Nie będzie to smętny wpis o tym, jak to kiedyś było lepiej. Będzie to wpis o sytuacji polskich kobiet, o której mówi się zdecydowanie zbyt mało. Trzeba w końcu otwarcie przyznać, że rynek matrymonialny w Polsce, bardzo zmienił się przez ostatnie kilka lat. Czy kobiety będą miały z tego powodu naprawdę tak wiele kłopotów?

Czy kobiety w Polsce naprawdę nie mają w czym wybierać?

W Polsce na 100 mężczyzn przypada około 106 kobiet, a to dopiero początek dysproporcji, o której zamierzam Ci powiedzieć. Zastanów się chwilę nad tym, w jaki sposób ludzie łączą się w pary. Czy naprawdę każdy może znaleźć kogoś dla siebie? Już z tej prostej statystyki wynika, że nie każda kobieta będzie miała taką możliwość.

Dodatkowo z rynku matrymonialnego wypadają mężczyźni, którzy znajdują się na najniższym stopniu drabiny społecznej. Po prostu nie mają zbyt wiele do zaoferowania i nie są to kandydaci, którymi chciałabyś się interesować. Jak to wygląda w przypadku kobiet?

Okazuje się, że zupełnie inaczej. W przypadku kobiet, z rynku matrymonialnego wypadają te, które osiągnęły wysoki szczebel na drabinie społecznej. Są to ambitne kobiety sukcesu, które mają wysokie wymagania względem partnerów. Ilość mężczyzn, która jest w stanie spełnić te wymagania, jest coraz mniejsza. Jak więc w takim przypadku znaleźć tego jedynego?

To zjawisko obserwują psychologowie już od wielu lat. W Polsce, każdego roku studia wyższe kończy zdecydowanie więcej kobiet, niż mężczyzn. Jeszcze kilka lat temu, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Przypomnij sobie bajkę o Kopciuszku. Kiedyś przez małżeństwo, kobieta podnosiła swój status społeczny. To mężczyzna był tym lepiej wykształconym i lepiej zarabiającym w rodzinie. Jednak te czasy dawno już minęły.

W obecnej sytuacji wszystko się zmieniło. Dobrze wykształcone i samodzielne kobiety, które nie chcą być same, są zmuszone wiązać się z mężczyznami, którymi jeszcze kilka lat wcześniej by się nie zainteresowały. Moim zdaniem jest to bardzo trudna sytuacja, o której zbyt mało się mówi.

Wiele kobiet nie chce obniżać swoich wymagań. Nie mogą przez to nikogo znaleźć. Jeżeli kobieta się tym nie przejmuje, to nie ma problemu. Jednak w wielu przypadkach dotyka ją ogromna presja otoczenia, które zupełnie nie rozumie nowych realiów. Dlatego jeżeli sama jesteś w takiej sytuacji, musisz być świadoma, że w wielu przypadkach nie jest to Twoja wina.

Czy warto obniżać swoje standardy?

Powinnaś też spojrzeć na tę sytuację z innej perspektywy. Wielu mężczyzn nie jest w stanie zaakceptować, że jego partnerka będzie lepiej zarabiała od niego. Wielu mężczyzn jest jeszcze na etapie zazdrości o karierę i trudno jest z tym coś zrobić.

Może to być dla Ciebie sygnał ostrzegawczy. Kiedy Twój partner nie wspiera Cię w rozwoju zawodowym, zastanów się co może być tego przyczyną. Wielu mężczyzn czuje ogromną zazdrość w stosunku do sukcesów zawodowych swoich partnerek. Jest to spowodowane tym, że wychowywani byli w zgodzie z innym wzorcem. Mają zupełnie inny model świata we własnych głowach i jest to dla nich duży problem.

Moim zdaniem w tej sytuacji wygrają mężczyźni, którzy będą potrafili się szybko dostosować do nowych realiów rynku matrymonialnego. Zamiast walki o dominację, potrzebne jest uczciwe partnerstwo w związku. Nie chodzi już o to, kto jest lepiej, a kto gorzej wykształcony. Chodzi o to, aby stworzyć szczęśliwy związek, w którym możemy sobie wzajemnie ufać. Nie chcesz być chyba z kimś, kto tak naprawdę będzie Ci zazdrościł każdego sukcesu?

