Serce nadal mi podpowiada, żebym dała mu kolejną szansę, żebym starała się jeszcze mocniej. Rozum podpowiada, abym jak najszybciej uciekła.

Czym jest Zespół Otella?

Zespół Otella jest nazywany również obłędem zazdrości. Jest to rodzaj psychozy, który występuje u alkoholików. Może też występować u osób, które są po prostu pijane. Objawia się głównie tym, że człowiek uporczywie szuka dowodów zdrady swojego partnera.

Zespół Otella może spotęgować zwykłą zazdrość do niewyobrażalnych rozmiarów. Dla osób, które dotknięte są tą chorobą, zwykły paragon, albo awizo z poczty, może być wystarczającym dowodem zdrady. Potencjalnym kochankiem może być każdy, bez względu na to, czy podejrzenia mają jakikolwiek sens.

Nie każdy alkoholik cierpi na tę dolegliwość. Do tej pory jednoznacznie nie stwierdzono, w jaki sposób rozwija się Zespół Otella. Jednak życie pod jednym dachem z taką osobą, to prawdziwe piekło. Te wszystkie pytania o wierność, śledzenie i przeglądanie osobistych rzeczy. Ciągłe pretensje i nakłanianie do tego, aby przyznać się do zdrady.

Urojenia mogą się nasilać i w pewnym momencie stać się naprawdę nieracjonalne. Kiedy choroba się rozwinie, osoba nią dotknięta traci wszystkie inne zainteresowania i skupia się wyłącznie na udowodnieniu zdrady partnera. Często traci prace i kontakt z rzeczywistością. Uporczywie stara się dowieść swojej racji.

W Zespole Otella może pojawić się też ogólna paranoja, w której chory wierzy, że wszyscy są w zmowie przeciw niemu. Spisek ma pomóc partnerowi w zdradzie, dlatego chory ma tak silną potrzebę udowodnienia, że ma rację. Jest to straszna choroba, która czasami rozwija się łagodnie. Kroczek po kroczku pogłębiają się urojenia, a poszukiwanie dowodów zdrady, staje się jedynym sensem życia.

Zespół Otella bardzo trudno wyleczyć. Jeżeli urojenia są poważne, to wyraźnie je widać. Najgroźniejsze są jednak urojenia, które można w jakiś sposób racjonalnie wytłumaczyć. Wtedy otoczenie chorego może nie zauważyć problemu. W takich sytuacjach zdarza się, że za stan danej osoby obwinia się partnera.

Jak pogodzić serce z rozumem?

Czy warto tkwić w tak toksycznej relacji? Czy bohaterka tego artykułu naprawdę nie potrafiła żyć bez swojego partnera? A może była to tylko wymówka? Może uzależniła się od niego tak mocno, jak on uzależnił się od alkoholu?

W takich sytuacjach trudno pogodzić serce z rozumem. To co wydaje się racjonalne z zewnątrz, jest całkowicie nie do przyjęcia dla osób, które tkwią w środku tego związku. Trudno jest pogodzić chłodną kalkulację z emocjami.

Wiele osób tkwi w takich związkach przez lata. Cierpią i stale sobie powtarzają, że w końcu odejdą. Jednak nie odchodzą na długo. Wracają do związku, który tak naprawdę nie ma już przyszłości. W tym przypadku mężczyzna cierpiał na Zespół Otella, który był konsekwencją jego nałogu. Nie można przymykać na to oczu. W ten sposób nie można mu pomóc.

To nie była zwykła zazdrość. To były urojenia. Nie można lekceważyć takich sygnałów. Nie można udawać, że problem nie istnieje. Widać przecież, że w tym związku problem z każdym powrotem nabierał tylko siły. Może lepiej było interweniować wcześniej?

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Lubisz psychologię? Zapraszam Cię na mojego Facebooka: Psychologia, związki i rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here