Dochodzimy do najtrudniejszego pytania, czy kobiety powinny w takiej sytuacji obniżać swoje standardy? Myślę, że sama znasz przynajmniej kilka przykładów, w których naprawdę ciekawa kobieta, związała się z przeciętniakiem. Jednak uważam, że nie wszystkie kobiety będą działały w ten sposób.

Świadczy o tym ilość samotnych kobiet, które świetnie sobie radzą w życiu. Oczywiście niektórym z nich brakuje związku, jednak nie mają ochoty iść w tek kwestii na kompromis. Zdecydowanie je rozumiem. Jednak większym problemem jest ich otoczenie, które całkowicie nie potrafi tego pojąć.

Te ciągłe pytania, dlaczego jesteś sama? Dlaczego nikogo sobie nie znajdziesz? A może jest z Tobą coś nie tak? Dlaczego nie masz jeszcze męża? Przecież doskonale znasz tę śpiewkę. To presja najbliższego otoczenia. Wywierają ją głównie starsze kobiety, które nie potrafią zrozumieć nowej pozycji kobiet w społeczeństwie.

Kiedy zaczynamy rywalizować o tych samych partnerów?

Istnieje jeszcze jedna, poważna konsekwencja zmieniającego się rynku matrymonialnego w Polsce. Chodzi o zdrady. Pisałem już o tym wcześniej w artykule Dlaczego mężczyźni zdradzają? Jednak teraz chciałbym do tego podejść od drugiej strony.

Co się dzieje w sytuacji, kiedy większa ilość kobiet, zaczyna rywalizować o małą ilość interesujących mężczyzn? Jak nie trudno się domyślić, kobiety w takiej sytuacji, coraz chętniej próbują zdobyć zajętych mężczyzn. Trudno im się dziwić, jeżeli nie chcą być same i nie mają ochoty obniżać swoich standardów.

Może zabrzmi to cynicznie, ale to czysta statystyka. Sama się nad tym chwile zastanów. Nie chodzi mi zupełnie o moralny aspekt zdrady, chodzi mi o samo prawdopodobieństwo. Ta nowa sytuacja, w której obecnie żyjemy, jest jednym z czynników, które powodują, że dochodzi do większej ilości zdrad.

Warto o tym pamiętać, bo mamy skłonność do myślenia, że w przypadku związków nie zmieniło się nic od lat. Wydaje nam się, że wszystko jest takie samo od pokoleń. A to nieprawda. Zmieniło się i to bardzo dużo. Na przestrzeni ostatnich lat, model klasycznego związku się zmienia. Nie ma już tak wielkiej dysproporcji między kobietami i mężczyznami. To pozytywne zmiany, jednak wiele osób nie jest jeszcze na nie gotowe.

Kobiety nie są gotowe na te zmiany, bo mają w głowach inne kategorie świata. Żyją często w świecie własnych matek i babć. Jednak ten świat dawno przeminął. Muszą to zrozumieć, bo dzięki temu mogą być silniejsze w momencie, kiedy całe najbliższe otoczenie, będzie wywierało presję. Taka presja jest toksyczna i trzeba z nią w końcu coś zrobić.

Mężczyźni nie są gotowi na zmiany, bo stale chcieliby dominować. Nie potrafią zrozumieć tych zmian i często reagują zbyt gwałtownie. Myślę, że wielu z nich może zmienić swoje podejście, przez co staną się dużo atrakcyjniejsi dla kobiet. Chodzi tu o otwartość na prawdziwe partnerstwo w związku.

Wnioski?

Rynek matrymonialny w Polsce się zmienia, z tym nie ma co nawet dyskutować. Dla wielu kobiet się on strasznie skurczył i mogą mieć problemy ze znalezieniem odpowiedniego partnera. Jeżeli jesteś kobietą, która nie chce zmieniać swoich oczekiwać w stosunku do partnera, musisz o tym pamiętać. Problemem może być tu Twoje otoczenie, które nadal nie rozumie tych zmian i zamiast Cię wspierać, wywiera na Tobie presję.

Jednak te zmiany mogą być pozytywne. Wyrównanie pozycji kobiet i mężczyzn jest dobrym sygnałem do tego, aby tworzyć szczęśliwe i wspierające się pary. Prawdziwe i uczciwe partnerstwo, będzie tu najlepszym przykładem.

Trzeba jednak pamiętać o ciemnej stronie kurczącego się rynku matrymonialnego. Rosnąca ilość zdrad, nie jest czymś przypadkowym. Jest ona związana z tym, że wiele kobiet rywalizuje o tych samych mężczyzn. Na ten moment nie mam pomysłu jak można rozwiązać tę sytuację. Może Ty mi coś podpowiesz?

Ten artykuł miał Ci pokazać, że nie każda kobieta musi godzić się na kompromisy. Wiem, że nie jest Wam łatwo. Statystycznie macie obecnie duży problem ze znalezieniem odpowiedniego partnera. Jednak powinnaś o tym wiedzieć, aby choć trochę złagodzić presję otoczenia, którego możesz doświadczać. Masz prawo być sama i być szczęśliwa. Nie musisz wiązać się z przeciętniakiem. Daj jednak szansę mężczyźnie, który będzie rozumiał ten nowy sposób patrzenia na związek.

Pozdrawiam,

Patryk Wójcik – psycholog.


Na koniec zapraszam Cię na mojego Facebooka: Psychologia, coaching i rozwój osobisty. 

Możesz również przeczytać:

Dlaczego podobają Ci się inteligentni mężczyźni?

Czy można zbudować szczęśliwy związek bez zaufania?

23 KOMENTARZE

  1. Podoba mi się dystans tego artykułu do związków. Rzeczywiście można o nich mówić z punktu widzenia statystyki, bez poruszania tematu moralności. To jest dobre, bo pozwala dostrzec pewne skłonności społeczeństwa.

    Gdzie lekarstwo na zdradę? Wydaje mi się, że właśnie w tym partnerskim, równym związku. Kiedy obie strony traktują się z szacunkiem, obdarzają zaufaniem, są transparentne i dążą do bycia lepszymi ludzmi. Jeśli w takim związku zdarzy się zdrada, to nie zachwieje ona jego podstawami i nie spowoduje „odbicia partnera” przez kogoś innego.

    • Aby spojrzeć na pewne rzeczy z dystansu, trzeba je w pewien sposób od siebie oddzielić. Jeżeli dodamy do tematu związków jeszcze moralność, trudno będzie nam przekazać tę zmianę, która zaszła w obecnym społeczeństwie. Ciesze się, że to dostrzegłaś. Nie da się w końcu w jednym artykule poruszyć wszystkich tematów. Trzeba się na coś zdecydować.

  2. Pragnę zwrócić uwagę na to, że fakt iż kobieta skończyła wyższe studia nie nadaje jej jeszcze statusu „partii z górnej półki”. Znam wiele związków, w których np. ona skończyła studia i jest recepcjonistką, a jej mąż bez studiów jest spawaczem, albo ślusarzem i… zarabia dwa razy tyle co ona…
    Oczywiście zjawiska opisane w artykule są prawdą, ale z drugiej strony mamy w dzisiejszych czasach jeszcze inne niepokojące zjawisko – kobiet, którym wydaje się, że jak mają licencjat z pedagogiki czy socjologii, to powinny być żonami przystojnych prezesów z atletyczną budową ciała. Te Panie swoich standardów nie zamierzają obniżyć, czekają do czterdziestki na tych książąt z bajki, a potem zostają zgorzkniałymi starymi pannami. Myślę, że wiele przedstawicielek tej kategorii kobiet przeczytało ten artykuł i pomyślało „o! to o mnie!”, ale jak przeczytają ten komentarz, to już nie pomyślą, że on ich dotyczy i że może jednak oczekiwania mają zbyt wysokie, bo nie są aż tak dobrymi partiami 😉

    • Tak szczerze mówiąc to i artykuł mówi o problemie dzisiejszych czasów i ten komentarz. Nie da się wszystkich wrzucić do jednego worka

    • Z drugiej strony tak masz jak najbardziej rację. Też uważam, że mówiąc o ludziach sukcesu mówimy o ludziach z kierunkami prestiżowymi np kierunki medyczne, politechnika, prawo czy psychologia, niekoniecznie o pedagogice czy socjologii chociaż fakt, niektórym paniom się tak wydaje, że jak już mają jakikolwiek papier to są z górnej półki. Ja uważam podobne co autor postu, ale mną na myśli inna grupę ludzi przykładowo córka koleżanki mamy jest farmaceutą, ładna kobieta, pracowita i można o niej powiedzieć jak o kobiecie sukcesu. Niestety wszyscy wartościowi faceci bli zajęci i musiała obniżyć standard i za męża wzięła sobie budowniczego po zawodówce, który już pomijając mniejsze zarobki…Nie na z nim po prostu o czym gadać. Ot taki prosty chłop, koło uniwersytety nawet nie przechodził, wydaje mu się, że jest najmądrzejszy …. Ja boję się, że wiele kobiet w Polsce czeka taki los

      • To jest duży problem. Ludziom, którzy za wiele nie wiedzą i mają wąską perspektywę wydaje się, że wiedzą wszystko i znają odpowiedź na każde pytanie. Czym człowiek ma szerszą perspektywę, tym ma więcej wątpliwości. Świat wtedy jest dużo bardziej skomplikowany i nie da się od tak znaleźć rozwiązania na wszystko. Niestety, taka już jest nasza psychika 🙁

        • Według mnie kolejny podobny artykuł jak to kobiety są biedne A mężczyźni ble. Rozumiem jakąś ogólną tendencję, że jest wąska grupa kobiet, które przez swoje sukcesy zawodowe i zarobki odstraszaja mężczyzn. Ale wsrod setek tysięcy kobiet jest to pewnie tylko kilka procent. Takie uogolnianie jest krzywdzace dla samych mezczyzn. Mysle ze artykul jest dosc uniwersalny i dotyczy ogolu społeczeństwa. Oczywiście grupa kobiet, które mają problem ze znalezieniem faceta jest pewnie spora. Sam mam kilka takich koleżanek. Ale jak na nie patrzę to wymagania mają kosmiczne. Powiem brutalnie. Moje koleżanki nie są wobec siebie tak krytyczne jak są wobec facetów. A u każdej z nich widać już przyzwyczajenia statopanienskie, bo są już grubo po 30-tce. O co chodzi? O taka niemożność stworzenia z kimś relacji. Niemożność życia w związku bo nagle trzeba patrzeć na te druga osobę A zawsze było się samym i samemu się decydowalo. Poza tym dzisiaj każdy może skończyć studia szkół wyższych itp jest pełno. A nie jednej damie wydaje się że jak wyleciały ze swojego grajdola, ukończyły turystykę czy coś na wyższej szkole gwiazd, to stanowią elitę intelektualną RP. Dodać należy również nie zawsze zachęcający wygląd. Ogółem część takich kobiet nie jest ładna, ale szukają takich przystojniakow, A tymi przecietniakami gardzą. A same również są przeciętne i intelektualnie, i fizycznie. No, ale cóż aspiruja przynajmniej o poziom wyżej. Przykre jest nie raz słuchać rozmów że z tym czy tamtym się nie umowi bo jest brzydki lub gruby itp. (a sama modelka to raczej nie jest). Takim myśleniem same się krzywdza. Bo brzydki czy gruby oznacza, ze nie jest wartościowy. A kto wie, może dałby jej szczęście, ale to trzeba dac szansę, czasami myśleć nieszablonowo.
          Co innego ten waski procent kobiet, na samym szczycie kariery zawodowej. Z drugiej strony są różni ludzie- nie raz spotkałem się z sytuacją że kobieta na stanowisku jest arogancka (Ale mężczyźni też!) I patrzy na wszystkich z góry. Jak z kimś takim się umawiać jak na wszystkich, również w życiu prywatnym, patrzy jak jakis dyrektor produkcji. Z zalozenia związek ma być przyjemnością (przynajmniej na poczatku), a nie walka gladiatora zw wscieklym lwem. Pytanie co jest obniżaniem wymagań. Czy facet który ma stabilną pracę ale nie jako kadra kierownicza czy zarządzającą, w miare dobrze zarabia, sporo ponad średnią krajową, jest ogarnięty itp. To czy taki gość już jest przecietniakiem dla Pani Dyrektor lub Prezes? A jakby spojrzeć z drugiej strony- jest Pan prezes czy Pan dyrektor- to co on też ma sobie szukać kobiety tylko wśród kobiet managerow? Myślę że zaraz kobiety wezma go za chama i szowiniste, bo nie daje szansy tym przeciętnym i patrzy tylko na wygląd i na to jakie studia ma.skonczone.
          Ogolem chodzi mi o to, że.na tej stronie wszystko jest pisane pod kobiety. Jacy to mężczyźni źli itp. A to tak nie jest. Są ludzie- wśród nich są kobiety i mężczyźni. I część jest dobra dla.swoich partnerów A część nie. Niezaleznie od płci. Nie zawsze facet nie dostrzega swojej kobiety. Sam zyje w związku w którym moja żona nie wykazuje żadnej inicjatywy, A ja po latach starania się i niedoceniania- już mi się po prostu nie chce. Jak czytam jak to faceci nie dbają o swoje kobiety, to mnie szlag trafia, bo u mnie jest zupełnie na odwrót.

      • Przepraszam bardzo, ale studia to 3, 5 lat. A co z dalszym rozwojem zawodowym w pracy, co z doszkalaniem się, językami itp? Przecież to nastepne lata pracy warte często więcej niz sam kierunek. Ważne jest też to ile pieniedzy mozesz wynegocjowac z szefem, bo masz jaja.
        Wniosek: pani mgr administracji zarabia więcej lub tyle samo co mężczyźni inżynierzy. No, ale przecież administracja to nie prestiżowy kierunek, a mgr inzynier czegos tam to prestiżowy. A po prawie jest już tyle osób, że w sekretariacie pracują.

    • Nie zgodzę się z Panią :). Sama jestem po studiach inżynieryjnych, ale niestety nie odpowiadała mi praca z mężczyznami. Są za bardzo szowinistyczni i zawistni o sukcesy zawodowe innych, a ja zbyt kobieca (nie potrafię zachowywać się jak oni). Dlatego stałam się średnim personelem medycznym. Nie zarabiam nie wiadomo jakich kokosów, ale ze względu na wykształcenie na boku dorabiam sobie z 4 tys. na rękę. Do tego podany przykład mężczyzny bez studiów pracującego jako ślusarz, spawacz, kierowca tira etc. jest słaby. Oni zarabiają dużo, bo dużo pracują i do tego często wyjeżdżają będąc nieobecnymi w domu. Zatem kobieta szukająca partnerstwa i będącego na poziomie (miła, zadbana, inteligentna, szukająca rozwoju, potrafiąca zadbać o dom, kobieca!) nie będzie chciała z nimi stworzyć związku. Nieobecny partner to zwykły bankomat i tak naprawdę wychodzi, że oni bardzo mało zarabiają (gdyby mieli przejść na 40 h tygodniowo). Taki mężczyzna traci atrakcyjne męskie cechy – opiekuńczość, nie pomoże w gospodarstwie domowym szczególnie w typowo męskich sprawach, nie będzie okazywał czułości. Według Twoich wytycznych nie jestem dobrą partią… patrząc na zarobki. Moim zdaniem ważniejszy jest charakter, ogólne wykształcenie/inteligencja, kręgosłup moralny, dobre wychowanie czy pracowitość. Także nie rozumiem dlaczego zarobki mają być wytyczną w stawianiu kogoś jako dobrą/złą partię? Kto normalny wypytuje się obcej osoby o pracę? Na szczęście znałam swoją wartość i dzięki temu nie postawiłam sobie ograniczeń, które na pewno nie umożliwiłoby mi spotkanie mojego męża 🙂 (dla tej Pani patrząc na stosunek do pieniądza „bardzo grubej ryby”). Również Pani tezie przeczą związki, gdzie obydwoje dużo zarabiają, a mąż ma słabo wykształconą kochankę o typowo kobiecym zawodzie. Kochankę, która jednak ma bardziej kobiece cechy od zamożnej żony. Wysokie zarobki kobiet dla wielu mężczyzn są ich aseksualną cechą, bo to oni chcą się opiekować kobietą.

  3. Myślę, że rozwiązaniem tego problemu jest wielożeństwo, gdzie najlepsi mężczyźni mogą mieć wiele żon. Tylko, czy kobiety są gotowe na takie rozwiązanie.

    • Myślę, że to zdecydowanie zły pomysł. W wielu aspektach by się on nie sprawdził. Zaczynając od tych psychologicznych, aż po ekonomiczne. Takie rozwiązanie nie jest dobre, bo pogłębi jeszcze przepaść między ludźmi.

  4. Dziękuję za ten artykuł, jako jeden z nielicznych nie potępia kobiet, które nie chcą związków bez miłości. Jestem 35-letnią kobietą, trwającą w niechcianej, chronicznej samotności. Zawsze podobali mi się przystojni, zaradni i inteligentni mężczyźni którzy zwyczajnie wybierali inne kobiety na partnerki. Pomimo tego nigdy nie poddałam się presji otoczenia i nie skazałam się na życie z osobą, której nigdy nie pokocham. Próbowałam latami znaleźć sobie kogoś poprzez portale randkowe, ale niestety nie znalazłam się w tej wąskiej grupie szczęśliwców, którzy na siebie „wpadli”. Za to praktycznie każda znajomość okazywała się nieporozumieniem. Czas mija, nie wierzę już w mity o drugich połówkach ani szczęśliwe przypadki. Nie trafiłam na mężczyznę dla siebie i tyle. Rodzina już nie wywiera presji. Teraz pociesza, ze jeszcze wszystko przede mną, mimo że chyba sami już w to nie wierzą. A mnie już wszystko jedno, zaczynam obojętnieć na te tematy.

  5. Z tego min. powodu zdecydowałam się właśnie wyemigrować z kraju, gdy tylko nadażyła się okazja. Sama podobno jestem dość atrakcyjną kobietą jednak zauważyłam że pociąg z męża i odjeżdża już na studiach, po tym okresie trafiałam na bardzo dziwne przypadki, a gdy przekroczyłam 30stke sfrustrowana ciaglymi rozczarowaniami zdecydowałam się wyjechać z kraju. Nie żałuję poznałam w 3 miesiące interesującego mężczyznę, któremu nie przeszkadza mój zawód i jestem obecnie zadowolona. Prawda jest też taka że polscy mężczyźni, którzy są w tej wąskiej puli zbyt wybrzydzaja i nie chcą się wiązać. W starej UE mam dużo większe zainteresowanie moja osoba niż w kraju plus mężczyźni są przyzwyczajeni do równouprawnienia bo kobiety są bardziej wymagające niż Panie w kraju. Może zatem warto szukać szczęścia niekoniecznie w kraju…

  6. Po pierwsze więcej kobiet kończy studia wyższe, ale więcej facetów prwcuje w swoim zawodzie. Więcej facetów też ogólnie zarabia wiecrj od kobiet, prowadzi własne biznesy lub pracuje samemu. Żaden facet nie oczekuje od kobiety wsparcia w życiu, ani w sferze finansowej, ani w żadnej innej. Każdy facet ma wpojony program społeczny w ktorym wmawia mu się że powinien „założyć rodzinę, zbudować dom, zasądzić drzewo…”- ma byc odpowiedzialny za rodzinę. Przy narastającej liczbie kobiet na rynku pracy- nowomoda realizowania sie- jakość zarobków i pracy spada u mezcznyzn- prawo popytu i podazy… Do tego to w roli mezczyzny jest zabiegać o kobietę… Mogę jest dwie strony napisać o tym jak emancypacja kobiet wpływa na pogorszenie męskości… Gdyby jeszcze to kobiety się starały o mężczyzn teraz albo same wychodzily z inicjatywą… Ale one nie rozumieją ze zabierając nam część naszej sfery życia–pracy i rywalizacji i pakując nas do domu- powodują że traci nasza psychika, chęć życia itd. Wszystko ma dwie strony, jestem w stanie nawet to zaakceptować, ale dlaczego dalej to my mamy posługiwać się etosem szarmanckiego rycerza macho i zabiegać o kobiety skoro nasza duma i męskośc jest nam odbierana. Jeżeli jesteśmy naprawdę równi to niech każdy sobie radzi na własną rękę, niech się będzie równy podział ról w każdej dziedzinie, tak samo w podrywaniu, wychodzeniu z inicjatywą, podnoszeniem ciężarów… Koniec z przywilejami dla kobiet, otwieraniem drzwi, byciem szarmanckim. Każdy niech zarabia sam na siebie i nie ma litości we współzawodnictwie na wolnym rynku pracy między kobieta a mężczyzna… Zero pomocy… Mi żadna kobieta nigdy nie wnisola lodówki na 4 piętro ani nie otworzyła drzwi. Po prostu nie opłaca się już być mężczyzna… Bo przy równej konkurencji z kobietami, rola mężczyzn za dużo wymaga i mało który facet temu sprosta.

  7. I ja dodam zatem swoje 5 groszy do tej dyskusji. Uważam, że tekst ma w sobie wiele prawdziwych stwierdzeń. Stale poszerzająca się grupa świetnie wykształconych i zaradnych kobiet poszukuje w wąskiej puli tych najlepiej wykształconych mężczyzn. Zjawisko powoduje jeszcze co innego. Ci „świetni” faceci mają tak duży wybór, że właściwie to mało którego interesuje poważny związek na stałe. Mają przecież do dyspozycji akwarium pełne wartościowych rybek, i oni z tego chętnie korzystają – głównie chodzi im o seks. Zauważam w tych mężczyznach wiele cech psychopatycznych. Oni nie musieli uczyć się zasad pickup’u (czy też podrywu, jak to woli), gdyż poprzez swą pozycję nabyli tyle pewności siebie, i teraz to te zdesperowane i wykształcone kobiety cisną im się do życia. Oni natomiast chętnie je zapraszają do łóżka, obiecując złote góry i założenie rodziny. Po pewnym czasie takie zachowanie wchodzi im w nawyk i tak oto powstają ludzie, którzy dla własnej rozrywki pastwią się nad ofiarami, łamiąc im psychikę tą iskierką nadziei na stworzenie wspólnoty. Niestety, kobiety te są zdesperowane, gdyż działa zarówno presja środowiska, ale również i wewnętrzny instynkt, który nakazuje pamiętać im o tym, że zegar tyka, i lepiej mieć dziecko z kimś, kogo się już poznaje, a nie z kimś przypadkowym, złapanym w ostatnich momentach odpowiedniej płodności. Później taka skrzywdzona kobieta nie potrafi się podnieść przez wiele miesięcy, a niekiedy i lat. Odczuwa poczucie winy, że coś zepsuła i tym samym odstraszyła jej zdaniem fajnego faceta. Niestety znam to z autopsji. A facet zapomina i wyszukuje sobie następne, mydląc oczy kolejnym ofiarom. Taki ktoś może być bardzo podziwianym w świecie człowiekiem, o nienagannych manierach. To jednak prawie zawsze jest przykrywka za tym, co kryje się wewnątrz… Z drugiej strony jestem kimś, kogo można zamknąć w tej definicji kobiety sukcesu. Ukończyłam poważny kierunek i obecnie na cały etat jestem związana z środowiskiem państwowego uniwersytetu, pracując nad ukończeniem pracy doktorskiej. Znakomicie się w tym odnajduję – zdobywam granty, a nawet dorabiam na boku. Ale co z tego, jak żaden facet, którym mogłabym być zainteresowana mnie nie chce. Nie, żebym była brzydka, jestem naturalna, zadbana, wysoka, o atletycznej sylwetce i bardzo ładnej buzi. Staram również się zachowywać bardzo spokojnie i z wyczuciem taktu. Jaki jest więc powód takiego stanu rzeczy? Otóż nie jestem jeszcze odpowiednio wysoko na drabinie społecznej, czyt. nie mam jeszcze tytułu doktora. W moich kręgach jestem wyrzutkiem, gdyż tworzą się kółka wzajemnej adoracji w których główną rolę odgrywają osoby z tytułem doktora czy profesora. Być może chęć życia na sielskiej wsi powoduje, że jestem outsiderem, ale nic za to nie potrafię, że wolę własne warzywa i bliskość lasów. Próbowałam obniżać swoje standardy, nastawiona na mężczyzn z okolicy. Nie raz, nie dwa, a dziesiątki razy. Efekt zawsze był ten sam. Trafiałam na ludzi o ograniczonej mentalności. W gronie tym znajdowali się zarówno panowie po standardowych studiach typu filologia czy turystyka, jak i bez nich. Osoby te zazwyczaj przestraszone, nie akceptowały moich zainteresowań i pasji. Wymagały ode mnie tylko umiejętności sprzątania, gotowania czy dawania im dobrego seksu. Nie interesowało ich to, że odczuwam potrzebę dzielenia się z innymi swą wiedzą, że należę do świata, a nie do nich samych, niczym prywatna niewolnica. Polscy faceci w większości tacy niestety są i myślę, że istotny wpływ na to mają opatrznie rozumiane przez rodziców wychowanie w duchu katolickim, czy problemy rodzinne, typu bicie (nawet klapsy) czy alkohol. Większość facetów niestety jest nauczona wzorca rodzaju: idź odbębnij szychtę, a w domu czeka na ciebie piwo… oraz oczywiście kobieta-robot, który zdążył podczas twojej nieobecności wysprzątać każdy zakamarek domostwa. Faceci! Jak to jest, że kobiety mają w sobie siłę, by się kształcić, prostować swoje błędy w zachowaniu, ubiorze poprzez pobieranie rad od specjalistów, potrafią dbać o swoje ciało, ćwiczyć jędrny tyłek i smukłą talię, dbać o stan uzębienia, jeść zdrowo, unikać alkoholu, papierosów czy cukru, czytać dużo, interesować się sztuką czy muzyką poważną, potrafią również świetnie gotować i pomagać swoim rodzicom, a wy wybrzydzacie? Dlaczego czujecie się gorsi, by móc coś ze sobą począć? Dla tych panów, którzy nie potrafią znaleźć partnerki widzę tylko jedną receptę: musicie wyjść z tej zaściankowej polskiej mentalności i wziąć się za siebie, zacząć dbać o ciało i o ducha… Zostawić te głupie zabawki typu gry komputerowe czy flaszka z kolegami… Wtedy może zyskacie więcej na pewności siebie i będziecie potrafili jako pierwsi zaczepić na tinderze. A dla mnie, tej 29-letniej, jedyne rozwiązanie jakie widzę: wyjechać za zachodnią granicę, gdzie spotykam się zawsze z niewyobrażalnie większym zainteresowaniem niż w Polsce, a i ludzie jakoś milsi, nie tak zawistni i zazdrośni jak tutaj (w takich Niemczech to grono facetów wykształconych jest o wiele większe, co też powoduje, że nikt nikomu niczego nie zazdrości, bo dobre wykształcenie spowszechniało). Myślę, że jest to dobra rada do rozważenia przez inne kobiety w sytuacji podobnej do mojej… Pozdrawiam wszystkich, którzy wciąż czekają, ale przy okazji nie zapominają, że należy się rozwijać 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here